Badania naukowe dowodzą, że pasze GMO nie przechodzą do organizmów zwierząt. Mleczarnie jednak coraz częściej decydują się na wyeliminowanie pasz mogących zawierać GMO. – Takie są oczekiwania konsumentów – mówią prezesi.

Największe podlaskie mleczarnie już znakują – lub zamierzają w najbliższej przyszłości to robić – swoje produkty. Jako pierwsza,  od 1 lipca minionego roku,  dodatkowe znakowanie wyprodukowanych artykułów wprowadziła OSM Piątnica. Spółdzielnia ta informuje na opakowaniach swoich produktów, że wytwarzane są one z mleka pochodzącego od krów karmionych paszami wolnymi od modyfikacji genetycznych (GMO). 


– Jest to kolejny etap naszego autorskiego programu poprawy jakości mleka – mówi Paweł Chojnowski z OSM Piątnica. – Realizowany jest on od 25 lat.  

 

Jak zauważa, wynika to z pewnych oczekiwań konsumentów, które piątnicka spółdzielnia chciała spełnić. Mleczarnia nie zabiera głosu w dyskusji na temat oddziaływania produktów genetycznie modyfikowanych na organizm człowieka, tylko postanowiła dać konsumentowi wybór, którego do tej pory on nie miał. I już teraz można stwierdzić, że był to krok zrobiony w dobrym kierunku. 

Jak to wyglądało w praktyce? Z początkiem kwietnia 2016 roku dostawcy mleka OSM Piątnica rozpoczęli żywienie swoich zwierząt wyłącznie paszami wolnymi od modyfikacji genetycznych (rolnicy mogą je kupować tylko od określonych firm). Działanie to jest kontrolowane przez spółdzielnię – i w gospodarstwach, i u producentów pasz. Po trzymiesięcznym okresie żywienia krów paszami wolnymi od GMO – od 1 lipca 2016 r. –  Piątnica wprowadziła na opakowaniach swoich produktów specjalne oznakowanie informujące, że nie zawierają one GMO. 

Paweł Chojnowski przyznaje, że teraz pasze są odrobinę droższe, ale Piątnica i tak od lat płaci rolnikom najwyższe ceny mleka w Polsce. 

Po Piątnicy  pora na Grajewo

Od sierpnia wszystkie swoje produkty – jako wolne od GMO – znakować będzie grajewski Mlekpol.  


– Po prostu chcemy spełnić oczekiwania konsumentów – podkreśla Edmund Borawski, prezes Mlekpolu. – Ludzie teraz dbają o zdrowie, zwracają uwagę na to co jedzą, a my się do tych oczekiwań dostosowujemy i uzgodniliśmy z naszymi dostawcami, że będziemy stosować tylko pasze wolne od GMO. 

 

Niektórzy dostawcy jednak obawiają się, że za pasze, które teraz będą musieli kupować (od producentów znajdujących się na liście), zapłacą więcej. W efekcie mniej pieniędzy trafi na ich konta, bo cena mleka w skupie nie wzrośnie.  

Prezes grajewskiego Mlekpolu ocenia, że takie posunięcie leży także w interesie dostawców, którzy nieraz doświadczyli dużych wahań cen. I choć na razie nie będą oni otrzymywać za mleko wyższych cen, to i tak powinni zyskać na produkcji bez GMO. Liczy na to, że konsumenci będą chętniej sięgać po takie produkty.

Mlekovita bez GMO w wybranych zakładach

Oznaczenia  wolne od GMO zamierza wprowadzać także Mlekovita. 


– Ale nie będzie to dotyczyć całej naszej produkcji tylko wybranych zakładów – podkreśla Dariusz Sapiński, prezes Mlekovity.

 

Produkty – oznaczone jako wolne od GMO – będą wytwarzane w Sanoku, Baranowie, Trzebowisku i Kościanie. Natomiast w woj. podlaskim będą one produkowane na niewielką skalę (będzie to np. mleko w proszku). 

– Teraz widoczne są trendy prozdrowotne, konsumenci chcą w produktach mniej soli, cukru,  dodatków. My się w te trendy wpisujemy – mówi Dariusz Sapiński. Ale dodaje, że wszystko trzeba robić z rozsądkiem, by nie zaniżyć sztucznie produkcji mleka.

Warto wiedzieć
Ministerstwo rolnictwa przygotowało projekt ustawy o znakowaniu produktów wytworzonych bez wykorzystania organizmów genetycznie modyfikowanych.


  •  W projekcie ustawy o oznakowaniu produktów wytworzonych bez wykorzystania organizmów genetycznie zmodyfikowanych zaproponowane zostały przepisy, które umożliwią producentom dobrowolne znakowanie produktów żywnościowych, które nie będą zawierać organizmów genetycznie zmodyfikowanych  lub też w procesie ich wytwarzania nie były wykorzystywane organizmy genetycznie zmodyfikowane. 

  •  W projektowanych przepisach zakłada się, że zapewnienie standardów wytwarzania produktów oznakowanych jako wolne od GMO będzie znajdować się po stronie producenta i opierać się na samokontroli  oraz kontroli dostawców i przetwórców biorących udział w procesie wytwarzania produktu końcowego. 

  •   Podmiot  wprowadzający do obrotu produkt oznakowany jako wolny od GMO w terminie 7 dni przed wprowadzeniem będzie zobowiązany zawiadomić wojewódzkiego inspektora bezpieczeństwa żywności, właściwego ze względu na siedzibę podmiotu.

  •   Zasadniczym elementem monitorowania i kontroli będzie dokumentacja, która umożliwi identyfikację na każdym etapie i pozwoli potwierdzić, że zostały zachowane warunki umożliwiające oznakowanie ‚wolne od GMO”.

Barbara Kociakowska