"Stalówka" przegrała z GKS Katowice 0:1

    "Stalówka" przegrała z GKS Katowice 0:1

    Arkadiusz Kielar

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Piłkarze pierwszoligowej Stali Stalowa Wola (w jasnej koszulce Abel Salami) przegrali z GKS w Katowicach 0:1 (0:0) po golu straconym w 81 minucie w pojedynku,

    Piłkarze pierwszoligowej Stali Stalowa Wola (w jasnej koszulce Abel Salami) przegrali z GKS w Katowicach 0:1 (0:0) po golu straconym w 81 minucie w pojedynku, pokazywanym w telewizji. ©M. Radzimowski

    Pierwszoligowi piłkarze Stali Stalowa Wola przegrali z ostatnim w tabeli GKS Katowice, po bramce straconej w 85 minucie.
    Piłkarze pierwszoligowej Stali Stalowa Wola (w jasnej koszulce Abel Salami) przegrali z GKS w Katowicach 0:1 (0:0) po golu straconym w 81 minucie w pojedynku,

    Piłkarze pierwszoligowej Stali Stalowa Wola (w jasnej koszulce Abel Salami) przegrali z GKS w Katowicach 0:1 (0:0) po golu straconym w 81 minucie w pojedynku, pokazywanym w telewizji. ©M. Radzimowski

    W bramce gości zabrakło Tomasza Wietechy, "setki" zmarnowali Jonasz Jeżewski i Krzysztof Trela.

    Piłkarze pierwszoligowej Stali Stalowa Wola lepiej niech nie pokazują się już w telewizji, bo to przynosi im pecha. Trzeci mecz przed kamerami w tym sezonie, transmitowany w TVP Sport, i trzecia porażka, tym razem w Katowicach. Na dodatek publice w całej Polsce nie było się czym specjalnie pochwalić.

    "Stalówka" wypadła słabo, a mimo to i tak miała szanse na choćby jeden punkt. Gdy ma się jednak na wyjeździe dwie "setki", to trzeba je bezwzględnie wykorzystać. Bo potem, jak to w futbolu, wszystko się mści…


    SZCZĘŚLIWA DATA

    W zgodnej opinii piłkarzy ze Stalowej Woli ich rywal z Katowic, choć przed meczem zajmował ostatnie miejsce w tabeli, na pewno nie zasługiwał na taką pozycję, biorąc pod uwagę jej potencjał. Jednak po pojedynku ze "Stalówką" ta ocena nie do końca jest już wiarygodna.

    Bo zespół ze Śląska nie zaprezentował nic wielkiego, tym bardziej więc żal, że jednak zdołał pokonać naszą drużynę. Trochę przyzwoitego futbolu można było obejrzeć tylko w drugiej połowie, a rywale cieszyli się wreszcie z przełamania złej passy. Nasi za to znowu będą musieli czekać na to do kolejnego spotkania…

    Katowiczanie przed meczem ze Stalą przegrali trzy spotkania z rzędu, a kibice ciągle wspominali datę 20 września, gdy ich pupile pokonali u siebie Dolcan Ząbki 3:0. Szkoda, że dla kibiców ze Stalowej Woli szczęśliwa data jest jeszcze bardziej odległa - 6 września. Wtedy Stal po raz ostatni wygrała, sześć kolejek temu, z Górnikiem Łęczna 4:0. Potem nie było żadnego zwycięstwa, a na wyjeździe nasi ciągle mają tylko na koncie jeden dobry mecz i wygraną z Koroną w Kielcach 3:2.
    SYNOWIE SŁYNNYCH OJCÓW

    Odetchnął z ulgą po spotkaniu Adam Nawałka, trener GKS, który w trakcie rundy zastąpił Jana Żurka. Były asystent trenera Leo Beenhakkera był krytykowany przez kibiców GKS za podobny brak wyników, jak jego poprzednik. Skórę uratował mu jednak w 81 minucie Bartosz Iwan, pakując do siatki piłkę głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Piotra Plewni, byłego pomocnika Tłoków Gorzyce.

    Chwilę wcześniej to "stalowcy" powinni prowadzić, ale z kilku metrów do siatki nie trafili ani Jonasz Jeżewski, ani Krzysztof Trela. Zaskoczeniem w "Stalówce" był brak w bramce Tomasza Wietechy, którego zastąpił Stanisław Wierzgacz. Popularny "Stachu" wykorzystał szansę daną mu przez trenera Władysława Łacha i parę razy uratował Stal od straty gola, jednak w 81 minucie był bez szans. Widać było u niego także brak ogrania w meczach ligowych, bo kilka razy łapał piłkę na raty, raz źle wyszedł do dośrodkowania. Ale spotkanie można zaliczyć mu na plus, był jednym z nielicznych wyróżniających się zawodników gości.

    W stalowowolskiej drużynie zabrakło też Jaromira Wieprzęcia, któremu po kontuzji dał odpocząć trener Łach, za kartki pauzował Tadeusz Krawiec, kontuzję leczy Kamil Karcz. Czy z nimi byłoby lepiej? Warto przynajmniej mieć taką nadzieję, bo w pierwszej połowie futbol w wykonaniu gości na pewno nie był tym z gatunku pierwszoligowych.

    Może zaszkodziła im wczesna pora rozgrywania meczu, który zaczął się o 11.30? Mimo to, przynajmniej punkt był w zasięgu Stali, ale głośna grupa kibiców ze Stalowej Woli opuszczała stadion niepocieszona. Powody do radości miał za to prezes GKS, słynny Jan Furtok, który nie ma łatwego życia, bo katowicki klub przeżywa finansowe kłopoty.

    Prezes musi wierzyć, że tacy zawodnicy jak Łukasz Janoszka, Szymon Kapias czy Bartosz Iwan, synowie słynnych byłych piłkarzy, pójdą w ślady ojców i wydźwigną zespół z Katowic z dołka. "Stalówka" pomogła im na razie zrobić krok do przodu…

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (12)

    Wszystkie komentarze (12) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!