"Stalówka" wreszcie wygrywa. Trener aż zasłabł! (zdjęcia,...

    "Stalówka" wreszcie wygrywa. Trener aż zasłabł! (zdjęcia, wideo)

    Arkadiusz KIELAR, kielar@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Tak pierwszego gola dla Stali w meczu z Sandecją zdobył Cezary Czpak (w środku).

    Tak pierwszego gola dla Stali w meczu z Sandecją zdobył Cezary Czpak (w środku). ©Fot. Marcin Radzimowski

    W 74 minucie widzowie oszaleli ze szczęścia po bramce Jaromira Wieprzęcia, ale momentalnie stadion zamarł. Na murawę padł trener "Stalówki", Przemysław Cecherz, który zasłabł, interweniował lekarz. Wyglądało to bardzo groźnie, na szczęście szkoleniowiec doszedł do siebie.
    Tak pierwszego gola dla Stali w meczu z Sandecją zdobył Cezary Czpak (w środku).

    Tak pierwszego gola dla Stali w meczu z Sandecją zdobył Cezary Czpak (w środku). ©Fot. Marcin Radzimowski

    32 zdjęcia
    Przejdź do galerii

    Galeria dostępna tylko dla abonentów Echa Dnia Podkarpackiego

    Stal Stalowa Wola pokonala Sandecje Nowy Sącz 2:0

    Stal Stalowa Wola - Sandecję Nowy Sącz 2:0

    Link do głównego zdjęcia

    Stal Stalowa Wola pokonala Sandecje Nowy Sącz 2:0 ©Fot. M. Radzimowski



    Trenerzy o meczu:



    Trenerzy o meczu:


    Przemysław Cecherz, trener Stali: Gramy pod wielką presją, po drugiej bramce zakręciło mi się w głowie i upadłem. Jak człowiek jest cały czas wyzywany, drużynie nie idzie, to ciężko się to przeżywa. Bardzo się cieszę z naszego pierwszego zwycięstwa w sezonie, wreszcie to my wykorzystaliśmy błędy rywali, a nie na odwrót. U nas zabrakło w składzie Pawła Wasilewskiego, który pojechał odwiedzić kontuzjowanego brata Marcina, reprezentanta Polski.

    Dariusz Wójtowicz, trener Sandecji: Przede wszystkim cieszę się, że Przemek Cecherz doszedł do siebie i jest już w porządku. Nadal nie zdobyliśmy punktów na wyjeździe, ale nie potrafiliśmy wykorzystać nawet dwustuprocentowej szansy, jaką miał Arek Aleksander. Dlaczego nie zagrał w moim zespole Wojciech Fabianowski, wychowanek Stali? Bo leczy kontuzję. Czerwoną kartkę nasz zawodnik, Martin Piegzik, dostał już w doliczonym czasie za gest w stronę widzów, których "uciszał".



    To był najbardziej wymowny widok, jak bardzo zarówno trenerzy, jak i piłkarze przeżywali niepowodzenia, jakie ich w tym sezonie spotykały. Pod jaką presją i w jakim stresie grają. Były obawy, że trener Cecherz miał zawał. Kibice, którzy tylko wyzywają swój zespół, niech się zastanowią. I odpuszczą.

    ŚWIETNY WIERZGACZ

    W 30 minucie kibice wściekli się na Abela Salamiego. Z metra nie potrafił skierować piłki do siatki, mógł też podawać do czyhającego w polu karnym Igora Migalewskiego. Nigeryjczyk zmarnował wspaniałą okazję, a za chwilę nie potrafił zaskoczyć bramkarza Sandecji z bliska głową. Na szczęście tym razem nie skończyło się tylko na zmarnowanych sytuacjach, w drugiej połowie Stal pokazała, że potrafi strzelać bramki i odniosła pierwsze zwycięstwo w sezonie. W przeciwieństwie do rywali, którzy nie byli w stanie pokonać świetnie dysponowanego Stanisława Wierzgacza. Golkiper spisał się świetnie między innymi w sytuacjach "oko w oko" z Arkadiuszem Aleksandrem i Maciejem Bębenkiem.

    ZOSTAŁ BOHATEREM

    "Szalikowcy" Stali wywiesili transparenty: "Duma Podkarpacia upada na samo dno, czy kogoś obchodzi jej los?" oraz "Wy zaczniecie grać, my zaczniemy śpiewać". A gdy skandowali: "Grać, walczyć, zapier…", padł pierwszy gol dla gospodarzy. Szansę od pierwszych minut dostał od trenera Cecherza Cezary Czpak i został bohaterem. Wepchnął się między źle interweniującym Marcinem Makuchem i bramkarzem Mariuszem Różalskim, przejął piłkę i wpakował ją do bramki. A za cztery minuty świetną główką popisał się po rzucie rożnym i dośrodkowaniu Czpaka - Jaromir Wieprzęć. To były wspaniałe chwile, które chciałoby się przeżywać na stalowowolskim stadionie jak najczęściej. A trenerowi Cecherzowi życzymy dużo zdrowia!
    Po meczu powiedzieli:

    Dariusz Zawadzki, piłkarz Sandecji, były pomocnik Tłoków Gorzyce: Stal grała pod wielką presją, nie miała jeszcze żadnego zwycięstwa na koncie do meczu z nami i była bardzo zdeterminowana. Widać było stres, gdy zasłabł trener Cecherz. Gospodarze okazali się od nas skuteczniejsi, my nie wykorzystaliśmy niestety swoich szans. I nadal nie zdobyliśmy ani jednego punktu na wyjeździe w tym sezonie.

    Rafał Berliński, obrońca Sandecji: Mecz nie był może na najwyższym poziomie, ale chodziło o to, by wywalczyć w nim punkty, których nie potrafimy zdobywać na obcych boiskach. I w Stalowej Woli też nam się to nie udało, stanęliśmy przez 15 minut w drugiej połowie i rywale strzelili nam dwa gole. Martin Piegzik w doliczonym czasie zobaczył jeszcze czerwoną kartkę za nie sportowe zachowanie.

    Komentarze (1)

    Kibic

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!