Czy rosnąca legenda biskupa Jana Chrapka może zaprowadzić go...

    Czy rosnąca legenda biskupa Jana Chrapka może zaprowadzić go na ołtarze? Wiele wskazuje, że może stać się to bardzo szybko.

    Anna DRELA

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    - Biskup prowadzi mnie bardziej teraz niż za życia - wyznaje Krystyna Grabowska, prezes Centrum Rehabilitacji imienia Biskupa Jana Chrapka. Tragicznie zmarły ordynariusz diecezji radomskiej nadal działa poprzez swoich przyjaciół i rodzinę. Czy ich starania oraz rosnąca legenda biskupa zaprowadzą go na ołtarze? Trudno dziś powiedzieć, ale już jedno jest pewne - w historii naszego regionu nie było przez wiele lat człowieka, którego imieniem nazwano by tyle szkół, inicjatyw, któremu wzniesiono by tyle pomników. Dlaczego właśnie biskupowi Janowi Chrapkowi oddawana jest taka cześć? Staraliśmy się to wyjaśnić...

    Rodzinny dom biskupa, wieś Wola Skolankowska w powiecie opatowskim. W niedawno wybudowanym domu mieszkają jego matka i najmłodszy brat z rodziną. Goście pod tym adresem nie są niczym nadzwyczajnym. Przyjeżdżali jeszcze wraz z biskupem Janem, przyjeżdżają nadal.



    Rodzinny dom to miejsce niemal święte

    - Często zdarza się, że wracając z pracy widzę przed bramą kilka samochodów - mówi Marek Chrapek, gospodarz rodzinnych włości, brat biskupa. - Przyzwyczailiśmy się do tego. Prowadzimy dom otwarty.

    Do Woli Skolankowskiej przyjeżdżają najczęściej osoby, które znały tragicznie zmarłego biskupa, pracowały z nim lub nawet przyjaźniły się. Ci, dla których nie odszedł wraz ze śmiercią. Dziś tworzą legendę biskupa Jana Chrapka.

    - To nieprawda, że powoli wszyscy o nim zapominają - mówi Barbara Chrapek, siostra michalitka i rodzona siostra biskupa. - W środowisku, w którym się obracam, pamięć o nim staje się coraz bardziej żywa.

    Od dwóch lat w Woli Skolankowskiej goszczą niepełnosprawni artyści z Centrum Rehabilitacji w Grudziądzu. Biskup Chrapek uczynił tamtejszą, lokalną placówkę ogólnopolską instytucją. Jego pomysłem było powołanie Teatru Życia, czyli formy rehabilitacji przez sztukę. Dziś centrum nosi jego imię. Warsztaty na ziemi świętokrzyskiej były pomysłem Krystyny Grabowskiej, prezesa centrum.

    - Nigdy nie sądziłam, że będę się zajmowała tym, co robię - przyznaje, wsuwając jasne kosmyki włosów pod czapkę. - Z zawodu jestem ekonomistą i specjalistą od rehabilitacji ruchowej, tymczasem dzięki biskupowi Chrapkowi pomagam uzdolnionym artystycznie niepełnosprawnym wyjść poza cztery ściany swego mieszkania. Czuję, że teraz prowadzi mnie bardziej niż za życia.

    Centrum Rehabilitacji co roku organizuje przeglądy twórczości, czyli konkursy muzyczne, plastyczne, recytatorskie dla niepełnosprawnych. Przewodniczącym rady programowej konkursu jest znany poeta Ernest Bryll. W tym gremium zasiadają między innymi: Ewa Bem, Krzysztof Kolberger, Zofia Czernicka, Krzysztof Daukszewicz. Zasiadali w tym gronie za życia biskupa Jana Chrapka. Po jego śmierci pozostali i co roku wyłapują talenty wśród osób poruszających się na wózkach, o kulach, głuchych lub niewidzących. Dla niepełnosprawnych przyjazd na kilkanaście dni do rodzinnego domu biskupa jest wielkim przeżyciem. Dla nich to niemal świętość - przebywać w miejscach, gdzie wychował się ich przewodnik i wzór, a teraz patron.



    Tu stanie pomnik biskupa - aby nie zapomniano o jego ideałach

    Do Woli Skolankowskiej zagląda też czasem ksiądz Czesław Wala, kustosz sanktuarium w Kałkowie-Godowie, leżącym między Starachowicami a Ostrowcem Świętokrzyskim. - Był moim ordynariuszem, czyli zwierzchnikiem. Sanktuarium leży na terenie diecezji radomskiej - wyjaśnia. - Jestem mu bardzo wdzięczny za to, że zwrócił mi uwagę na to, aby grupy zawodowe przyjeżdżające do sanktuarium więcej czasu poświęcały modlitwie.

    Biskup Jan Chrapek często bywał w Kałkowie-Godowie. Przewodniczył mszy podczas dorocznych dożynek oraz poświęcił Dom Ludzi Starszych. Zawsze podszedł do każdego z pensjonariuszy, chwilę porozmawiał, kogoś przytulił, komuś uścisnął rękę. Dziś znajduje w tym budynku prawdziwy dom kilkadziesiąt osób wiekowych, które nie mogą mieszkać z rodziną. Jedną z nich jest wesoła staruszka, pani Antosia.

    - Dziękuję za ciasteczka, pyszne były - woła z daleka, pozdrawiając księdza Czesława Walę. Widać, że jest tu szczęśliwa.

    W Sanktuarium Bolesnej Królowej Polski w Kałkowie-Godowie ma stanąć pomnik biskupa Chrapka. Figura umieszczona zostanie na niewysokim postumencie. Pomnik będzie niewiele wyższy od wzrostu przeciętnego mężczyzny.

    - Stanie wśród ludzi - mówi ksiądz Wala, pomysłodawca budowy. - Znając jego ogromną skromność, stawianie pomników wydaje się czymś nieracjonalnym. Jednak tu chodzi o zaznaczenie jego obecności w tym miejscu, aby nie zapomniano o nim i jego ideach, dziełach.

    Na liście członków budowy pomnika w sanktuarium widnieją czterdzieści dwa nazwiska. Otwiera ją Jan Henrik Amberg, ambasador Szwecji w Polsce, dalej figurują: Maja Komorowska, Piotr Nowina-Konopka, Krzysztof Piesiewicz, a zamykają Tadeusz Woźniak i Jacek Żakowski. Wiele znanych w całej Polsce osób. Jedynym z województwa świętokrzyskiego jest Stanisław Wodyński, prezes zarządu - dyrektor naczelny Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz krewny biskupa Chrapka, a także twórca stowarzyszenia charytatywnego imienia księdza Popiela.

    - Obecność w tym gronie traktuję jako zobowiązanie - mówi. - Dzięki niemu zrozumiałem, że prawdziwą sztuką jest robić coś, w co się wierzy, nie czekając na pochwały. Rozmowy z nim były jak rekolekcje. Teraz podobne poczucie daje mi kontakt z niepełnosprawnymi.

    Centrum Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych imienia Biskupa Jana Chrapka w Kałkowie, upoważnione przez honorowy komitet zbiera pieniądze na budowę pomnika. Całe przedsięwzięcie będzie kosztowało około 60 tysięcy złotych, obecnie na koncie jest trzynaście tysięcy. Odsłonięcie pomnika planowane jest na 18 października, w trzecią rocznicę śmierci biskupa.

    - Jesteśmy optymistami, mamy projekt, zalane są fundamenty - mówi Krystyna Grabowska. - Wierzymy, że pieniądze się znajdą.



    Ten pomnik przypomina tragedię sprzed trzech lat

    Pomysłodawcy budowy pomnika w Kałkowie-Godowie mają już przetarte szlaki. Obok mostu przy obwodnicy białobrzeskiej w regionie radomskim stoi obelisk upamiętniający biskupa Jana Chrapka i inne ofiary wypadków drogowych. Biskup Jan zginął w 2001 roku w Sieklukach, niewielkiej miejscowości na trasie między Białobrzegami a Radomiem. Kilka miesięcy wcześniej poświęcił pierwszy bal, jaki został wbity na budowie mostu przy obwodnicy białobrzeskiej. Uroczyste odsłonięcie pomnika odbyło się w czerwcu tego roku. Kilkuletnie starania to efekt determinacji wielu osób, głównie profesora Jerzego Olędzkiego, wykładowcy Uniwersytetu Warszawskiego. Teraz jego nazwisko także jest wśród inicjatorów budowy pomnika w Kałkowie-Godowie. Pomysł powstania pomnika obok mostu spotkał się także z wielką życzliwością obecnych władz diecezji radomskiej, samorządu Radomia i Białobrzegów.



    Ma być wzorem

    Płaskorzeźba z wizerunkiem biskupa wisi w holu, naprzeciw głównego wejścia do Wyższej Szkoły Biznesu w Radomiu, jedynej jak dotychczas uczelni, która przyjęła imię tragicznie zmarłego ordynariusza diecezji radomskiej. Jak zapewniają wykładowcy, ma przypominać studentom o zachowaniu godnym swego patrona. W tym miejscu nikt nie pali papierosów ani nie przeklina. Dlaczego szkoła kształcąca przyszłych rekinów biznesu wybrała sobie takiego patrona? - Nie, to nie ma nic wspólnego z reklamą - kręci głową Maria Pierzchalska, rektor uczelni. - W czasach kryzysu społecznego, kryzysu rodziny warto wciąż przypominać zasady, według których żył biskup Chrapek. Chcemy, aby nasi absolwenci, kiedy osiągną dobrą pozycję materialną, potrafili dzielić się z potrzebującymi, włączając się w dzieła charytatywne.

    Wyższa Szkoła Biznesu w grudniu zorganizowała konferencję poświęconą postaci swego patrona. Biskupa Chrapka wspominali między innymi: Maja Komorowska, Piotr Nowina-Konopka, Katarzyna Kolenda-Zaleska, Jacek Żakowski. Systematycznie nakładem wydawnictwa uczelni ukazują się albumy i książki poświęcone ordynariuszowi diecezji radomskiej. Co roku szkoła organizuje imieniny patrona, czyli imprezę integrującą jego bliskich, przyjaciół oraz osoby i instytucje kontynuujące jego idee.



    racują dla ubogich

    Elżbieta Sobieraj jest nauczycielką. Zbigniew Miazga ma prywatne przedsiębiorstwo. Po pracy oboje prowadzą Fundusz imienia Biskupa Jana Chrapka. Za pracę po godzinach nie biorą ani grosza. Unikają kamer, rozgłosu.

    - Kiedy biskup Jan został ordynariuszem diecezji radomskiej, wydawaliśmy wraz ze Zbyszkiem Miazgą parafialny miesięcznik "Wspólnota" - wspomina Elżbieta Sobieraj. - Zbyszek znał go już wcześniej z oaz w latach młodości. Zawoziliśmy mu każdy numer "Wspólnoty". Wtedy go poznałam. Rozmowy z nim sprawiały, że już inaczej patrzyło się na codzienne życie.

    Kilka miesięcy po śmierci biskupa nakładem funduszu ukazał się kalendarz z jego fotografiami. Pieniądze ze sprzedaży pomogły kontynuować badania mammograficzne, o które tragicznie zmarły biskup usilnie zabiegał. Potem były koncerty charytatywne i rozprowadzanie cegiełek. Obecnie fundusz, ściśle współpracujący z "Caritas" diecezji radomskiej, nadal wspiera program profilaktycznych badań raka piersi u kobiet, pomaga w utrzymaniu Domu Matki i Dziecka - Ofiar Przemocy w Rodzinie w Jasieńcu Dolnym koło Iłży oraz Ośrodek Adopcyjny przy "Caritas" diecezji radomskiej.



    Czy powinien trafić na ołtarze?

    Legenda biskupa Jana Chrapka z roku na rok staje się coraz bardziej żywa. Coraz więcej instytucji i osób prywatnych pomaga niepełnosprawnym, młodzieży, ubogim, samotnym matkom, a wszystko to pod imieniem biskupa. Czy ich zabiegi zaprowadzą go na ołtarze?

    - Zasługuje na to, aby zostać przynajmniej błogosławionym - mówi z przekonaniem Maria Pierzchalska.

    - Byłbym szczęśliwy widząc go beatyfikowanym, chociaż wiem, że taki proces to wielka i bardzo skomplikowana sprawa - dodaje Stanisław Wodyński.

    Coraz więcej głosów popierających rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego słychać też wśród duchownych. Przygotowując ten raport rozmawialiśmy z wieloma księżmi i słowo "błogosławiony" przewijało się w każdej rozmowie. Na razie mówi się je nieoficjalnie, ale z każdym dniem te słowa są coraz głośniejsze...



    Kim był biskup Jan Chrapek?

    Należał do najpopularniejszych polskich biskupów. Szczególnie znany był w naszym regionie, gdyż od 1999 roku był ordynariuszem diecezji radomskiej, obejmującej tereny byłego województwa radomskiego oraz północnej części dzisiejszego województwa świętokrzyskiego, z takimi miastami, jak Skarżysko, Starachowice i Końskie. Urodził się natomiast w dzisiejszym powiecie opatowskim i często bywał w rodzinnych stronach. Jako biskup ciągle był w drodze, odwiedzając niemal wszystkie zakątki swej diecezji. Organizator pielgrzymek papieskich w 1997 i 1999 roku, kiedy papież na naszym terenie odwiedził Sandomierz. Był też wykładowcą na Uniwersytecie Warszawskim i Uniwersytecie imienia Karola Wyszyńskiego. Był przewodniczącym Rady do spraw Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski oraz wiceprzewodniczącym Rady Biskupów Europejskich do spraw Mediów. Biskupem był od 1992 roku. Zginął w wypadku samochodowym w październiku 2001 roku.



    Noszą Jego imię

    Instytucje, organizacje i przedsięwzięcia, które przyjęły imię biskupa Jana Chrapka

    Szkoły: Publiczna Szkoła Podstawowa w Woli Jastrzębskiej, miejscowości, gdzie biskup spędził dzieciństwo; Publiczna Szkoła Podstawowa w Rudzie Wielkiej koło Radomia - biskup Jan Chrapek gościł tu na obchodach Dnia Włoskiego w maju 2001 roku; Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Białobrzegach - w trakcie starań o nadanie imienia; Wyższa Szkoła Biznesu w Radomiu - w 2001 roku ordynariusz diecezji radomskiej wygłosił wykład otwarty w murach tej uczelni.

    Inicjatywy społeczne i kulturalne: "Ślad" to pierwsza w Polsce nagroda dziennikarska powołana wspólnie przez wiele środowisk medialnych - publicznych, prywatnych i katolickich. Przyznają ją dziennikarze swoim kolegom. Jej przesłaniem jest dewiza biskupa Chrapka, czyli słowa: "Idź przez życie tak, aby ślady twoich stóp przetrwały cię!" Pomysł narodził się wkrótce po tragicznej śmierci biskupa. Po raz pierwszy "Ślad" wręczono w styczniu 2002 roku. Fundusz imienia Biskupa Jana Chrapka w Radomiu - powołany wkrótce po tragicznej śmierci biskupa. Zbierane pieniądze wpierają program badań profilaktycznych raka piersi, Dom Matki i Dziecka - Ofiar Przemocy w Rodzinie w Jasieńcu Dolnym koło Iłży oraz Ośrodek Adopcyjny przy "Caritas" diecezji radomskiej.

    Instytucje: Centrum Rehabilitacji imienia Biskupa Jana Chrapka w Grudziądzu. Dzięki staraniom obecnego patrona z lokalnej placówki stało się ogólnopolską instytucją. Pomaga osobom niepełnosprawnym poprzez sztukę odnaleźć sens życia.

    Pomniki: popiersie biskupa Jana Chrapka na jego grobie w radomskiej katedrze; popiersie biskupa Jana Chrapka w holu Wyższej Szkoły Biznesu w Radomiu; pomnik ofiar wypadków drogowych i biskupa Jana Chrapka obok mostu w Białobrzegach, niedaleko miejsca, gdzie zginął ordynariusz diecezji radomskiej; pomnik w sanktuarium w Kałkowie-Godowie - jest w trakcie budowy.



    Jak wspominamy biskupa Jana Chrapka?

    Co mówi imię i nazwisko Jan Chrapek prawie trzy lata po jego śmierci? - to pytanie zadaliśmy przechodniom w Radomiu, mieście, gdzie biskup mieszkał przez ostatnie lata życia. Co ciekawe, choć przepytaliśmy wiele osób, nikomu biskup Chrapek nie był obojętny.



    Joanna Kossowska, uczennica: - Dobroć. To słowo przychodzi mi na myśl, kiedy słyszę hasło biskup Jan Chrapek. Nie znałam go osobiście, nie uczestniczyłam w spotkaniach, jakie organizował dla młodzieży. Znałam go głównie z telewizyjnych wypowiedzi. Byłam w delegacji szkolnej wysłanej na pogrzeb biskupa. Pamiętam, że było mi bardzo smutno. Był znaczącą postacią. Szkoda, że odszedł, bo mógł zrobić bardzo wiele.

    Marta Surdy, studentka: - Telewizja, media, radio, papież, pielgrzymki, Watykan - z tymi słowami kojarzy mi się działalność biskupa Jana Chrapka. Niestety, widywałam go tylko w telewizji. Wybierałam się na Apele Młodych, organizowane w Radomiu, ale jakoś nie złożyło się pójść. Robił na mnie wrażenie człowieka bardzo ciepłego, życzliwego, posiadającego umiejętność organizacji. Żałuję, że nigdy go nie poznam.

    Sebastian Szary, student: - Biskup często spotykał się z leśnikami. Ponieważ mój tata pracuje w tym zawodzie i uczestniczył w tych spotkaniach, zabierał mnie z sobą. Chodziłem też na Apele Młodych do katedry. W biskupie najbardziej podobało mi się to, że potrafił za sobą pociągnąć młodzież. Niewielu dorosłych to potrafi. Pamiętam, że w dniu jego śmierci byłem na tej mszy, na którą się spieszył. Czekaliśmy na biskupa. Kiedy proboszcz powiedział nam co się stało, w kościele najpierw zapanowała cisza, a potem słychać było szlochy. Najbardziej brakuje mi Apeli Młodych, tej wspólnej modlitwy połączonej z zabawą.

    Michał Piasek, uczeń: - Wiem, że był ordynariuszem radomskim. Nigdy nie spotkałem go. Prawdę mówiąc, najwięcej dowiedziałem się o biskupie dopiero po jego śmierci. Działał charytatywnie, szanował wszystkich ludzi. Teraz w Radomiu jego imię nosi Wyższa Szkoła Biznesu. Dobrze, że są instytucje i osoby, które kontynuują to, co zaczął i przyjmują go jako patrona. Warto pamiętać o dobrych ludziach.

    Siostra Nikola Kaczmarska, zakonnica w Zgromadzeniu Córek Świętego Franciszka Serafickiego: - Walczył o każdego człowieka, zauważał biedę, ale rozruszał też Radom religijnie i kulturalnie. Takim go widzieli moi bliscy mieszkający w Radomiu. Niestety, znałam go tylko z opowiadań. Raz widziałam jego wywiad w programie "Ziarno" w telewizji. Na pewno był to człowiek, którego każdy chciałby spotkać.

    - Cieszę się, kiedy słyszę, że mówi się o procesach beatyfikacyjnych ludzi, którzy niedawno odeszli.

    Biskup Tadeusz Pieronek, uczestnik prac Sekcji Nauk Teologicznych Konferencji Episkopatu Polski: - Biskup Jan Chrapek był człowiekiem prostym, kompetentnym i otwartym. Jego prostota przejawiała się w tym, że nie celebrował sprawowanych urzędów. Miał łatwy kontakt z ludźmi. Zapewne pomagała mu w tym ogromna wiedza. Miał wielką wiedzę, ale nie uważał, iż posiadł wszystkie rozumy. Potrafił pytać czy poddać się krytyce, nawet w dziedzinach, na których znał się lepiej od innych. Był towarzyski, pracowity, lubił żartować. To są cechy, które chętnie widzimy w ludziach, którzy są obok nas. Są pożyteczni, chętni do pomocy. Taki był biskup Jan i pewnie dlatego nawet po śmierci jest wzorem dla wielu ludzi. Ewentualny proces beatyfikacyjny to sprawa wiary, osób, które go znały. Kościół do takich propozycji podchodzi z wielką powagą. Można powiedzieć, że dmucha na zimne. Wszystko po to, aby uznanie kogoś błogosławionym nie było oparte na domysłach i emocjach, ale na prawdzie. Cieszę się, kiedy słyszę, że mówi się o procesach beatyfikacyjnych ludzi, którzy niedawno odeszli.

    Kto zostaje błogosławionym...

    Proces beatyfikacyjny rozpoczyna się na szczeblu diecezji od badania historii życia danej osoby. Jeśli potwierdzi się, że wyróżniała się ona nieprzeciętnymi cnotami, to wydany zostaje dekret o heroiczności cnót, a tej osobie przysługuje tytuł Sługi Bożego. Następnie specjalna komisja przy Stolicy Apostolskiej, w skład której wchodzą również lekarze, musi stwierdzić fakt dokonania cudu za wstawiennictwem tej osoby. Oficjalne ogłoszenie kogoś błogosławionym odbywa się w trakcie specjalnego nabożeństwa, wtedy też ustalony zostaje termin, kiedy będzie on czczony.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo