Siarka krok od awansu

    Piotr SZPAK szpak@echodnia.eu, Arkadiusz KIELAR kielar@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Tomasz Walat zdobywa trzeciego swego, a piątego dla Siarki gola w meczu ze Strumykiem Malawa.

    Tomasz Walat zdobywa trzeciego swego, a piątego dla Siarki gola w meczu ze Strumykiem Malawa. ©fot. Rafał Podleśny

    Piłkarze Siarki Tarnobrzeg kolejny raz sprawili wiele radości swoim kibicom i w drodze do trzeciej ligi rozgromili rywali z Malawy. Wysoko wygrali także piłkarze Kolbuszowianki, natomiast bez powodzenia grał Sokół Nisko.
    Tomasz Walat zdobywa trzeciego swego, a piątego dla Siarki gola w meczu ze Strumykiem Malawa.

    Tomasz Walat zdobywa trzeciego swego, a piątego dla Siarki gola w meczu ze Strumykiem Malawa. ©fot. Rafał Podleśny

    Siarka Tarnobrzeg - Strumyk Malawa 6:1 (2:1).

    Siarka Tarnobrzeg - Strumyk Malawa 6:1 (2:1).

    Bramki: 1:0 Tomasz Walat 13, 1:1 Krzysztof Blim 17, 2:1 Marcin Stępień 37, 3:1 Walat 71, 4:1 Łukasz Kotwa 74, 5:1 Walat 75, 6:1 Paweł Krzemiński 90.
    Siarka: Kozioł - Pluta, Stępień, Sałek, Łuczakowski - Kabata, Lipiec (54 Kotwa), Hynowski (78 Bobak), Kwieciński (65 Mrzygłód) - Stąporski (76 Krzemiński), Walat.
    Strumyk: Szczepański - Woźniak, Bieda, Mazurkiewicz, D. Kuczma - Siciarz (75 Wałek), Kurosz (46 Martinek), Ł. Kuczma (68 Nycz), Pietraszek - Antkiewicz, Blim.
    Żółte kartki: Pietraszek, Nycz (Strumyk). Sędziował: A. Zwierzchowski z Rzeszowa. Widzów 600.
    Siarka zrobiła to, co do niej należało, zainkasowała trzy punkty, przy okazji strzelając rywalom z Malawy sześć goli.
    Nie był to mimo wszystko olśniewający mecz "Siarkowców", bo być nie mógł. Teraz dla piłkarzy z Tarnobrzega bardziej od piękna gry liczy się efekt w postaci zdobywanych punktów. Mimo wysokiej porażki goście i tak mogą być w pewnym stopniu zadowoleni. Wszak mogli, ba, powinni przegrać w Tarnobrzegu w dwucyfrowych rozmiarach. Trzy gole mógł na przykład zdobyć Przemysław Stąporski, którego jednak w sobotę piłka nie "słuchała".

    Kibice byli usatysfakcjonowani, ale z jednej strony oglądali dobrą grę swoich pupili, z drugiej słabą dyspozycję bramkarza gości i katastrofalną wręcz postawę obrońców drużyny z Malawy, którzy popełniali liczne błędy i to od pierwszej do ostatniej minuty gry. Bohaterem spotkania był zdobywca trzech goli, Tomasz Walat. Pierwsze dwa zdobył strzałami głową. Przy pierwszym wykorzystał dokładną centrę Janusza Hynowskiego, przy drugim precyzyjnie dośrodkował Mirosław Kabata. Ozdobą meczu był jednak gol zdobyty przez Marcina Stępnia, który wykonując rzut wolny huknął z 35 metrów i bramkarz Strumyka był bez szans. Dwa gole strzelili rezerwowi Siarki. Łukasz Kotwa popisał się mocnym i celnym strzałem z 15 metrów, Paweł Krzemiński dobił natomiast piłkę wybitą przez bramkarza rywali (po wygraniu przez niego pojedynku sam na sam z Kabatą) i skierował ją do siatki. Najładniejszą akcję meczu przeprowadzili jednak goście. Miała ona miejsce w 17 minucie, kiedy to Marcin Siciarz w efektownym stylu wymanewrował obrońców gospodarzy, wyłożył piłkę do Krzysztofa Blima, a ten z kilku metrów skierował ją pod poprzeczkę.
    Kolejny raz na brawa zasłużył trener Siarki, Jarosław Zając, który widać, że nie przywiązuje żadnej wagi do nazwisk i z odwagą desygnuje do gry młodych zawodników. W sobotę taktyka trenera tarnobrzeskiego zespołu znów triumfowała.

    Błękitni Ropczyce - SOKÓŁ NISKO 3:1 (0:1).
    Bramki 0:1 Artur Lebioda 15, 1:1 Michał Ogrodnik 47, 2:1 Robert Sulisz 80, 3:1 Łukasz Kosiba 86.
    Sokół: Osipa - Pławiak, Drabik, Śnios, Niemiec (55 Kaczmarczyk) - A. Nowak, Sałek, Lebioda, Skiba, D. Wojtak - Świąder (80 M. Nowak).
    Żółta kartka: Róg (Błękitni), Lebioda, Pławiak (Sokół). Sędziował: Michał Zięba z Rzeszowa. Widzów 200.

    Dla Sokoła zaczęło się świetnie, już w 15 minucie grający trener gości, Artur Lebioda, wpisał się na listę strzelców. Przymierzył z rzutu wolnego, a piłka po rykoszecie od jednego z obrońców Błękitnych wpadła do bramki. Do przerwy jeszcze w poprzeczkę wypalił Piotr Niemiec, ale po zmianie stron na boisku dominowali już miejscowi. Po strzale głową Michała Ogrodnika Tomasz Osipa był bezradny, w 80 minucie efektownym uderzeniem pod poprzeczkę popisał się Robert Sulisz, a wynik ustalił po kontrze Łukasz Kosiba.

    KOLBUSZOWIANKA KOLBUSZOWA - Żurawianka Żurawica 4:0 (0:0).
    1:0 Stanisław Pruś 67, 2:0 Bogusław Cieśla 74, 3:0 Kamil Adranowicz 76, 4:0 Pruś 82.

    Kolbuszowianka: Kozioł - Polak, Pastuła, Cieśla, Mazurek - Adranowicz (84 Mytych), Selwa, Frankiewicz (86 Wróblewski), Jamróz (46 Gorzelany) - Abramowicz, Pruś.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!