NIK przeprowadziła kontrolę zapobiegania i przeciwdziałania cyberprzemocy wśród dzieci i młodzieży. Działania profilaktyczne są, ale nie przynoszą efektów.

Kontrolą na terenie naszego województwa objęto 5 instytucji: Komendę Wojewódzką Policji w Szczecinie (KWP), Komendę Miejską Policji w Szczecinie (KMP), Komendę Powiatową Policji w Łobzie (KPP), Gimnazjum nr 12 im. Stanisława Lema w Szczecinie i Zespół Szkół Gimnazjalnych w Łobzie. Okres kontroli obejmował lata szkolne 2013/2014-2016/2017.

Okazuje się, że policja nie identyfikowała zjawiska cyberprzemocy wśród dzieci i młodzieży na swoim terenie. Nie było analiz, statystyk dotyczących skali zjawiska.

- Kontrola wykazała, że policja podejmowała przedsięwzięcia profilaktyczne dotyczące cyberprzemocy wśród dzieci i młodzieży - podaje Karolina Wirszyc-Sitkowska z delegatury NIK w Szczecinie. - Działania te były prowadzone w ramach realizacji programów i akcji dotyczących zarówno cyberprzemocy, jak również szeroko rozumianego bezpieczeństwa publicznego i ograniczania przestępczości.

W badanym okresie wszczęły łącznie 21 postępowań dotyczących cyberprzemocy wśród dzieci i młodzieży, z których 8 umorzono, a w 13 przypadkach sprawy skierowano do sądu. W trakcie czynności kontrolnych w KWP badaniem objęto również sposób postępowania w związku ze stwierdzonymi samookaleczeniami dzieci i młodzieży związanymi z grą internetową o nazwie „Niebieski Wieloryb”. Dotyczyło to samookaleczenia 3 uczniów jednej ze szkół podstawowych w powiecie pyrzyckim.

NIK podaje, że szkoły owszem wdrażają działania profilaktyczne w ramach ochrony przed cyberprzemocą, trudno jednak określić efektywność tych działań.

W badanym okresie w szkołach wystąpiło 6 zdarzeń związanych z cyberprzemocą wśród dzieci i młodzieży. Źródłem informacji o tych przypadkach byli głównie sami uczniowie lub ich rodzice. Dane te w zestawieniu z danymi wynikającymi z ankiet przeprowadzonych wśród uczniów, rodziców i nauczycieli mogą świadczyć, iż większość zdarzeń dotyczących cyberprzemocy nie jest ujawniana przez szkoły.

- Domeną dzieci była jest i będzie potrzeba eksplorowania, poznawania, sprawdzania - mówi Maciej Wamka, psycholog, psychoterapeuta dziecięcy. - Jest to coś naturalnego, czy na podwórku czy w domu. Ta potrzeba jest też obecna w Internecie, np. w postaci gier czy kontaktu z rówieśnikami na portalach społecznościowych. Tutaj chodzi przede wszystkim o kontrolowanie i monitorowanie tego, z czego korzystają dzieci. Zagrożenie w sieci jest spore a strażnikiem tego, z czego korzysta nasze dziecko powinien być rodzic. Podstawą jest rozmowa. Należy zatrzymać się, zapytać o to co jest trudne dla dziecka, o to co je martwi, czym się przejmuje. Zapominamy o tej empatii na co dzień. Nie przejmujmy się, że dziecko odpowie krótko „nic”, „nie chcę rozmawiać”. Pytajmy. Z takich pytań płynie troska rodzica o to co dzieje się z jego dzieckiem. To też komunikat dla samego dziecka, „moi rodzice się mną interesują, jestem dla nich ważny, chcą wiedzieć co u mnie”. Kiedy przyjdzie krytyczny moment, będzie się działo coś złego, dziecko samo przyjdzie, bo będzie wiedziało, że zostanie wysłuchane. Możemy pójść do psychologa, zapytać o wskazówki, ale na początku sami, bez dziecka. Nie ma gotowego rozwiązania w takich sytuacjach, ale na pewno trzeba go szukać.