Sędzia bał się "karnego" - mówili trenerzy i zawodnicy Stali...

    Sędzia bał się "karnego" - mówili trenerzy i zawodnicy Stali po meczu z Wisłą (relacja, zdjęcia, wideo)

    Z Płocka Arkadiusz KIELAR kielar@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Bartosz Wiśniewski (z lewej, obok Krystian Lebioda) zdobył dla Wisły zwycięskiego gola w meczu ze Stalą.

    Bartosz Wiśniewski (z lewej, obok Krystian Lebioda) zdobył dla Wisły zwycięskiego gola w meczu ze Stalą. ©Marcin Radzimowski

    Pierwszoligowi piłkarze Stali Stalowa Wola przegrali z Wisłą w Płocku 0:1, chociaż wcale nie ustępowali faworyzowanym rywalom i nie brakowało im okazji do strzelenia gola.
    Bartosz Wiśniewski (z lewej, obok Krystian Lebioda) zdobył dla Wisły zwycięskiego gola w meczu ze Stalą.

    Bartosz Wiśniewski (z lewej, obok Krystian Lebioda) zdobył dla Wisły zwycięskiego gola w meczu ze Stalą. ©Marcin Radzimowski

    37 zdjęć
    Przejdź do galerii

    Galeria dostępna tylko dla abonentów Echa Dnia Podkarpackiego

    Stal Stalowa Wola - Wisla Plock

    Stal Stalowa Wola - Wisła Płock

    Link do głównego zdjęcia

    Stal Stalowa Wola - Wisla Plock
    ©M. Radzimowski



    Asysta Koczona

    Asysta Koczona


    Przed meczem w Płocku spiker ogłosił, że w spotkaniu ze Stalą kibice Wisły mogą liczyć na napastnika Daniela Koczona, który we wcześniejszym spotkaniu z Górnikiem Łęczna zdobył trzy gole.

    Koczon ze "Stalówką" bramki jednak nie zdobył, zaliczył natomiast asystę, po jego dośrodkowaniu celnie główkował Bartosz Wiśniewski.



    Przykro było patrzeć po meczu na trenera Przemysława Cecherza, który miał "świeczki w oczach". Szkoleniowiec nie mógł odżałować straconych przez Stal szans i sytuacji z 93 minuty, gdy jego drużynie należał się rzut karny.

    Szalikowcy Wisły rozwiesili wielki transparent z napisem "Zaleje was sztorm". Żadnego "sztormu" jednak nie było, stalowowolanie w spotkaniu rozegranym przy sztucznym świetle byli równorzędnym rywalem dla zespołu z Płocka. Znowu jednak przypomina się piłkarskie powiedzenie, że w futbolu za wrażenia artystyczne nikt punktów nie przyznaje.

    WEZWANY NA ROZMOWĘ

    Dwa lata temu trener Cecherz pracował w Płocku, jako asystent trenera i przez moment nawet jako "pierwszy". Jak przyznał, większego sentymentu do Wisły jednak nie ma i dla niego ten mecz nie był "specjalny". Stal zaprezentowała się z całkiem niezłej strony, ale wystarczyła chwila nieuwagi i punkty zostały w Płocku. Najpierw w środku pola zagapił się Longinus Uwakwe, który "odpuścił" Łukasza Masłowskiego, a Danielowi Koczonowi w pole karne dośrodkować pozwolił Piotr Szymiczek i piłkę do siatki głową wpakował Bartosz Wiśniewski. Gościom zabrakło skuteczności, ale i odrobiny szczęścia. W drugiej połowie przeważali, a Igor Migalewski z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę. Ten piłkarz znacznie lepiej prezentował się w środku pola niż w ataku, w którym grał do przerwy i rozruszał akcje ofensywne Stali.

    W 93 minucie ławka Stali "eksplodowała". Za koszulkę był pociągany w polu karnym przed jednego z obrońców Wisły Jurij Michalczuk, ale sędzia nie zareagował. W opinii trenerów i zawodników ze Stalowej Woli, bał się podjąć męską decyzję w ostatniej minucie spotkania. Gwałtownie reagujący drugi trener Stali, Artur Chyła, został nawet poproszony po meczu przez arbitrów na specjalną rozmowę.



    CZUŁ SIĘ NA SIŁACH

    W Wiśle nie zobaczyliśmy byłych "stalowców", Kamila Gęśli i Janusza Iwanickiego, którzy leczą kontuzje. Zagrał w zespole gospodarzy natomiast Bartosz Wiśniewski, który w przeszłości strzelał gole w Zniczu Pruszków ze słynnym Robertem Lewandowskim, a teraz pogrążył Stal. Wśród gości już w 60 minucie trener Cecherz ściągnął z boiska Krzysztofa Trelę, jednego z najlepszych zawodników meczu w Płocku. Tłumaczył to koniecznością "odświeżenia" akcji zaczepnych swojej drużyny. Sam Trela czuł się na siłach walczyć do końca, ale decyzję szkoleniowca uszanował.


    W środę stalowowolanie spotkają się ponownie z rywalami z Płocka, na swoim stadionie w meczu Pucharu Polski. W sobotę "Stalówkę" wspierała grupa głośnych kibiców, którzy w drugiej połowie w swoim sektorze rozpalili małe "ognisko". Ugasiła je straż pożarna, a strażacy, zachęceni brawami publiki, lali wodę na trybuny obok stalowowolskich fanów jeszcze po tym, jak zrobili już swoje. Po co, to wiedzieli już tylko oni sami.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!