Pińsk na Białorusi- miasto wielu kultur (zdjęcia)

    Pińsk na Białorusi- miasto wielu kultur (zdjęcia)

    Marzena Kądziela

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Wiele drewnianych domów w starej części miasta zachowało sie do dziś.

    Wiele drewnianych domów w starej części miasta zachowało sie do dziś. ©M. Kądziela

    To tu Ryszard Kapuściński, jako kilkulatek, uczył się tolerancji i akceptacji dla innych kultur.
    Wiele drewnianych domów w starej części miasta zachowało sie do dziś.

    Wiele drewnianych domów w starej części miasta zachowało sie do dziś. ©M. Kądziela

    23 zdjęcia
    Przejdź do galerii

    Galeria dostępna tylko dla abonentów Echa Dnia Podkarpackiego

    Pinsk- miasto wielu kultur

    Białoruś- kraj wielu kultur

    Link do głównego zdjęcia

    Pinsk- miasto wielu kultur
    ©M. Kądziela


    Dziś turyści przyjeżdżają, by poczuć atmosferę sprzed 70 lat.

    Pierwsze wrażenie było fatalne. Do Pińska dojechaliśmy późną nocą, tak więc oglądanie miasta było przed nami. Zamieszkaliśmy w ogromnym, typowym dla czasów Związku Radzieckiego hotelu. Po obudzeniu się natychmiast chciałam wyjść na balkon, by spojrzeć na budzące się miasto. Gdy otworzyłam drzwi, zdrętwiałam. Balkon był w tak strasznym stanie, że miałam wrażenie, iż za chwilę się zawali.

    Postanowiłam zaryzykować i z aparatem stanęłam przy zardzewiałej barierce. Było warto, bo przede mną roztaczał się malowniczy widok na rzekę Pina, która łączy się z Prypecią. Dalej rozciągała się zielona równina, od której tchnęło spokojem i łagodnością.

    Śniadanie w kapiącej od złotych i kryształowych ozdób hotelowej restauracji przywołało wspomnienia z dzieciństwa. Tu, podobnie jak u nas jakiś czas temu, to kelner jest najważniejszy, a nie klient i jego zamówienie…

    Spacer z Tatianą

    Na szczęście szybko pożegnaliśmy moloch i wyruszyliśmy na spacer starymi ulicami Pińska. To nic, że główna arteria zabytkowej części miasta nosi nazwę Lenina. Kolorowe kamienice, świątynie, stare napisy wyłaniające się spod tynku pozwalały zapomnieć o patronie.

    Po Pińsku oprowadzała nas Tatiana Chwagina, autorka albumu o mieście, które zna chyba lepiej niż własną kieszeń, a kocha jak najbliższą osobę. Świetnie mówiąca po polsku Rosjanka pokazała nam dawną dzielnicę żydowską - Karolin. O tym, jak ważna dla przedwojennego polskiego miasta była dzielnica, świadczy fakt, iż z 40 tysięcy mieszkańców 75 procent stanowili Żydzi. Polacy stanowili jedynie 10 procent pińszczan.

    Wiele kamienic jest już odnowionych, odmalowanych, a spod tynków wyłaniają się przedwojenne napisy informujące, że były tu sklepy z damskimi torebkami, butami i innymi towarami.

    Pałac z królewskim kamieniem węgielnym

    Trafiamy na plac budowy. Tatiana pokazuje nam remontowany Pałac Butrymowicza, pod którego fundamenty kamień węgielny położył ostatni król polski Stanisław August Poniatowski. Budowlańcy nie są zadowoleni z naszej wizyty, dlatego historię opowiadaną przez kobietę słuchamy przez dźwięki młotów pneumatycznych i innych urządzeń. Właścicielem pałacu wznoszonego na przełomie lat 70. i 80. XVIII wieku był Mateusz Butrymowicz - poleski działacz gospodarczy i społeczno - polityczny, dziadek Napoleona Ordy, rysownika i muzyka, paryskiego przyjaciela Fryderyka Chopina. W tym czasie był to jedyny murowany budynek w Pińsku, pewnie dlatego miejscowi nazywali go "Mur".

    Ostatnio mieścił się tu Dom Pionierów. Po remoncie, który ma zakończyć się w przyszłym roku, znajdzie tu siedzibę Pałac Ślubów i muzeum rodzin Orszów, Butrymowiczów i ostatnich właścicieli pałacu - Skirmuntów.
    Gimnazjum i polski kościół

    Po drugiej stronie ulicy na dwukolorowym budynku widnieje napis "Gimnazjum Męskie Państwowe". Do tej szkoły uczęszczał między innymi pierwszy prezydent Izraela Chaim Weizman. Gmach zbudowany w połowie XIX wieku był najpierw pięcioklasową szkołą dworską, później siedmioklasowym gimnazjum. W uliczce obok oglądamy także zabytkowe budynki banków, aż docieramy do jednej z największych atrakcji Pińska - klasztoru franciszkanów i kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, w której swą duszpasterską służbę pełni polski ksiądz, a pomagają mu w tym także polskie zakonnice z okolic Lublina.

    Kościół pełni funkcję katedry Diecezji Pińskiej, a jego początki sięgają XIV wieku. Niszczony, palony, odrestaurowywany przez wieki nosi ślady różnych stylów i epok, choć wystrój z początku XVIII wieku nosi znamiona późnego baroku - rokoka. Stąd kapiące od złota ozdoby ołtarzy, ambony, dziesiątki figur i obrazów. Tatiana o każdym z nich może opowiadać godzinami, wydaje się, że doskonale zna każdy detal świątyni.

    Oglądamy jeszcze dzwonnicę i budynki klasztorne, w których od 2001 roku ponownie mieści się seminarium duchowne.

    Plac z Leninem

    Z dawnych czasów wyrywa nas widok centralnego placu miasta noszącego, jak za czasów Związku Radzieckiego, imię Lenina. Beton otoczony brzydkimi budynkami i Lenin stojący na postumencie z charakterystyczną noga wysunięta do przodu. Tatiana pokazuje nam album o Pińsku, którego jest autorką. Udało jej się zebrać w nim nie tylko teksty, ale i stare fotografie. Pokazuje nam, jak wyglądał przedwojenny Pińsk, jaki gwar i ruch panował na placu, gdzie kwitło życie handlowe. Na zdjęciach są zarówno pejsaci Żydzi jak i babiny okutane chustami w kwiaty. Nic dziwnego, oprócz Żydów i Polaków mieszkali tu także Niemcy, Ormianie, Litwini, Ukraińcy, którzy modlili się w kościołach, synagogach, cerkwiach.

    Głównym budynkiem placu był największy w mieście kościół św. Stanisława, wokół którego toczyło się życie handlowe. Kościół nakazał zburzyć w 1953 roku Nikita Chruszczow, sekretarz generalny Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego w ramach ateizacji narodu.

    Z jezuickiego kompleksu zachował się gmach kolegium, w którym wykładał między innymi historyk Adam Naruszewicz. Kolegium zbudowano w XVII wieku za pieniądze starosty pińskiego księcia Albrechta Stanisława Radziwiłła. Obecnie mieści się tu Muzeum Polesia Białoruskiego oraz podstawowa szkoła baletowa. Wśród eksponatów muzealnych ciekawostką jest drewniany rower, autentyczny jednoślad znaleziony gdzieś na poleskiej wsi.

    Z okien muzeum oglądam starą, drewnianą część miasta oraz przystań dla statków wycieczkowych. W okresie międzywojennym cumowały tu nie tylko turystyczne, ale przede wszystkim wojenne i transportowe statki. W mieście była komenda portu wojennego, koszary, schrony, hangary lotnicze, warsztaty, składy amunicji. Pińsk pełnił wtedy rolę stolicy polskiej marynarki wojennej.

    Pierwsze nauki Ryszarda Kapuścińskiego

    Na statki, rzekę, bagna otaczające miasto patrzył wielokrotnie mały Ryszard Kapuściński, zmarły w zeszłym roku dziennikarz, pisarz, jeden z najbardziej cenionych na świecie reportażystów. Rodzice Kapuścińskiego przybyli tu z Małopolski w poszukiwaniu pracy.

    Jak podkreślał wielokrotnie w wywiadach i swych artykułach, Pińsk i jego wielokulturowość pozwoliły mu na akceptację innych narodowości, religii i kultur, rozbudził także ciekawość świata, głównie za sprawą rzek i kanałów. Pisarz od lat zbierał materiały do książki o swym rodzinnym mieście, miał ich ponoć tak dużo, że zbiory stały się największym archiwum o Pińsku w Polsce.

    Odwiedzamy dom, w którym pisarz wraz z rodzicami i siostrą wynajmowali skromny pokój. Dom został odrestaurowany w 2001 roku dzięki Polakom zamieszkującym na Białorusi. Od minionego roku wisi tam także tablica informująca o słynnym mieszkańcu.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!