Essaouira - był tu słynny port (zdjęcia)

    Essaouira - był tu słynny port (zdjęcia)

    Marzena KĄDZIELA

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Widok na Essaouirę. W tle Wyspy Purpurowe.

    Widok na Essaouirę. W tle Wyspy Purpurowe. ©M. Kądziela

    Essaouira to niezwykłe miasto z widokiem na słynne Wyspy Purpurowe. Każdy może tu znaleźć coś ciekawego dla siebie.
    Widok na Essaouirę. W tle Wyspy Purpurowe.

    Widok na Essaouirę. W tle Wyspy Purpurowe. ©M. Kądziela

    33 zdjęcia
    Przejdź do galerii

    Galeria dostępna tylko dla abonentów Echa Dnia Podkarpackiego

    Essaouira - miasto z wyspami

    Essaouira - miasto z wyspami

    Link do głównego zdjęcia

    Essaouira - miasto z wyspami
    ©M. Kądziela


    W niektórych miejscach stare uliczki są niezwykle wąskie. M. Kądziela

    W niektórych miejscach stare uliczki są niezwykle wąskie.
    (fot. M. Kądziela)

    Na wyspach koło miasta gnieżdżą się będące pod ochroną sokoły Eleonory. W pracowniach stolarskich wyrabia się bajeczne towary z inkrustowanego drewna. Morze jest rajem dla surferów, a stara twierdza dla amatorów historii.

    Krajobraz z pustynnego brązu przechodzi w zieleń. Wreszcie autobus wjeżdża na wzgórze, z którego roztacza się przepiękny widok.
    Na pierwszym planie zieleń, na drugim biały pas miejskich budynków, potem szafirowe morze, na których widnieją podłużne Wyspy Purpurowe. Dojechaliśmy do Essaouiry. Niestety, wszystko owiane jest lekką mgiełką, co tłumaczy nieco zszarzałe barwy na zdjęciach.

    Miasto na "francuskim" planie

    Essaouira, zwana także As- Sawiną, a wcześniej Mogadorem, leży nad Oceanem Spokojnym, około 170 kilometrów na północ od głównego kurortu Maroka - Agadiru i w podobnej odległości na zachód od Marrakeszu. Terenem, na którym położone jest miasto zainteresowali się już w VII wieku przed naszą erą Fenicjanie, a potem także Kartagińczycy i Rzymianie. Dopiero jednak Portugalczycy założyli tu przyczółek handlowy i wojskowy Mogador. Było to na początku XV wieku. Po kilkudziesięciu latach, gdy Portugalczycy utracili miasto, port zaczął chylić się ku upadkowi. Obecny wygląd miasto zawdzięcza alawidzkiemu sułtanowi Sidi Mohammedowi. To on zlecił uwięzionemu francuskiemu architektowi Theodorowi Cornut zaprojektowanie uliczek i placów. Stąd wąskie uliczki poprzecinane są pod kątem prostym, co w orientalnych medinach, czyli starych centrach miast jest niespotykane. Sułtan ogłosił w połowie XVIII wieku Essaouirę głównym portem, co przyciągnęło wielu żydowskich kupców.
    Skaliste wybrzeże w pobliżu fortu M. Kądziela

    Skaliste wybrzeże w pobliżu fortu
    (fot. M. Kądziela)

    Zakupowy spacer

    Z głównego, przestronnego placu udajemy się na wędrówkę po labiryncie niezwykle wąskich uliczek. Znajduje się tu mnóstwo sklepów z wyrobami marokańskiego rzemiosła. Oglądam skórzane torby, długie orientalne suknie, nakrycia głowy, wyroby ze złota i srebra, szale, instrumenty muzyczne i charakterystyczne dla Maroka kolorowe skórzane "bambosze".

    Najciekawszym miejscem podczas handlowych wizyt był warsztat i sklep z wyrobami z inkrustowanego drewna, z czego słyną rzemieślnicy z Essaouiry. Z podziwem oglądam stoliki do herbaty wyłożone mozaikami w fantastyczne wzory wykonane z różnych gatunków drewna o jasnych, ciemniejszych i całkiem ciemnych barwach, z cedru, drewna różanego, cytrynowego, cedrowego, tui. Sprzedawcy zachęcają do zakupów pokazując jednocześnie, jak składa się stolik, który, ich zdaniem ma zmieścić się w walizce. Patrzę na wazony, misy, pudełka różnej wielkości, plansze do gry, lampy, okiennice, meble. Podpatruje, jak wyrabiają je mistrzowie.
    Rzemieślnik pokazuje, jak wyrabia się drewniane mozaiki. M. Kądziela

    Rzemieślnik pokazuje, jak wyrabia się drewniane mozaiki.
    (fot. M. Kądziela)

    W nadmorskim forcie

    Z szachownicy uliczek trafiamy do najciekawszego miejsca starówki - fortu Skala de la Ville zbudowanego przez Portugalczyków. Jakież bitwy musiały się tu rozgrywać - myślę i wędruję wzdłuż murów obronnych, wyglądam przez wąskie otwory na ocean, fotografuję liczne działa pochodzące z XVIII i XIX wieku przywiezione tu z różnych krajów. Nie dziwię się, że słynny amerykański reżyser Orson Welles wykorzystał naturalną tutejszą scenerię do scen z filmu Otello z 1952 roku.

    Wyspy purpury i sokołów

    Z fortu doskonale widoczne są Ile de Mogador zwane także Wyspami Purpurowymi. To piękne miano wyspy uzyskały od morskich skorupiaków znajdowanych tam jeszcze przez Fenicjan, którzy wytwarzali z nich purpurę, niezwykle trwały barwnik. Obecnie wyspy znane są przede wszystkim wśród ornitologów jako miejsce lęgowe sokołów Eleonory, ptaków nazwanych tak na cześć księżniczki sardyńskiej, która wprowadziła ochronę tych ptaków. Sokoły gniazdują tu od kwietnia do października. W tym czasie turyści nie mają wstępu na skaliste skrawki lądu.

    Ryby, przyprawy i kulinarne tajemnice

    Znów wędrujemy handlowymi ulicami, nieco szerszymi niż te najstarsze w medinie. Wiodą nas one do portu rybackiego i na rybny targ. Tam w godzinach popołudniowych odbywa się licytacja przywiezionych przez rybaków morskich zdobyczy. Podziwiamy ogromne okazy sprzedawane restauratorom w całości i klientom pociachane na dzwonka. Z zazdrością też zaglądam do pojemników z owocami morza - krewetkami, małżami, kalmarami, ośmiornicami, które bardzo lubię.

    Nieco dalej natykamy się na innego rodzaju targ, w którym roztacza się aromat znacznie przyjemniejszy niż na targu rybnym. Tu królują przyprawy ułożone przez sprzedawców w barwne stożki, piramidy, prostopadłościany, walce, wielościany. Znajduję najbardziej popularny tu "mix" zwany królową straganów dodawana do większości marokańskich potraw. Mieszanka składa się z kilkunastu przypraw, między innymi kurkumy, kminu, kolendry, papryki, anyżku. Kupuję za grosze niewielki woreczek, który niestety w Polsce nie smakuje tak jak w marokańskiej restauracji. Tamtejsi kucharze nigdy nie zdradzają swych kulinarnych tajemnic ograniczając się jedynie do ogólnego zarysu prezentowanej potrawy.

    Marokański "bigos"

    Ściśle z kuchnią związany jest sklepik, który odwiedzamy po wyjściu z targu. Tu półki uginają się od wyrobów ceramicznych, wśród których królują tadżiny. To kolorowe misy z przykrywkami w kształcie stożków do przygotowywania potrawy o tej samej nazwie. Kto wybiera się do Maroka, musi obowiązkowo ją zjeść, bo to narodowa potrawa. Oczywiście każda gospodyni przygotowuje go inaczej, podobnie jak my, Polki, robimy różne bigosy. Zawsze jednak jest to mięso z warzywami, ziemniakami lub kaszką kuskus kilka godzin duszone jest w oliwie i rosole w piecu lub na małym palenisku.

    Zarówno w medinie jak i przy nadmorskiej promenadzie nie brak restauracyjek proponujących klientom nie tylko tadżin, ale i doskonałe dania rybne, z których portowe miasto słynie. Bez obawy można jeść wszystko, co gotowane, duszone, pieczone, smażone. Surówki z warzyw radzę jednak sobie odpuścić. Nigdy nie wiadomo, w jakiej wodzie kucharze płuczą sałatę czy pomidory.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!