Berat - miasto tysiąca okien

    Berat - miasto tysiąca okien

    Marzena Kądziela

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Przydomek miasta tysiąca okien Berat uzyskał dzięki schodkowo usytuowanym domom dzielnicy Mangalem.

    Przydomek miasta tysiąca okien Berat uzyskał dzięki schodkowo usytuowanym domom dzielnicy Mangalem. ©M. Kądziela

    Domy ułożone schodkowo, twierdza, w której toczy się życie i zabytkowe świątynie sprawiają, że Berat jest uważane za najpiękniejsze miasto Albanii.
    Przydomek miasta tysiąca okien Berat uzyskał dzięki schodkowo usytuowanym domom dzielnicy Mangalem.

    Przydomek miasta tysiąca okien Berat uzyskał dzięki schodkowo usytuowanym domom dzielnicy Mangalem. ©M. Kądziela

    Legendarna góra

    Podjeżdżamy samochodem na parking ulokowany tuż pod wzgórzem, na którym dumnie stoją mury dawnej twierdzy obronnej. Zanim powędrujemy do jej wnętrza, postanawiamy usiąść w cieniu drzew i pooglądać widoki. Linię horyzontu tworzą Góry Tomorri oraz pola z drzewami oliwnymi. Dobrze widoczne dwa szczyty to najsłynniejsza góra albańska Szczyt Partyzantów, wznoszący się na wysokość 2416 metrów, i niemal o połowę niższy Shpirag.

    Szczyt Partyzantów można oglądać z wielu innych miejscowości albańskich. Nic więc dziwnego, że Albańczycy już od czasów starożytności uznawali górę za świętą. I jak to każda święta góra, także i ta ma swą legendę. Dwa szczyty Tomorri, według ludowego podania, były olbrzymami, walczącymi z sobą o piękną dziewczynę z Berat. Tomor tak długo bił mieczem i maczugą swego rywala, że ten coraz bardziej zapadał się w ziemię i pokrywał ranami. W końcu, po ciężkiej walce, zmarły obydwa kolosy, które po śmierci zmieniły się w góry. A dziewczyna? Tak płakała po stracie kawalerów, że z jej łez powstała rzeka Osum, przepływająca przez miasto.

    Wielu władców

    Droga do twierdzy nie jest zbyt stroma, jednak ci, którzy nie założyli odpowiedniego obuwia, mają problemy, bowiem kamienie, którymi wyłożony jest trakt, przez wieki zdążyły zrobić się śliskie jak lodowisko.

    Pierwsze mury fortecy wznieśli w IV wieku przed naszą erą ówcześni władcy krainy - Ilirowie, później udoskonalali ją i rozbudowywali kolejni zdobywcy: cesarz bizantyjski Theodozjus, Bułgarzy, Andegaweni z Neapolu i inni możni ówczesnego świata. Na początku XV wieku zdobyli ją Turcy. Największy bohater narodowy Albanii, Skanderbeg, próbował wyzwolić miasto, lecz bezskutecznie. To jednak nie koniec pocztu władców Beratu. Podczas I wojny światowej zajęli go Grecy, później wojska austrowęgierskie, potem włoskie. Gdy wreszcie w okresie międzywojennym zaczęli rządzić tu Albańczycy, miasto szybko stało się jednym z najważniejszych ośrodków gospodarczych w kraju.

    Ciekawscy mieszkańcy

    Wkraczamy w świat fortecy. Toczy się tu normalne życie. Przy bardzo wąskich uliczkach widnieją niebieskie i brązowe bramy do domostw, ukrytych za białymi murami. Większość posesji jest otoczona wysokim ogrodzeniem, co powoduje, iż każda z nich to osobna mała twierdza. W środku, za maleńkim podwórkiem, dopiero znajdziemy wejście do domu.

    Zza ogrodzeń wystają dachy z brązowo-czerwonej dachówki, charakterystycznej dla całych Bałkanów. Zresztą, także współczesne domy mają pokrycia ceramiczne. To jedna z niewielu zasług Envera Hodży, komunistycznego dyktatora, który zakazał używać do budowy dachów rozpowszechnionego na przykład w Polsce eternitu. Z bram, porośniętych winoroślą, bugenwillami i wieloma innymi kwitnącymi krzewami, nieśmiało wyglądają mieszkańcy twierdzy Berat, zazwyczaj starsi ludzie, którzy nie wyobrażają sobie życia gdzie indziej. Patrzą na nas nieco zdziwieni. Jesteśmy jedynymi turystami, zwiedzającymi to ciekawe miejsce.

    Dowiaduję się, że obecnie domy w twierdzy Berat zaczynają robić furorę na rynku nieruchomości. Albania coraz bardziej otwiera się na turystów, a takie miasto-muzeum to prawdziwa atrakcja, w której nie powinno zabraknąć miejsc noclegowych, małych restauracji czy kawiarenek. Na razie z trudem znajdujemy miejsce, gdzie możemy się napić kawy. To lokal złożony z maleńkiego pokoju, w którym mieszczą się tylko trzy stoliki. Zapewne za kilka lat knajpka ta powiększy się kilkakrotnie.

    Kościół z ikonami mistrza

    Miasto-twierdza Berat może poszczycić się nie tylko tym, że wciąż toczy się tu normalne życie, ale i tym, że w jego obrębie znajduje się kilkanaście zabytkowych, maleńkich kościołów. Za czasów komunistycznych, gdy Enver Hodża ogłosił Albanię krajem ateistycznym, kościoły pełniły funkcję magazynów lub były zamknięte na głucho. Wchodzimy na dziedziniec jednego z nich, pod wezwaniem Świętej Marii.

    Świątynię zbudowano pod koniec XVIII wieku, na miejscu dawnego kościoła z… X wieku. Oprócz fresków, obrazów, starych mebli, ksiąg wielką atrakcją kościółka jest kolekcja ikon najważniejszego albańskiego malarza tego typu obrazów - Onufrego. Onufry tworzył między innymi w Berat w XVI wieku, a jego sława wyszła znacznie dalej poza Albanię. To on stworzył nową szkołę malarstwa ikon, które charakteryzowały niezwykle bogate kolory. Jego jasna, intensywna czerwień, której nikt nie potrafi skopiować, nosi nazwę czerwieni Onufrego. Na ikonach, poza twarzami świętych, można też odnaleźć sceny z życia Albańczyków.

    Zaglądamy do innych kościołów, korzystając z uprzejmości "klucznika", który za drobną opłatą udziela nam także kilku informacji.

    Spacer stromymi uliczkami

    Uliczki twierdzy są tak wąskie i strome, że trudno wyobrazić sobie, by mogły tu jeździć samochody. Podobno od czasu do czasu pojawia się ulubieniec Albańczyków, czyli mercedes, częściej jednak towary i ludzie podróżują na wózkach, ciągniętych przez osiołki.

    Wędrujemy wśród ruin fortecy z XIV wieku, odnajdujemy fragmenty Białego Meczetu z XV wieku, oglądamy pozostałości systemu wodociągowego, jakim szczyciły się średniowieczna twierdza i pałac jej władców. U podnóża góry dostrzegamy cerkiew Świętej Trójcy, której czerwone cegły znakomicie kontrastują z szarą barwą wzgórz. Cerkiew zbudowano na przełomie XIII i XIV wieku. Potem mijamy kolejne kościółki, niestety, zamknięte, oglądamy monumentalną głowę iliryjskiego herosa, ustawioną na placu Świętego Konstantyna, i stromą ścieżką docieramy do dolnego miasta Berat.

    Tysiące okien?

    Dopiero gdy znaleźliśmy się na moście nad rzeką Osum, zrozumiałam, dlaczego Berat jest nazywane miastem tysiąca okien. Zbocze góry, na którym znajduje się twierdza, ciasno pokrywają piętrowe domy, wyrastające jakby z siebie wzajemnie. To styl architektoniczny z XVIII wieku. Wynikał on z braku miejsca na budowle na zamkowym wzgórzu. Chcąc nie chcąc, mieszkańcy musieli stawiać swe domy nieco niżej, ale jak najbliżej miejskiego centrum. W domach, ciasno przylegających do siebie, na paterze umieszczano spiżarnię i cysternę na wodę, na kolejnej kondygnacji kuchnię, łazienkę i pokoje zimowe, a na następnym piętrze, jeśli takie było, pokoje letnie i duży, kryty taras, na którym spano podczas letnich, upalnych nocy.

    Z pewnej odległości wzgórze mieszkalnej dzielnicy Mangalem wygląda faktycznie jak wielka ściana z otworami okiennymi. Czy jest tych otworów tysiąc czy więcej, nie wiem, ale obraz jest naprawdę interesujący. Mniej chyba interesująca jest codzienna wspinaczka mieszkańców, żyjących na wyższych "kondygnacjach" Mangalem…

    Autobusy, świątynie i muzeum

    W dolnej części Berat, w samym centrum, tuż koło dworca autobusowego, dostrzegamy nową cerkiew, a za nią wieżę - minaret meczetu. To meczet "ołowiany", nazwany tak ze względu na pokrycie ołowiem jego kopuł.

    Muzułmańską świątynię w połowie XVI wieku wzniosła jedna z bogatych tutejszych rodzin. Sala modlitewna ma podłogę z płytek ceramicznych, a ściany są ozdobione jedynie wzorami geometrycznymi. W pobliżu są też Meczet Królewski, medresa, czyli szkoła koraniczna, i inne zabytkowe budowle. Niedaleko jest też Muzeum Etnograficzne, niestety, z jakichś nieznanych nam przyczyn tego dnia nieczynne.

    Popularne byrki

    Poszukujemy byrek - baru, czyli stoiska, w którym jest sprzedawana najbardziej popularna w Albanii przekąska. Byrek to coś w rodzaju naleśnika z francuskiego ciasta, z nadzieniem, najczęściej serowym, słonym, ale także szpinakowym, fasolowym, pomidorowym, cebulowym czy mięsnym. Mnie najbardziej smakuje byrek mięsny, choć w większości budek, straganów czy przyczep kempingowych, zamienionych na bary, nie udało mi się go dostać. Tu w Berat, mieście-muzeum, udało mi się kupić byrek mięsno-warzywny. Pyszny!

    Z plackami, nieco ociekającymi tłuszczem, spacerujemy nad rzeką Osum. W pewnym momencie dostrzegamy na skwerku przed jakimś urzędowym budynkiem niewielki pomnik. Posąg przedstawia prawdopodobnie jakiegoś pisarza, bo postać na kolanach trzyma księgę, a w ręce pióro. Był to chyba nie tylko pisarz, bo pod księgą dostrzegam karabin. A co znajduje się obok pomnika? Kilka dorodnych świnek pasie się w najlepsze. Cała świnia rodzina przed ratuszem czy innym urzędem wzbudza naszą ciekawość i radość. Świnki były całkowicie obojętne, a nasze zainteresowanie zupełnie je nie obeszło.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.