Jak żyć, jak odpoczywać i bawić się...

    Jak żyć, jak odpoczywać i bawić się...

    Artur SZCZUKIEWICZ

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Do niedawna Programem 1 Telewizji Polskiej zarządzał pochodzący z Suchedniowa Sławomir Zieliński - to on wymyślił i wypromował najbardziej prestiżowe w kraju nagrody muzyczne "Opolskie Superjedynki". Dyrektorem programowym Polsatu jest kielczanin Piotr Fajks - to on wprowadził na antenę Polsatu "Idola", "Bar" i Kubę Wojewódzkiego. Te osoby - w dużej mierze decydujące o tym, co oglądamy na co dzień w telewizji, to jednak tylko wierzchołek góry lodowej - jest jeszcze kilka dziedzin, którymi rządzą ludzie pochodzący z naszego regionu.

    Najpopularniejsze polskie programy, te, które w dużej mierze kształtują zwyczaje, modę, zachowanie się Polaków. Niewielu wie, że ich twórcami są ludzie, którzy wywodzą się z naszego regionu, a wielu z nich nadal jest naszymi sąsiadami. Kim są, jaka była ich droga do sukcesu.



    Marcin Pawłowski, czyli jak się nie poddawać

    W poniedziałek, 12 lipca, o godzinie 19 widzowie TVN usłyszeli powitanie: "Fakty, Marcin Pawłowski, witam państwa". Właśnie w tym momencie tysiące Polaków walczących z rakiem uświadomiły sobie, że istnieje dla nich nadzieja. Na powrót Marcina do pracy czekaliśmy wszyscy. Cała Polska trzymała za niego kciuki, ale jego drugi "debiut" na antenie TVN najmocniej przeżywano w Kielcach. Bo Marcin to kielczanin, twardy "świętokrzyski góral", który potrafi walczyć. Dzięki niemu wielu Polaków uwierzyło, że nie ma rzeczy niemożliwych. Być może postawa Marcina zmieni niejedno życie...

    Marcin wrócił po ponadpółrocznej nieobecności na wizji. Wciąż jeszcze walczy z nowotworem, ale i tak postanowił wrócić do pracy. - Winien jestem państwu słowo wyjaśnienia. Widzimy się po raz pierwszy po półrocznej przerwie. Trudno też nie zauważyć, że się zmieniłem - wyznał szczerze Pawłowski na antenie. - Jestem chory, a ważną częścią walki z moją chorobą jest dla mnie praca. Dlatego postanowiłem do niej wrócić. Rozumieją to moi lekarze, szefowie, koleżanki, koledzy. Mam nadzieję, że zrozumiecie również państwo.

    Rzeczywiście, Marcin Pawłowski zmienił się nie do poznania. Nawet niektórzy koledzy z pracy w pierwszych dniach po jego powrocie z kliniki w Szwajcarii mijali go na korytarzach stacji bez słów. Po prostu nie wiedzieli, że to on! Przed chorobą jawił się jako postawny mężczyzna z okrągłą buzią. Miał nawet lekką nadwagę. Teraz wygląda jak nastolatek. Schudł o połowę, ale jego głos - piękny i silny - został ten sam.

    O tym, że ma raka, Marcin Pawłowski dowiedział się wiosną 2002 roku. Po pierwszej serii chemioterapii, jakiej poddał się w jednej z warszawskich klinik, wrócił do pracy i relacjonował na żywo pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski. Nie wstydził się swojej ogolonej na zero głowy, ale nie opowiadał też na lewo i prawo, że jest chory. To była jego tajemnica, którą znały tylko najbliższa rodzina i najbardziej zaufane osoby. W tym przypadku wszyscy byli solidarni i potrafili zachować dyskrecję.

    Nowotwór Marcina Pawłowskiego stał się sprawą publiczną dopiero po niefortunnym występie radiowym Alicji Resich-Modlińskiej, która powiedziała, że czuje dysonans, gdy widzi łyse głowy Kamila Durczoka i Marcina Pawłowskiego. Właśnie wtedy cała Polska poznała prawdę o chorobie dziennikarza "Faktów". I wtedy też stało się jasne, że Marcin Pawłowski nie zamierza poddać się rakowi. Wręcz przeciwnie - ma plan, by walczyć z nim ze wszystkich sił. Że chce normalnie żyć.

    W tych działaniach cały czas wspierają go żona Aleksandra i siedmioletnia córeczka Zuzia. Może też liczyć na wydatną pomoc Zarządu TVN. Nieoficjalnie mówi się nawet, że jego leczenie - nowoczesne, ale jednocześnie szalenie kosztowne - wspiera finansowo twórca TVN, Mariusz Walter. Nie bez znaczenia jest też wspaniałe zachowanie kolegów z "Faktów". Bardzo się wzruszył, gdy - po odejściu Tomasza Lisa z "Faktów" - usłyszał od nich: "Tylko ty możesz go zastąpić". Te słowa dotarły do niego w trudnym momencie - w czasie, gdy przebywał na kuracji w klinice w szwajcarskim Bernie. Kto wie, czy nie dodały mu siły, która teraz pozwoliła reporterowi wrócić do pracy.

    Widok Marcina Pawłowskiego w telewizyjnym okienku wzruszył wszystkich widzów. Do tego stopnia, że listy z wyrazami wsparcia dla chorego dziennikarza zatkały skrzynkę mailową stacji. Marcin Pawłowski będzie prowadził wieczorne "Fakty" w zależności od przebiegu leczenia. Grzegorz Miecugow, jeden z szefów TVN 24, ujawnił, że w tej chwili jego kalendarz układają lekarze. Jednak stacja liczy na to, że we wrześniu Marcin normalnie wróci do pracy. Już na stałe.

    Marcin Pawłowski dziennikarski "chrzest" przeszedł w "Echu Dnia". To właśnie w naszej redakcji odbywał staż po studiach. Uczył się zawodu pod czujnym okiem ojca - Antoniego Pawłowskiego, dziennikarza przez wiele lat związanego z "Echem". W TVN pracuje od 1997 roku. Wiadomość o jego chorobie była szokiem dla wszystkich. Walka Marcina z chorobą może być nadzieją dla wielu chorych ludzi. Człowiek, który spotyka się codziennie z milionami widzów, pokazuje, że można się nie poddawać chorobie.



    Agnieszka Krakowiak: - Czerpiemy z naszego życia

    Walki z ciężkimi chorobami tak naprawdę Polacy uczą się dopiero od kilku lat. - Żaden minister, żaden lekarz nie zrobił dla zdrowotnej edukacji w naszym kraju tyle dobrego, ile scenarzyści serialu "Na dobre i na złe" - mówi nam aktorka Emilia Krakowska.

    W fikcyjnym szpitalu w Leśnej Górze fikcyjni lekarze, wymyśleni przez Ilonę Łepkowską, zmagali się już ze wszystkimi chyba dolegliwościami, jakie mogą nękać ludzi. Kolejne przypadki "kreuje" następczyni Łepkowskiej, scenarzysta wiodący serii, Agnieszka Krakowiak. Kielczanka!

    - Wiele wydarzeń czerpiemy z życia. Czasem opowie nam swoją przygodę znajomy, czasem znajdziemy artykuł w gazecie - twierdzi Agnieszka Krakowiak. Pytana, czy serial rzeczywiście ma wpływ na zachowania i postawy ludzi, mówi: - Kiedyś widziałam wywiad Niny Terentiew z Bogusławem Kaczyńskim. Na któreś z pytań Bogusław Kaczyński odpowiedział: "Wiesz Nino, jest taki piękny serial o szpitalu... Oglądałem ostatnio odcinek. Widziałem scenę, gdy syn rozmawia z ojcem, pociesza go. Łza zakręciła mi się w oku. Bo chciałbym mieć taką osobę, która pocieszyłaby mnie, kiedy jestem smutny..." I chyba właśnie tak nasz serial wpływa na ludzi.

    "Na dobre i na złe" oglądają całe rodziny. Dzieci oswajają się z widokiem szpitala, dorośli dowiadują się o nowych sposobach leczenia. Aktorzy grający w serialu lekarzy często nagabywani są o poradę, wypisanie recepty...



    Małgorzata Foremniak: - Ważny jest człowiek

    - Ten serial to przede wszystkim opowieść o normalnych ludziach, o każdym z nas - mówi "Echu" pochodząca z Radomia Małgorzata Foremniak, która w "Na dobre i na złe" gra doktor Zofię Stankiewicz-Burską. - Widzowie odnajdują w losach bohaterów historie z własnego życia. W czasach zalewającej świat sztuczności, gdzie królują ludzie piękni, zdrowi i bogaci, trudno nam - "zwykłym" - znaleźć miejsce dla siebie. Jesteśmy samotni w tłumie. Ciągle szukamy miejsca wśród swoich... W "Na dobre i na złe" uroda i pieniądze w ogóle nie są ważne. Ważny jest człowiek - ten obok nas i ten w nas. Myślę, że na tym właśnie polega fenomen tego serialu.

    Dzięki serialowi "Na dobre i na złe", od 1999 roku tworzonemu między innymi przez kielczankę Agnieszkę Krakowiak, Polacy wiedzą znacznie więcej niż kiedyś na temat chorób i sposobów ich leczenia. Co ważniejsze, serial ma też ogromny wpływ na... pracowników służby zdrowia. W realnym świecie coraz częściej można spotkać takich lekarzy jak Zosia, Kuba czy Bruno, takie pielęgniarki jak Bożenka czy Marta.

    - Bardzo się cieszę, że mam w tym swój malutki udział - żartuje Małgorzata Foremniak. - Nasz serial pokazał zwykłym ludziom, jak można chorować... z godnością. Pewnie, że nie ma jeszcze takich szpitali jak ten serialowy, ale przynajmniej wszyscy już wiedzą, jak może wyglądać ideał.



    Piotr Fajks: - Współczesna gwiazda musi budzić skrajne emocje

    "Na dobre i na złe" to nie jedyny serial, do którego scenariusz pisze Agnieszka Krakowiak. Kielczanka jest też współautorką scenariusza do telenoweli "Samo życie", emitowanego w Polsacie. W doborze programów w telewizji Zygmunta Solorza bardzo dużo do powiedzenia ma absolwent kieleckiego Liceum imienia Stefana Żeromskiego, Piotr Fajks - dyrektor programowy Polsatu. To on odpowiada za tak zwany programing, czyli zakupy programowe i produkcję dla najstarszej polskiej komercyjnej stacji telewizyjnej.

    Kielczanin Piotr Fajks rozpoczynał swoją "przygodę" z Polsatem od pracy na stanowisku dyrektora biura reklamy. W 1998 roku został dyrektorem zarządzającym, a obecnie jest dyrektorem programowym. To właśnie Fajksowi "zawdzięczamy" "Idola", "Bar" i... Kubę Wojewódzkiego.

    - Wojewódzki drażni, irytuje i doprowadza do szewskiej pasji wiele osób, ale też znaczna część telewizyjnej Polski, zwłaszcza tej młodszej, ma go za idola - twierdzi kielczanin i dodaje: - Taka musi być telewizyjna gwiazda dzisiejszych czasów, zimna lub gorąca, ale nigdy letnia. Ma budzić skrajne emocje, a Kuba je wyzwala.

    Piotr Fajks znany jest ze swojej determinacji w walce z kołtuństwem i zaściankowością. Wierzy, że dzięki programom Polsatu Polacy mogą zmienić swoje spojrzenie na świat i innych ludzi, że mogą nauczyć się szczerze i odważnie wyrażać swoje poglądy i myśli.

    - Śmiałość wypowiedzi i prawdziwa szczerość nigdy nie zagościły w naszej kulturze - powiedział Fajks w jednym z wywiadów. - Jesteśmy społeczeństwem zamkniętym, w którym swoboda wyrażania sądów i opinii pozostawia wiele do życzenia. Polsat w programie "Idol" próbował taką postawę przełamać. "Idol", którego uczestnicy - Ewelina Flinta, Szymon Wydra, Tomek Makowiecki, Ania Dąbrowska, Hania Stach - są dziś w czołówce polskich wykonawców, faktycznie przełamywał pewne tabu. Właśnie w tym programie jurorzy po raz pierwszy szczerze i bez owijania w bawełnę krytykowali kandydatów na gwiazdy piosenki. To "Idol" udowodnił, że wazeliniarstwo i fałszywa grzeczność mogą wyrządzić młodym więcej krzywdy niż najtrudniejsza nawet do przełknięcia, najboleśniejsza prawda. To w "Idolu" "narodził się" Kuba Wojewódzki - pogromca tandety i wszelkiego beztalencia.



    Konrad Smuga odkrywa talenty

    Niewiele osób wie, że reżyserem wszystkich trzech edycji "Idola" był... kielczanin - Konrad Smuga, którego dziełem są też koncerty "Trendy" na cieszącym się coraz większą popularnością festiwalu "Top-Trendy" w Sopocie.

    - Specyfika pracy w "Idolu" polega na tym, że pracuje się z amatorami, którzy dopiero w trakcie programu uczą się zawodowstwa - mówi Smuga, uważany za "cichego odkrywcę" talentów Eweliny Flinty, Ani Dąbrowskiej i wielu, wielu innych. Nie ulega wątpliwości, że to właśnie dzięki Konradowi Smudze i jego współpracownikom na polskiej scenie muzycznej pojawiły się "młode wilki" - artyści, których kiedyś będzie się z całą pewnością nazywać gwiazdami i których miliony Polek i Polaków będą starali się naśladować.



    Robert Kupisz czesze największe gwiazdy

    Naśladownictwo gwiazd nie jest niczym złym. Czterdzieści lat temu wszystkie kobiety chciały wyglądać jak Brigitte Bardot, a wszyscy mężczyźni jak Gerard Phillippe. Nie od dziś wiadomo, że trendy w modzie wyznaczają właśnie gwiazdy. Tylko czy na pewno gwiazdy? Czy raczej ci, którzy je ubierają i czeszą...

    Kiedy kilka lat temu Kasia Kowalska obcięła włosy, dziewczyny masowo biegały do fryzjera, by "sprawić" sobie taką fryzurę, jaką nosiła ich ulubiona piosenkarka. A fryzurę Kasi wymyślił i stworzył... kielczanin Robert Kupisz.

    Robert, cieszący się opinią jednego z najlepszych w Polsce stylistów fryzur, pracuje po trzynaście godzin na dobę. Czesał już największe gwiazdy - Edytę Górniak, Krystynę Jandę, Maję Ostaszewską, Kayah, Reni Jusis, Justynę Steczkowską. Miał też zaszczyt stworzyć jedną z fryzur Pierwszej Damy Jolanty Kwaśniewskiej.

    - Do sesji fotograficznej na potrzeby jednej z płyt postanowiłam zaangażować Roberta Kupisza - mówi "Echu" Kasia Kowalska. - Okazał się cudownym facetem. Co prawda dużo wcześniej obcięłam włosy, ale to właśnie Robert nadał im prawdziwy kształt. Po prostu popatrzył na mnie, chwycił za nożyczki, podciął, wyrównał, wycieniował... Zrobił coś, co mi się szalenie spodobało. Od tamtej pory bardzo chętnie z nim współpracuję, ale niestety on ma coraz mniej czasu dla mnie. Jest przecież rozchwytywanym fryzjerem. Interesuje mnie jego zdanie na temat moich włosów, bo to bardzo zdolny i wrażliwy człowiek.

    Gwiazdy uczesane przez Roberta Kupisza wielokrotnie oglądaliśmy w wielkich widowiskach telewizyjnych, które od kilku lat reżyseruje z ogromnym powodzeniem kielczanin Leszek Kumański, uznawany za najlepszego obecnie w Polsce specjalistę od programów rozrywkowych.



    Leszek Kumański pokazuje jak się bawić

    Leszek Kumański, jak nikt inny, potrafi "rządzić duszami" Polaków. Za pośrednictwem największych gwiazd uczy nas, jak żyć kolorowo, jak iść przez życie z uśmiechem na ustach, jak się bawić i odpoczywać. Przy jego telewizyjnych "sylwestrach" kolejne uciekające do historii lata żegnają miliony widzów telewizyjnej "Jedynki", jego koncerty na festiwalach opolskich przyciągają przed telewizory rekordową liczbę widzów. To właśnie on wykreował w naszym kraju największą zagraniczną gwiazdę piosenki - Kanadyjczyka Garou. I to właśnie Leszek Kumański nauczył nas, że "Europa da się lubić".

    - Kumański to tytan pracy - mówi jedna z inspicjentek stale współpracujących z kielczaninem. - W jego zespole nie ma miejsca dla obiboków. Potrafi rzucać gromy, przeklinać, wymagać rzeczy niemożliwych, bo dąży do perfekcji. Praca z nim, choć bywa piekielnie trudna, daje ogromną satysfakcję.

    Sztandarowym i jednocześnie najchętniej oglądanym programem Kumańskiego jest show "Europa da się lubić". Kumański zaprasza do studia mieszkających w Polsce cudzoziemców, by opowiedzieli o tradycjach, zwyczajach, kulturze i codzienności krajów, z których pochodzą. Program reżyserowany przez kielczanina został uznany za najlepszy program telewizyjny 2003 roku; Steffen Möller i Kevin Aiston, których po raz pierwszy zaangażował właśnie Kumański, dostali Telekamerę 2004, samego Steffena okrzyknięto "odkryciem" ubiegłego roku i nagrodzono Wiktorem w tej kategorii; Monikę Richardson Akademia Telewizyjna wyróżniła nominacją do Wiktora. Stojący w cieniu gwiazd Leszek Kumański z każdej z tych nagród cieszył się jak dziecko, bo to przecież dzięki jego pomysłom i pracy "Europa da się lubić" bije rekordy popularności...



    Sławomir Zieliński i wielkie gwiazdy

    Leszek Kumański wyreżyserował też wszystkie dotychczasowe koncerty "Superjedynek" na festiwalach polskiej piosenki w Opolu. Plebiscytu, w którym Polacy wybierają swoich ulubieńców, nie wymyślił jednak on sam. Na pomysł przyznawania "Superjedynek" najlepszym i najpopularniejszym polskim wykonawcom wpadł kolega szkolny Kumańskiego - urodzony w Suchedniowie, ale nazywający siebie kielczaninem Sławomir Zieliński, pełniący do niedawna funkcję dyrektora Programu 1 Telewizji Polskiej.

    To właśnie za "rządów" Zielińskiego w studiach Telewizji Polskiej gościły największe gwiazdy światowego show-biznesu - Enrique Iglesias, Ricky Martin czy Rod Stewart. To kielczanin podobno "uparł się", by do Sopotu zaprosić Whitney Houston i Bryana Adamsa. To wreszcie za jego dyrektorskiej kadencji Telewizja Polska była współproducentem filmów, o których mówił cały świat - między innymi "Pianisty" Romana Polańskiego. W sprawach produkcji filmowych przez kilka lat "prawą ręką" Zielińskiego był inny kielczanin - Sławomir Rogowski, który kierował Agencją Filmową Telewizji Polskiej. Firmował swoim nazwiskiem ponad pięćdziesiąt filmów i seriali - między innymi "Przedwiośnie". Rogowski był też dyrektorem artystycznym festiwalu "Fama" w Świnoujściu, dyrektorem do spraw organizacyjnych w Biurze Komitetu Kinematografii, szefem Festiwalu Filmowego i Artystycznego "Lato Filmów" w Kazimierzu Dolnym, który stworzył i do dziś organizuje. Jest również członkiem Kapituły Europejskiej Nagrody Filmowej przyznającej Feliksy.



    Bożena Walter wie jak pomagać

    W rankingach najbardziej wpływowych Polek od kilku lat jedno z najwyższych miejsc zajmuje pochodząca z Kielecczyzny Bożena Walter - żona założyciela telewizji TVN, Mariusza Waltera. Bożena Walter, która 13 grudnia 1981 roku prowadziła przerwane o północy "Studio 2", później stworzyła niezapomniany teleturniej "Czar par" i odkryła Krzysztofa Ibisza, dziś kieruje Fundacją TVN. Szczyci się też przyjaźnią z prezydentową Jolantą Kwaśniewską - obie panie wspólnie przewodniczą akcji "Odnawiamy nadzieję", której celem jest zbieranie funduszy na remont Centrum Zdrowia Dziecka.

    - Fundacja TVN ma pomagać głównie pokazywanym przez naszych dziennikarzy nieszczęśliwym i biednym ludziom, najbardziej tej pomocy potrzebującym - mówi Bożena Walter. - Najczęściej są to dzieci. Działalność fundacji została zainaugurowana trzy lata temu bardzo udanym meczem piłki nożnej między Reprezentacją Polskich Artystów i reprezentacją dziennikarzy TVN, wzmocnioną gwiazdami pierwszej edycji "Big Brothera".

    Miliony Polaków odpowiadają każdego roku na apele Bożeny Walter i pomagają potrzebującym dzieciom. Koncerty "Odnawiamy nadzieję", organizowane od dwóch lat na torze wyścigów konnych na warszawskim Służewcu, przyciągają tysiące widzów. A Bożena Walter? Cóż, pozostaje tą samą, co kiedyś, skromną, ale potrafiącą walczyć o innych, silną kobietą. W TVN mówi się o niej "świętokrzyska góralka", bo jest twarda i wymagająca, a przy tym niezwykle sprawiedliwa i zawsze chętna do pomocy innym.



    Nadchodzą następni...

    Wśród przedstawicieli naszego regionu mających ogromny wpływ na postawy i zachowania wszystkich Polaków nie można nie wymienić i tych, którzy - jako artyści - dają nam po prostu... rozrywkę. Już za chwilę głośno będzie o debiutanckiej płycie Marty Wiśniewskiej, reklamowanej jako pierwszy polski album z muzyką dance z prawdziwego zdarzenia. Jednym z producentów krążka, który z pewnością stanie się ogromnym hitem, jest nie kto inny jak kielczanin Liroy. Za kilka tygodni, w Sopocie, w jubileuszowym koncercie Krzysztofa Krawczyka, usłyszymy Andrzeja Piasecznego "Piaska", a w kolejnych programach Leszka Kumańskiego z serii "Śpiewanie na żądanie" zobaczymy pochodzącą z Końskich Aldonę Orman. Głośno będzie też na pewno o zespole z Radomia - "Milkshop", który wygrał tegoroczne opolskie "Debiuty" i o młodym aktorze ze Stalowej Woli, Maćku Zakościelnym, który gra jedną z głównych ról w czekającym na emisję serialu "Kryminalni".

    Kiedyś w wywiadzie dla "Echa Dnia" Leszek Kumański powiedział, że jesteśmy "kuźnią talentów". Miał rację! Żaden inny region nie "wypuścił" w Polskę tylu osób, którym udaje się z ogromnym powodzeniem kształtować wyobraźnię, zachowanie i... życie mieszkańców naszego kraju. Bożena Walter, Agnieszka Krakowiak, Sławomir Zieliński, Leszek Kumański, Piotr Fajks, Konrad Smuga - to tylko kilkoro z "naszych" w wielkim świecie, gdzie pełno jest jeszcze miejsc czekających na ludzi z "ikrą", ludzi ze świetnymi pomysłami, z głowami pełnymi marzeń. A takich w naszym regionie nie brakuje...



    Marcin Pawłowski

    Jako prowadzący "Fakty" w TVN zdobył wielką popularność. Celne komentarze, śmiały dowcip, profesjonalizm sprawiły, że kielczanin stał się jednym z najbardziej lubianych prezenterów wiadomości. Dziś walczy z chorobą. Dla wielu stał się wzorem jak nie poddawać się w trudnych sytuacjach.




    Małgorzata Foremniak

    Aktorka pochodząca z Radomia gra w najpopularniejszym polskim serialu "Na dobre i na złe". - Nasz serial pokazał zwykłym ludziom, jak można chorować... z godnością. Pewnie, że nie ma jeszcze takich szpitali jak ten z filmu, ale przynajmniej wszyscy już wiedzą, jak może wyglądać ideał - mówi.




    Piotr Fajks

    Kielczanin odpowiada za program Polsatu, wprowadził na antenę takie programy jak "Idol", "Bar" czy show Kuby Wojewódzkiego. Wierzy, że dzięki proponowanym przez niego programom Polacy mogą zmienić swoje spojrzenie na świat i innych ludzi, że mogą nauczyć się szczerze i odważnie wyrażać swoje poglądy i myśli.




    Konrad Smuga

    Jest reżyserem "Idola" i twórcą festiwalu "Trendy". O kielczaninie mówi się, że dzięki niemu na polskiej scenie muzycznej pojawiły się "młode wilki" - artyści, których kiedyś będzie się z całą pewnością nazywać gwiazdami i których miliony Polek i Polaków będą starali się naśladować.




    Robert Kupisz

    Cieszy się opinią jednego z najlepszych w Polsce stylistów fryzur. Czesał już największe gwiazdy - Edytę Górniak, Krystynę Jandę, Maję Ostaszewską, Kayah, Reni Jusis, Justynę Steczkowską. Kielczanin miał też zaszczyt stworzyć jedną z fryzur Pierwszej Damy Jolanty Kwaśniewskiej.




    Leszek Kumański

    Mieszka pod Kielcami i jest przykładem, że dużo można mieszkając na tak zwanej prowincji. Jak nikt inny, potrafi "rządzić duszami" Polaków. Sztandarowym programem Kumańskiego jest show "Europa da się lubić", który zebrał wiele prestiżowych nagród. Odpowiadał za festiwale w Sopocie i Opolu oraz dziesiątki innych programów.




    Sławomir Zieliński

    Za jego rządów Programem 1 w studiach Telewizji Polskiej gościły największe gwiazdy - Enrique Iglesias, Ricky Martin czy Rod Stewart. To kielczanin podobno "uparł się", by do Sopotu zaprosić Whitney Houston i Bryana Adamsa. To wreszcie za jego kadencji powstały filmy, o których mówił świat.




    Bożena Walter

    Uważana za jedną z najbardziej wpływowych Polek. Żona twórcy TVN pozostaje tą samą, co kiedyś, skromną, ale potrafiącą walczyć o innych, silną kobietą. W TVN mówi się o niej "świętokrzyska góralka", bo jest twarda i wymagająca, a przy tym niezwykle sprawiedliwa i zawsze chętna do pomocy.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo