Wsi spokojna, wsi... atrakcyjna

    Wsi spokojna, wsi... atrakcyjna

    Jarosław PANEK

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Z roku na rok przybywa w naszym regionie gospodarstw agroturystycznych. W województwie świętokrzyskim jest około 300. Prawie najwięcej w kraju, przeliczając na liczbę mieszkańców. Trochę gorzej pod tym względem wypada Podkarpacie, a tereny dawnego województwa radomskiego wciąż jeszcze nie wykorzystały swojej szansy. Ale i tak coraz więcej osób utrzymuje się właśnie dzięki turystom, a gospodarstwa agroturystyczne przeżywają prawdziwy rozkwit.

    Ci, którzy jako pierwsi zaczynali działalność w agroturystyce kilka lat temu, musieli przejść drogę przez mękę.
    Nie dość, że nie mieli odpowiedniej wiedzy, ani wsparcia ze strony branżowych organizacji, to jeszcze narażali się na drwiny i śmiech sąsiadów. Ale mijały kolejne lata i ci, którzy kilka sezonów wcześniej rozpoczynali pionierską działalność, dziś zaczynają "odcinać kupony". To dlatego w ich ślady chce teraz iść coraz więcej kolejnych gospodarzy, skuszonych wizją zarobków wyższych niż na roli.

    Agroturystyka w województwie świętokrzyskim stała się tak popularna, że dziś ta część kraju przoduje w rozwoju tego sektora gospodarki, a wypoczywać przyjeżdżają tu goście z całej Polski, a coraz częściej również i z zagranicy.

    - Gospodarstwa agroturystyczne w naszym regionie cały czas przechodzą pozytywną ewolucję. Większość z nich zaczynała kiedyś tylko od oferowania miejsc noclegowych i to w średnim standardzie. Dziś są to także atrakcje dodatkowe, takie jak zajęcia artystyczne, jazda konna, zabiegi lecznicze. Wiele gospodarstw oferuje wspaniałe ekologiczne menu, niektóre zajęły się nawet produkcją zdrowej żywności ze znakiem Ekolandu - mówi Agnieszka Wysocka, prezes Świętokrzyskiej Federacji Agroturystyki i Turystyki Wiejskiej "Ziemia Świętokrzyska", skupiająca większość właścicieli gospodarstw agroturystycznych.



    Wypoczynek pełen atrakcji

    I rzeczywiście. Wystarczy tylko odwiedzić kilka z nich, żeby przekonać się, iż standard i oferta dla turystów są z roku na rok coraz bardziej atrakcyjne.

    - Zaczynałem od starego budynku, w którym zorganizowałem pierwsze pokoje dla gości. Dziś kończę budowę drugiego obiektu, gdzie każdy pokój ma swoją łazienkę. Turyści pragną wsi, ale z miejskimi wygodami - mówi Zdzisław Pniewski z Korzenna, który rozpoczął działalność w tej branży zaledwie 2 lata temu. Obecnie nasz rozmówca właśnie kończy instalację basenu dla dzieci i budowę kortu tenisowego. Wszystko dzięki pomocy finansowej z Unii Europejskiej, udzielonej w ramach funduszu SAPARD.

    Agnieszka Wysocka, szefowa całej federacji, zainwestowała w agroturystykę kilka lat wcześniej, specjalizując się w swoim gospodarstwie, położonym w Kaczynie niedaleko Kielc, głównie w turystyce konnej. Dziś hoduje wraz z mężem 16 koni, organizuje konne rajdy, naukę jazdy i całe mnóstwo atrakcji.

    - Ktoś, kto tylko oferuje noclegi bez innych zajęć, prędzej czy później straci wiernych klientów. Dlatego praca w agroturystyce to niekończące się inwestycje w lepszy standard, w lepsze wyposażenie, w nowe atrakcje - mówi pani prezes.

    Z tego samego założenia wychodzi także Ewa Zaczek z Brudzowa koło Morawicy, która oprócz noclegów zaproponowała swoim gościom szereg zajęć rehabilitacyjnych.

    - Postanowiłam wykorzystać swoje kwalifikacje. Kupiłam odpowiednie przyrządy i teraz goście ćwiczą pod moją opieką. Leczą głównie zwyrodniałe kręgosłupy - wyjaśnia nasze kolejna rozmówczyni.

    Podczas, gdy niektórzy realizują się we wzbogacaniu programu rozrywek dla spracowanych mieszczuchów, inni próbują przyciągnąć gości na przykład ekologiczną żywnością. W jej produkcji już od wielu lat specjalizują się Teresa i Adam Barwiccy z Wiącki w powiecie kieleckim.

    - Reformy Balcerowicza dały nam swego czasu bardzo w kość i żeby przeżyć, musieliśmy bardzo szybko przeorientować działalność. Tak narodził się pomysł stworzenia gospodarstwa, które zajmowałaby się produkcją żywności ze znakiem Ekolandu - wspomina Adam Barwicki. Dziś produkowany w jego gospodarstwie zakwas buraczany, jest niemal kulinarną wizytówką regionu, ale aby dość do takiej renomy trzeba było kilku lat pracy i czekania. Bo certyfikatu Ekolandu nie dostaje się z dnia na dzień. Wystarczy, że nawożona wcześniej nawozami ziemia, musi najpierw kilka lat odpocząć, aby można było na niej prowadzić ekologiczne uprawy.



    Gospodarze kuszą ceną

    Gospodarstwa agroturystyczne z naszego regionu przeżywają co roku prawdziwie oblężenie. Żeby znaleźć wolne miejsca w szczycie sezonu u najlepszych gospodarzy, trzeba czasem rezerwować terminy na dwa miesiące wcześniej. Być może bierze się to stąd, że dla przeciętnego warszawiaka, który bardzo chętnie przyjeżdża w Góry Świętokrzyskie, kwota 50 złotych za nocleg z pełnym wyżywieniem nie jest zbyt wygórowana, zwłaszcza że gdy ktoś zamawia na przykład 10 noclegów, może liczyć na dodatkowe upusty. A kiedy ktoś wykupuje tylko noclegi bez wyżywienia, płaci za dobę około 25-30 złotych, zatem cena za wypoczynek w sercu czystych gór i otoczeniu świeżego powietrza jest już bardzo atrakcyjna.

    Aby utrzymać tak atrakcyjne poziomy cenowe, gospodarze starają się ograniczać koszty jak mogą. Bardzo wiele inwestycji wykonują często własnymi rękami i w bardzo pomysłowy sposób, wykorzystując na przykład do zrobienia altany stare okna z bloku, albo cegły z rozbiórki do budowy ścieżki. Wiele miejsc noclegowych w gospodarstwach agroturystycznych powstało we własnoręcznie wykonanych przez gospodarzy drewnianych domkach, co tylko dodatkowo uatrakcyjnia ich ofertę.



    Sposób na życie

    - To właśnie jedna z niezwykłych zalet świętokrzyskich górali. Potrafią być bardzo mobilni i bardzo przedsiębiorczy. Nie załamują rąk. Nie narzekają, tylko pracują. I chyba dlatego województwo świętokrzyskie plasuje się w polskiej czołówce, jeśli idzie o liczbę gospodarstw agroturystycznych w przeliczeniu na jednego mieszkańca wsi - uważa członek zarządu województwa i jednocześnie dyrektor Departamentu Edukacji, Kultury, Sportu i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego w Kielcach Jacek Kowalczyk. Nasz rozmówca zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną rzecz, bardzo dobrze świadczącą o mieszkańcach naszego regionu. Oto bowiem najwięcej gospodarstw agroturystycznych powstało tam, gdzie ziemie są najgorsze i nie za bardzo nadają się do jakiejkolwiek uprawy. To właśnie na tych terenach, a więc szczególnie w samym powiecie kieleckiem, agroturystyka zaczyna być sposobem na życie. A tymczasem na ziemi sandomierskiej, gdzie teoretycznie turystów jest mnóstwo, ale grunty rolne o wiele lepszej jakości niż na Kielecczyźnie, gospodarstw agroturystycznych ulokowało się jak na lekarstwo.

    - Dla wielu mieszkańców najbliższych okolic Kielc agroturystyka stała się zatem alternatywą wobec nierentownego rolnictwa. Musieli całkowicie przeorientować swoje przyzwyczajenia i dostosować się do trybu narzucanego przez gości. To wcale nie jest proste. Wymaga poświęcenia i większej pracy, ale widać przynosi efekt, skoro coraz więcej gospodarzy chce otwierać taką działalność i coraz chętniej w nią inwestuje - uważa dyrektor Kowalczyk.

    O tym, jak wielką ewolucję w mentalności musieli przejść właściciele takich gospodarstw świadczy też fakt, że niektórzy z nich jeszcze kilka lat temu nie bardzo wiedzieli, jak działa komputer. Dziś być może ta wiedza nadal nie jest im potrzebna w pełnym zakresie, ale bez Internetu nie potrafią się już obyć.

    - To najbardziej skuteczna forma dotarcia do klientów - przekonuje Stanisław Gałdecki, właściciel gospodarstwa agroturystycznego w Trzciance koło Nowej Słupi i jednocześnie prezes Świętokrzyskiego Towarzystwa Agroturystyki "Łysogóry, które skupia kilkanaście gospodarstw z okolic Nowej Słupi.



    Przyjechali do nas z całego świata

    O skali sukcesu agroturystyki w naszym regionie może świadczyć też fakt, że w ubiegłym roku to właśnie województwo świętokrzyskie gościło około stu uczestników międzynarodowej konferencji "Turystyka wiejska - droga do zrównoważonego rozwoju". Spotkanie to odbywa się co roku w innej części świata, a województwo świętokrzyskie zostało wybrane właśnie w uznaniu zasług za rozwój agroturystyki. Goście z całego świata, których przyjmowała główna organizatorka całej imprezy, dyrektor Regionalnej Organizacji Turystycznej Województwa Świętokrzyskiego Małgorzata Wilk-Grzywna, wyjeżdżali zachwyceni zupą szczawiową podaną w pieczonym chlebie, harcami Baby-Jagi, czyli Ewy Skowerskiej-Kosmalskiej z gospodarstwa agroturystycznego w Kapkazach, czystym powietrzem i wspaniałą atmosferą panującą u świętokrzyskich górali. Dobrze, że nikt tego wszystkiego póki co nie chce zmarnować i agroturystyka rośnie w siłę.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!