"Okradzeni" z punktów?

    "Okradzeni" z punktów?

    Piotr SZPAK <a href="mailto:szpak@echodnia.eu" target="_blank" class=menu>szpak@echodnia.eu</a>

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Po meczu, kieleccy arbitrzy opuszczali halę w asyście ochroniarzy.

    Po meczu, kieleccy arbitrzy opuszczali halę w asyście ochroniarzy. ©M. Radzimowski

    Po meczu, kieleccy arbitrzy opuszczali halę w asyście ochroniarzy.

    Po meczu, kieleccy arbitrzy opuszczali halę w asyście ochroniarzy. ©M. Radzimowski

    Emocjonujące, chwilami kapitalne spotkanie na inaugurację sezonu w ekstraklasie piłki ręcznej obejrzeli kibice w Mielcu. Niestety, były też niezdrowe emocje, po których kieleccy arbitrzy opuszczali halę w eskorcie ochroniarzy. Obarczono ich winą za porażkę miejscowych.



    b]STAL MIELEC - MMTS Kwidzyn 29:30 (12:15)

    Stal: Lipka, Jarosz - Piętak 8, Salami 8 (6 z karnych), Przybylski 3, Babicz 3, Hiliuk 3, D. Kubisztal 2, Wilk 1, Sobut 1, Mróz, Mochocki, M. Kubisztal.

    Kwidzyn: Gawlik, Suchowicz - Wardziński 8 (5), Janiewski 5, Urbanowicz 5, Mroczkowski 4, Markuszewski 3, Waszkiewicz 3, Krawczyński 2, Krieeger, Peret, Cieślak, Kwiatkowski, Czertowicz.

    Sędziowali: Igor Dębski i Artur Rogacki z Kielc. Widzów 2100. Kary: 10 - 8 min.

    Stal przegrała, ale mieleccy szczypiorniści za postawę w tym meczu zasłużyli na wielkie brawa. Tylko brak doświadczenia, ba, zwykłego boiskowego cwaniactwa spowodował, że gospodarze nie wygrali tego meczu.



    KAPITALNY POCZĄTEK

    Od pierwszych minut dwa tysiące kibiców zgromadzonych w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji wiwatowało na cześć miejscowych. Mielczanie rozpoczęli tak, jakby chcieli zmieść rywali z parkietu. Na lewym skrzydle szalał Paweł Piętak i to głównie za jego sprawą gospodarze wygrywali w 7 min 4:1. Rywale doszli nasz zespół na jednego gola, ale znów zryw Stali i kapitalna gra Piętaka spowodowały, że po 15 minutach gry było 8:5, a Piętak miał na swym koncie już sześć goli!



    PIERWSZY KRYZYS

    Ale kryzys musiał przyjść. Goście odrabiali straty i wygrali pierwszą połowę trzema golami. Wygraliby znacznie wyżej, gdyby nie kapitalne interwencje bramkarza Krzysztofa Lipki. W przerwie mało było takich, którzy wierzyli w sukces gospodarzy. Słabo grał Grzegorz Sobut, który popełniał błędy w ataku i obronie, imponowali za to: Michał Przybylski, Adam Babicz i Michał Salami. Spodziewano się szturmu gości, tymczasem mielczanie bardzo szybko odrobili straty, a w 45 min po trafieniu słabo grającego Jurija Hiliuka objęli prowadzenie 23:22. Publiczność wiwatowała, a obie drużyny zaczęły iść "łeb w łeb". Na pięć minut przed końcem meczu było 28:28.



    STOLIK "ZAKOMBINOWAŁ"

    Wtedy kieleccy arbitrzy zaczęli wydawać kontrowersyjne decyzje, w większości na niekorzyść gospodarzy. Ale na dobre zawrzało w chwili, kiedy jeden z piłkarzy gości odrzucił piłkę po gwizdku arbitra. W tym momencie sędziowie pokazali mu dwie minuty kary, ale o czas poprosił szkoleniowiec gości. Ponoć kartonik oznaczający żądanie czasu położył wcześniej niż doszło do wykluczenia zawodnika. Gwizdka od "stolikowego", który oznajmiałby przerwanie gry, jednak nie było. Sędziowie anulowali karę dla kwidzynianina, a na dodatek nakazali rozpoczęcie gry... gościom. Z trybun na boisko zaczęły lecieć różne przedmioty, sytuacja zrobiła się "gorąca", bo dwutysięczny tłum kipiał ze złości.



    STRACONA SZANSA

    W ostatniej minucie meczu emocje sięgnęły zenitu. Przy stanie 29:29 kapitalnej szansy nie wykorzystał kapitan Stali Dariusz Kubisztal, a na 10 sekund przed końcem do siatki gospodarzy trafił Michał Waszkiewicz. Gospodarze zerwali się i Jurij Hiliuk przepchał się w strefę obronną gości. Sędziowie wskazali na rzut karny dla Stali. Czy postąpili słusznie? Wątpliwe. Ale na trybunach zapanował szał radości, bo oto pojawiła się szansa na uratowanie choćby jednego punktu. Do piłki podszedł bezbłędnie dotąd wykonujący rzuty karne Michał Salami. Zdobył gola i kiedy kibice padli sobie w ramiona, arbitrzy nakazali powtórzenie karnego. Dlaczego? Ponoć przy pierwszej próbie Salami zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału. I faktycznie tak było. Przy powtórce bramkarz gości wyczuł intencje Salamiego i po chwili utonął w objęciach kolegów z drużyny, a na trybunach dopiero wtedy na dobre zawrzało...

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!