Sri Lanka - kropla Półwyspu Indyjskiego

    Sri Lanka - kropla Półwyspu Indyjskiego

    Marzena Kądziela

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Na każdym kroku można spotkać buddyjskich mnichów.

    Na każdym kroku można spotkać buddyjskich mnichów. ©M. Kądziela

    Na wyspie wciąż trwa wojna domowa, jednak turyści chętnie ją odwiedzają zwabieni rajską przyrodą, plażami, architekturą, sztuką i… przystępnymi cenami.
    Na każdym kroku można spotkać buddyjskich mnichów.

    Na każdym kroku można spotkać buddyjskich mnichów. ©M. Kądziela

    Pierwsi przybyli tu, w V wieku p.n.e. mieszkańcy subkontynentu indyjskiego. W okresie odkryć geograficznych na wyspę trafili Portugalczycy, potem rządy sprawowali Holendrzy i Anglicy. W 1948 roku proklamowano niepodległość Cejlonu, a w 1972 roku nowa konstytucja zmieniła jego nazwę na Sri Lanka.

    Zresztą to nie jedyne nazwy kraju. Określano go miedzy innymi jako Tambapanni, Toprobane, Serendib, Sielediba. Prawie 70 procent ludności to buddyści, 15 procent - hinduiści, a reszta wyznaje islam i wiarę katolicką. Wyspa ma powierzchnię odpowiadającą mniej więcej jednej piątej części Polski.

    Wciąż trwa wojna

    Największym miastem i stolicą administracyjną kraju jest Kolombo. Parlament przeniesiono w 1982 roku do pobliskiego Sri Dźajawardanapura, kilkakrotnie mniejszego od Kolombo. Turyści dość szybko opuszczają miasto, ponieważ ze względu na liczne zamachy nie czują się tu zbyt bezpiecznie. Na Sri Lance od 1983 roku trwa wojna domowa, w której zginęło ponad 70 tysięcy osób. Tamilowie, a szczególnie Tygrysy Wyzwoliciele Tamilskiego Ilamu domagają się utworzenia na północy wyspy niezależnego państwa tamilskiego - Ilamu, gdzie Tamilowie stanowią większość mieszkańców.

    Tuk-tuki, szafiry i świątynie

    Kolombo swój rozwój zawdzięcza XVI-wiecznym Portugalczykom, którzy tu utworzyli port i fort, wokół którego budowano miasto. Holendrzy handlując szafirami, cynamonem, słoniami i kością słoniową jeszcze go rozbudowali, a potem wpływ na rozwój mieli Anglicy. Obecnie jest to ruchliwa metropolia, w której klaksony najbardziej popularnych pojazdów - tuk-tuków mieszają się z nawoływaniami sprzedawców i dźwiękiem głośnych silników ciężarówek. Znajdziemy tu zarówno meczety, świątynie hinduskie, buddyjskie jak i chrześcijańskie. W dzielnicy Pattah kupimy wspaniałe wyroby ze złota, skóry, a także herbatę i wszelkiego rodzaju zioła i przyprawy.

    Najważniejsza relikwia

    Drugim co do wielkości miastem wyspy jest Kandy z jeziorem w centrum i najważniejszą dla buddyjskich wyspiarzy Światynią Zęba. Relikwia Zęba Buddy przyciąga tu rzesze pielgrzymów nie tylko ze Sri Lanki, ale i z różnych zakątków Azji. Wchodząc na kompleks świątyny trzeba poddać się szczegółowej kontroli. Nic dziwnego - 10 lat temu zdetonowano tu bombę. Świątynia to część kompleksu pałacowego, w którym kiedyś rezydowali królowie Kandy.

    W słoniowym sierocińcu

    W Pinawela, niewielkiej wiosce, schronienie znalazły małe słoniątka porzucone lub osierocone przez swe matki. Tu karmi się je, pielęgnuje. O określonych porach opiekunowie karmią słoniątka mlekiem z ogromnych butelek. Ten spektakl oglądają nie tylko turyści, ale przede wszystkim dzieciaki z cejlońskich szkół. Wszystkie ubrane w jednakowe mundurki zaśmiewają się z ciężkich zwierzaków. Potem słonie maszerują na drugą stronę wioski, do rzeki, by taplać się w niej, chłodzić swoje cielska i pić do woli.

    Lwia skała

    Kiedyś na Platformie Lwa, jednej z najbardziej znanych lankijskich gór, była twierdza, którą zbudowano w V wieku na polecenie Kassapa I - syna króla Cejlonu z nieprawego łoża. Na szczyt wiedzie 1200 schodów. W połowie drogi można odetchnąć oglądając malunki naskalne. Są to wizerunki półnagich kobiet. Za Kassapa było ich tu podobno 500. Król lubił spacerować wzdłuż skały podziwiając nie tylko krajobraz w dole, ale i piękne naskalne kobiety. A przecież w twierdzy miał dziesiątki nałożnic...

    Nie stawaj tyłem do Buddy

    W królestwie Polonnaruwa już ponad tysiąc lat temu istniała kanalizacja. Ogromny kompleks pałacowy, w którym mieszkali królowie wyspy i ich dworzanie, miał łaźnie, toalety, a nawet basen. Przewodnik zwraca uwagę, by nie stawać tyłem do Buddy i nie fotografować się na jego tle. Szanujemy tutejsze zwyczaje, choć nie jest to łatwe, bowiem posągów Buddy jest tu sporo. Ogromne wrażenie robi wielka skała, w której wykuto trzy olbrzymie posągi: Buddy leżącego, siedzącego i stojącego. Po skałach i posągach biegają makaki - małpki, których jest tu mnóstwo.

    Także w skale wykuta jest wielka świątynia w Dambuli. W I wieku p.n.e. góra posiadająca naturalne jaskinie dała schronienie królowi Valagamowi Bahu wygnanemu ze swego pałacu przez rywala. Gdy król odzyskał tron, zamienił jaskinie na wspaniałe świątynie, gdzie można podziwiać 150 kamiennych wizerunków Buddy od 15-metrowego leżącego po małe posągi przedstawiające Buddę medytującego czy w stanie nirwany.

    Szafiry, batiki i jedwab

    Odwiedzamy szlifiernię kamieni szlachetnych. Wprawne ręce pracowników nadają odpowiednie kształty szafirom. W fabryce batików - tkanin ręcznie malowanych, podziwiamy zdolności plastyczne malarek, a w sklepie z jedwabiem nie możemy nacieszyć oczu barwami jedwabnych sukni, szalów i chust. Trafiamy też do manufaktury, w której powstają drewniane rzeźby - pamiątki sprzedawane turystom. Czegóż tam nie ma - i słonie różnej wielkości i posążki Buddy i kolorowe rytualne maski.

    Na herbacianych polach

    Na polach pełnych zielonych herbacianych krzaków kobiety z koszami na plecach zwinnie zrywają najlepsze listki nadające się już do obróbki. Herbatę uprawia się na Cejlonie od XIX wieku za sprawą brytyjskich kolonizatorów. Obok plantacji znajduje się fabryka, której pracownicy pokazują cały proces wytwarzania herbaty - sortowanie, suszenie, rozdrabnianie, fermentowanie. Dowiaduję się, że najlepszej jakości herbatę uzyskuje się z zawiązków listków, które wieńczą szczyt krzewu herbacianego.

    Uczta dla podniebienia

    Po filiżance aromatycznej herbaty żołądek domaga się obiadu. Zgodnie z radą przewodnika zamawiamy danie dania z trzy czy cztery dolary. W zamian dostajemy mnóstwo miseczek i talerzyków z przeróżnymi daniami. Podstawa wszystkich jest ryż, do którego można dodawać curry - sos z mięsem, rybami, warzywami. Z zaciekawieniem nakładam curry z murangi - zielonych bananów i dżakfrutem - owocem drzewa chlebowego. Owoce smakują trochę jak nasze ziemniaki. Wyspa jest kulinarnym królestwem dla smakoszy ryb i owoców morza, z których najbardziej lubię wielkie tygrysie krewetki. A od liczby owoców od granatów, papai, gwajawy, rambutanów po cuchnącego duriana aż kręci się w głowie.

    Atrakcje na wybrzeżu

    Wybrzeże wyspy liczy ponad 1300 kilometrów. Turyści upodobali sobie głównie południowe i zachodnie wybrzeże, gdzie plaże są ponoć najpiękniejsze - z białym piaskiem, turkusowym morzem i palmowymi pióropuszami. Hotele prześcigają się w atrakcjach od masaży, zabiegów kosmetycznych i znanej tu od wieków sztuki ayurwedy po ekstremalne sporty wodne. Po ogromnej tragedii, jaka spotkała wyspę 26 grudnia 2004 roku, gdy tsunami zabrało około 30 tysięcy Lankijczyków i obcokrajowców, turystyczną infrastrukturę szybko odbudowano, choć w wielu miejscach do tej pory można znaleźć ślady działania żywiołu.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!