Nasi ludzie w Mongolii

    Nasi ludzie w Mongolii

    /AD/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    "Lenin i my w Sludance nad Bajkałem" - podpisali zdjęcie podróżnicy

    "Lenin i my w Sludance nad Bajkałem" - podpisali zdjęcie podróżnicy ©archiwum podróżników

    "Lenin i my w Sludance nad Bajkałem" - podpisali zdjęcie podróżnicy

    "Lenin i my w Sludance nad Bajkałem" - podpisali zdjęcie podróżnicy ©archiwum podróżników

    W trakcie podróży często warunki sanitarne były tragiczne. Podróżnicy nie mogą uwierzyć własnym oczom. archiwum podróżników

    W trakcie podróży często warunki sanitarne były tragiczne. Podróżnicy nie mogą uwierzyć własnym oczom.
    (fot. archiwum podróżników)

    Mieszkaniec naszego regionu i jego czterej znajomi są już w Ułan Bator, stolicy Mongolii. Po ponad tygodniu milczenia, pierwszy raz dali znać, co się u nich dzieje.
    Podróżnicy na tle parlamentu w Ułan Bator. archiwum podróżników

    Podróżnicy na tle parlamentu w Ułan Bator.
    (fot. archiwum podróżników)


    Wojtek Dziekan z Partyni koło Radomyśla Wielkiego i jego znajomi Grażyna Frydlewicz, Michał Cyran, Karolina Żurek i Marcin Wójtowicz, skontaktowali się z naszą redakcją przy pomocy poczty elektronicznej. Kafejkę internetową znaleźli dopiero w Ułan Bator. Podają jednak, że nie mogą sobie pozwolić na długie pisanie, bo bardzo drogo ich to kosztuje.

    W podróż do Chin wyruszyli z Krakowa w sobotę 3 lipca. Z Brześcia na Białorusi koleją transsyberyjska dojechali nad jezioro Bajkał. Zabrało im to pięć dni. Później był dwudniowy postój nad Jeziorem Bajkał i podróż do Ułan Bator. Do stolicy Mongolii przybyli w miniony poniedziałek. - Wizę chińską najpóźniej dostaniemy w przyszłą środę i dwa, trzy dni później będziemy w Chinach - piszą w e-mailu.

    Podróżników czeka więc w mieście dłuższy pobyt. Nie mają wyjścia. Przed wyjazdem nie udało im się zdobyć wizy chińskiej. Jak nam wtedy opowiadali, natknęli się na spore trudności. Chińczycy bowiem wydają tylko wizy osobom, które pokażą im wcześniej zarezerwowany bilet na samolot do ich kraju. Z taką wizą ponadto trzeba wjechać do Chin w ciągu dwóch tygodniu od daty jej wydania. Później traci ważność. Podróżnicy objawiali się więc, że nawet jeśli ją otrzymają, mogą nie zdążyć w wyznaczonym terminie dojechać do Chin. (O samolocie z ich finansami nie było nawet mowy). 14 dni na przemierzenie kilku tysięcy kilometrów przez nieznane terenu to nie jest dużo.

    Piątce znajomych humory jednak dopisują. Piszą, że marzli trochę nad Bajkałem. Teraz jednak jest już im ciepło. Nie mieli większych kłopotów w trakcie podróży. Jedynie na granicy rosyjsko-mongolskiej wyczerpywała się im cierpliwość, bo musieli czekać na przeprawę siedem godzin.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo