Kto zbiera podpisy?

    Kto zbiera podpisy?

    /AD/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Maria Klaus, przewodnicząca rady osiedla Rzochów, pokazuje listę z podpisami: - My już zbieraliśmy podpisy przeciwko "Kruszgeo". Teraz

    Maria Klaus, przewodnicząca rady osiedla Rzochów, pokazuje listę z podpisami: - My już zbieraliśmy podpisy przeciwko "Kruszgeo". Teraz oni chcą zbierać "za"? ©A. Dziekan

    Maria Klaus, przewodnicząca rady osiedla Rzochów, pokazuje listę z podpisami: - My już zbieraliśmy podpisy przeciwko "Kruszgeo". Teraz

    Maria Klaus, przewodnicząca rady osiedla Rzochów, pokazuje listę z podpisami: - My już zbieraliśmy podpisy przeciwko "Kruszgeo". Teraz oni chcą zbierać "za"? ©A. Dziekan

    Przewodnicząca Rady Osiedla Rzochów w Mielcu Maria Klaus jest oburzona. Ktoś chodzi po domach i zbiera podpisy popierające działalność "Kruszgeo" na terenie osiedla. Niepokoi się, że dzieje się coś złego. Wiceprezes firmy Jan Bator zapewnia, że nikt z jego firmy żadnej zbiórki nie prowadzi. - Owszem, mam zamiar skontaktować się z Radą Osiedla, ale dopiero w przyszłym tygodniu - mówi.

    Firma chce wydzierżawić teren od miasta, żeby zacząć tam wydobywać żwir i piasek.
    Mieszkańcy Rzochowa, na którym ten teren się znajduje, są przeciwni. Firma działa na ich osiedlu od kilkudziesięciu lat i, jak twierdzą, mają z nią złe doświadczenia. Mówią, że "Kruszgeo" zdewastowało środowisko, nie zabezpieczyło poprzedniego wyrobiska i zniszczyło im pola uprawne.

     

    Mieszkańcy boją się, że firma wymyśli coś za ich plecami. Dlatego zaniepokojeni są tym nagłym zbieraniem podpisów.


    Prezydent nie dał firmie zgody na dzierżawę, ale nie jest to jego ostateczna decyzja. Obiecał, że zmieni zdanie, jeśli "Kruszgeo" dogada się z mieszkańcami.

    Mieszkańcy są nieufni. Boją się, że firma wymyśli coś za ich plecami. Dlatego zaniepokojeni są tym nagłym zbieraniem podpisów. Maria Klaus twierdzi, że zbierają je ludzie, którzy mają interes w istnieniu "Kruszgeo" na ich osiedlu i że robią to z inspiracji firmy. - Ci, zbierający, obiecują ludziom, że dostaną za to przyczepę żwiru albo piasku za darmo. I tym mogą niektórych skłonić do złożenia podpisu - dodaje.

    Jan Bator zapewnia, że o żadnych podpisach nic nie słyszał. Mówi, że ich zbieranie byłoby bezcelowe. Firma, żeby mieć nadzieję na działalność, musi porozumieć się i przekonać do swoich racji Radę Osiedla, więc po co jej podpisy mieszkańców. Już planuje spotkanie.

    - Teraz jesteśmy zajęci walnym zgromadzeniem, które odbędzie się w sobotę w naszej firmie. W przyszłym tygodniu będziemy mieć czas i skontaktujemy się z Radą Osiedla. Przedstawimy wtedy wytłumaczenie na stawiane przez mieszkańców zarzuty.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo