Mariusz Złotek chciałby sędziować w ekstraklasie

    Mariusz Złotek chciałby sędziować w ekstraklasie

    Piotr SZPAK szpak@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Były piłkarz Stali Gorzyce Mariusz Złotek przez kolejny rok jest wizytówką piłkarskich arbitrów z naszego regionu, jako jedyny rozstrzyga na boiskach pierwszej ligi. Marzenia dotyczące jego awansu do ekstraklasy cały czas są w sferze realizacji.
    Mariusz Złotek, mimo że nie awansował do ekstraklasy, jest zadowolony z minionego sezonu.

    Mariusz Złotek, mimo że nie awansował do ekstraklasy, jest zadowolony z minionego sezonu. ©fot. Marcin Radzimowski

    Mariusz Złotek

    Mariusz Złotek


    39 lat, żona Nina, dzieci: Marlena (15 lat), Wiktoria (8 lat). Były piłkarz Stali Gorzyce i Granicy Chełm, jako arbiter rozstrzygał już w 1052 spotkaniach. W wolnych chwilach lubi oglądać programy rozrywkowe oraz filmy sensacyjne.



    W minionym sezonie gorzyczanin zajął szóste miejsce w gronie pierwszoligowych arbitrów. Promocję do ekstraklasy otrzymało trzech sędziów, Złotka w tym gronie nie było.

    MAŁY NIEDOSYT

    - Nie rozbudzałem w sobie większych nadziei na awans. Wiadomo, po cichu każdy liczy na to, że będzie sędziował wyżej, ale ja starałem się być realistą.
    Drugi rok jestem w pierwszej lidze, poznaję tę klasę rozgrywkową. Może i jest we mnie mały niedosyt, ale na pewno nie jest to rozczarowanie. Podchodzę do tego tak jak powinienem, awansowali lepsi i tyle - mówi.

    Ale Złotek czasu, by awansować do ekstraklasy, nie ma zbyt wiele. Bariera wiekowa dla arbitrów chcących z pierwszej ligi awansować do ekstraklasy kończy się na 40 roku życia, tyle lat będzie miał w przyszłym roku gorzyczanin.

    - I będzie to dla mnie najważniejszy rok w sędziowskiej karierze. Powalczę o ten awans, choć wiadomo, że jak się bardzo chce, to nie zawsze się udaje. Jestem jednak dobrej myśli - mówi.

    PRZEPROSINY OD FURTOKA

    Najtrudniejszym meczem minionego sezonu dla rozjemcy z Gorzyc było ostatnie spotkanie, baraż między GKS Jastrzębie i Startem Otwock. Jastrzębianie wygrali 1:0 i zostali w pierwszej lidze. Presja wyniku była jednak olbrzymia z obu stron, nie było łatwo podejmować decyzje. Ale najbardziej słynny mecz w wykonaniu Złotka miał miejsce w rundzie jesiennej niedawno zakończonego sezonu. Podczas spotkania GKS Katowice - GKS Jastrzębie Mariusz został uderzony serpentyną w głowę. Padł na murawę jak ścięty, na chwilę stracił przytomność. Mecz przerwano, a o incydencie mówiła cała Polska.

    - Ja już o tym wydarzeniu zapomniałem. To, co się stało było winą braku odpowiedzialności grupy pseudokibiców. Dostałem od prezesa katowickiego klubu Jana Furtoka przeprosiny i sprawę uważam za zamkniętą - mówi.

    BEZ SENTYMENTÓW

    By arbiter główny mógł poprowadzić mecz na wysokim poziomie potrzebna jest wzorowa współpraca z asystentami, a w przypadku Mariusza są nimi Tadeusz Gancarz ze Stalowej Woli oraz Łukasz Klimek z Jeżowego.

    - Współpracuje nam się dobrze, jesteśmy zgrani, ale każdy z moich kolegów ma świadomość tego, że jak zawali jakiś mecz, albo przestanie nam się dobrze współpracować, to sentymentów nie będzie i nastąpi zmiana. Ale to tylko dywagacje, rozumiemy się coraz lepiej, więc w trójkę powalczymy w przyszłym sezonie o ekstraklasę. A jak się nie uda? To świat się nie zawali, sędzią będę nadal - dodał z uśmiechem.

    Komentarze (3)

    Wszystkie komentarze (3) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!