Ani sadownicy, ani ogrodnicy, a tym bardziej resort rolnictwa jeszcze nie chcą mówić o szczegółach strat, jakie spowodowały w uprawach tegoroczne mrozy – najpierw kwietniowe, teraz majowe. Jedno jest pewne: straty na pewno będą, a w ślad za nimi proporcjonalne, czyli wyższe ceny chyba wszystkich krajowych owoców.

Plantatorzy są zgodni: dopiero za dwa tygodnie okaże się, co najbardziej i gdzie w Polsce wymarzło. Na razie w sadach wygląda to różnie. Są regiony, gdzie wymarzło sporo, nawet 80 proc. rozkwitłych kwiatów na drzewach i krzewach, ale gdzie indziej tylko 20-30 proc. To, ile owoców uda się w tym roku zebrać, okaże się w drugiej połowie maja, kiedy w sady ruszą komisje do szacowania strat.

A to nie jest takie proste i oczywiste, bo przymrozki powodują nie tylko niszczenie kwiatów. Jeśli jest zimno i mokro, pszczoły nie są tak aktywne, jak być powinny w czasie kwitnienia – mówią pszczelarze – i przez to również owoców może być zdecydowanie mniej.

Największe polskie sady są zlokalizowane w rejonie grójecko-wareckim na Mazowszu oraz w okolicach Sandomierza, natomiast według województw są to: mazowieckie, lubelskie, łódzkie, świętokrzyskie, wielkopolskie i lubuskie.

O największych stratach po przymrozkach mówią sadownicy prawie z całego zagłębia owocowego w rejonie Warki i Grójca. Dzielą się swoimi spostrzeżeniami i smutnymi obserwacjami na portalach sadowniczych i tam można poznać szczegóły tego, co w tym roku w Polsce aura nawyczyniała.

Podczas pierwszej fali mrozów, czyli w Wielkanoc, przemarzły czereśnie, brzoskwinie i wiśnie, a także wczesne truskawki, które były wtedy w pełnym rozkwicie. Co prawda wiele plantacji truskawek przykrywa się specjalnymi włókninami, ale sami plantatorzy twierdzą, że delikatne kwiaty i zawiązki owoców nie wytrzymały zbyt silnych mrozów.


– Najbardziej narażonymi na skutki przymrozków są teraz drzewa w pełni kwitnienia, czyli jabłonie i grusze – powiedział Filip Mazur, dyrektor Rolniczo-Sadowniczego Gospodarstwa Doświadczalnego Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

 

Zagrożone są też zbiory czerwonych i czarnych porzeczek, winorośle, orzechy, leszczyny, maliny, agrest. Podczas silnych mrozów w nocy z wtorku na środę (9/10 maja), przymrozki w południowej i zachodniej Polsce okazały się niszczycielskie dla jabłoni i grusz.

Kwitnące drzewa można próbować ochronić przed przemarznięciem, ale jeśli mróz nie przekroczy minus 3 st. Celsjusza. Niestety, w wielu miejscach woj. śląskiego termometry pokazywały niższe temperatury.


– W całym kraju powołano 2,5 tys. komisji ds. szacowania szkód w rolnictwie, ale pracę skończyły na razie nieliczne. Dotychczas wyliczone straty wynoszą ok. 2,5 mln zł – poinformował wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski. – Szacunki dotyczą strat w uprawach rolnych spowodowanych przez klęski żywiołowe, m.in. przez wiosenne przymrozki, ale i podtopienia.

Co nas czeka w najbliższych dniach? Jak informuje Adam Michniewski, dyżurny synoptyk Centralnego Biura Prognoz Meteorologicznych IMGW w Krakowie, miniona noc, czyli ze środy na czwartek, była ostatnia tak chłodna.


– Najniższe temperatury wystąpiły w rejonach podgórskich, głównie w dolinach – mówi synoptyk. – Od piątku zrobi się zdecydowanie cieplej – ok. 15-16 st. Celsjusza

Synoptyk dodaje, że co roku notowane jest zjawisko tzw. zimnych ogrodników, a także „zimnej Zośki”, ale już dawno nie było takich przymrozków i tak późno. A jednak uważa, że nie był to żaden ewenement, bo takie wiosny – bardzo zimne, wręcz zimowe, są notowane w naszym kraju. Prawie każdy z nas pamięta jakieś opady śniegu w maju. Natomiast zdarzało się i tak, że śnieg pojawiał się nawet w czerwcu.