Poczet naszych generałów

    Poczet naszych generałów

    Małgorzata PAWELEC

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Generał Ryszard Wieczorek spędził dzieciństwo w Kielcach, potem przez wiele lat "trząsł" polskim przemysłem obronnym jako szef zamówień i dostaw dla wojska. Wychowany pod Łysą Górą generał Jan Baraniecki dowodził naszym lotnictwem wojskowym. Z kolei generał Franciszek Puchała, były zastępca szefa sztabu generalnego do dziś z łezką w oku wspomina swoją rodzinną Przecławkę koło Pińczowa. Jeszcze w latach siedemdziesiątych mówiło się, że połowa polskich generałów pochodzi z ziemi świętokrzyskiej i najbliższych jej okolic. Ludzie, którzy piastowali najwyższe stanowiska w wojsku chętnie wracają nie tylko wspomnieniami do naszego regionu.

    - Mieszkałem naprzeciwko zakładów "Polmo-SHL", a moja żona jeszcze wtedy była moją sąsiadką zza płotu - mówi generał brygady w stanie spoczynku Ryszard Wieczorek. - Kiedy wyjeżdżaliśmy z całą rodziną do Wrocławia za chlebem, nie myślałem, że kiedyś powrócę do kieleckiej "eshaelki", aby zamawiać tu sprzęt dla wojska. Do armii trafiłem przypadkiem. Studiowałem elektronikę na Politechnice Wrocławskiej w czasach, kiedy do wojska wcielano całe roczniki absolwentów. No i padło na mnie. Można powiedzieć, że miałem szczęście, bo część moich kolegów z miejsca trafiła do Urzędu Bezpieczeństwa, a ja od razu dostałem pracę w przemyśle obronnym. Moja rodzina była związana z Armią Krajową, więc wszyscy przeżyliśmy pewien rodzaj zaskoczenia. Jednak wojsko pochłonęło mnie na dobre, może dlatego, że niewiele miałem wspólnego z poligonami, a dzięki mojej funkcji mogłem wracać w rodzinne strony.



    Od igły po rakietę

    To właśnie dzięki tej funkcji generał Wieczorek był trzecim człowiekiem w polskiej armii po ministrze obrony i szefie sztabu. Dziś twierdzi, że jako szef zamówień i dostaw wojskowych oraz główny inspektor techniki wojskowej zamawiał dla wojska wszystko - od igieł po rakiety. Przez jego ręce przechodziły miliardy złotych, a bez jego akceptacji armia nie kupiła nawet menażki. Lwia część tych pieniędzy zostawała w kieleckich "Polmo-SHL" i "Iskrze", skarżyskim "Mesko", radomskim "Łuczniku", starachowickim "Starze" oraz w zakładach w Pionkach, Szydłowcu czy Stalowej Woli. To właśnie w ręce Ryszarda Wieczorka trafiła nagroda pierwszego stopnia za skonstruowanie najlepszego radaru w Europie.

    - Zamiast siedzieć w czołgach spotykałem się z dyrektorami w eleganckich gabinetach - śmieje się generał Wieczorek. - Byłem swego rodzaju ewenementem w tamtych czasach jako generał, który nie odbył szkolenia w Moskwie. Mimo tego zwiedziłem cały świat, od Kuby po Wietnam. Kiedy robiłem zamówienia w Izraelu nie musiałem martwić się o tłumaczy, bo tam niemal wszyscy mówili po polsku. W Wietnamie zasiadłem w komisji międzynarodowej, która nadzorowała między innymi wyprowadzenie z niewoli jeńców amerykańskich.



    Klub generałów

    Ryszard Wieczorek przesłużył w wojsku 42 lata, dzisiaj należy do elitarnego Klubu Generałów, a zarazem do Stowarzyszenia Sympatyków Ziemi Kieleckiej. To dzięki stowarzyszeniu okazało się, że najwięcej polskich generałów jest powiązanych rodzinnie właśnie z regionem świętokrzyskim. Jego założyciel, były wojewoda kielecki Włodzimierz Pasternak do dziś organizuje wycieczki wspomnień dla oficerów, ale nie tylko. - Jeszcze jako wojewoda w latach osiemdziesiątych chciałem stworzyć silne lobby, które działałoby na rzecz naszego regionu - mówi Włodzimierz Pasternak. - Szukałem kielczan, którzy piastują ważne stanowiska i co tu dużo mówić, pociągają za sznurki. Wśród nich byli politycy, naukowcy, szefowie wielkich firm, artyści. Przy okazji okazało się, że z ziemią świętokrzyską związanych jest kilkudziesięciu polskich generałów. Nie ma się czemu dziwić, w końcu tradycje wojskowe na Kielecczyźnie były kultywowane od lat. Naszą armię wspomagał Centralny Okręg Przemysłowy. W latach powojennych największe zakłady w regionie pracowały na rzecz wojska. Jeśli dodamy do tego tradycje partyzanckie, znajdziemy wytłumaczenie, dlaczego tak wielu ludzi pochodzących z naszego regionu ma sentyment do wojska.

    Nasi generałowie obrócili ten sentyment w czyn. Mało kto wie, że to właśnie oni przyczynili się do budowy dzisiejszego węzła Skrzetle w Kielcach. Inwestycja stała się nagle ważna, bo ktoś komuś podpowiedział, że ma ona znaczenie strategiczne. Bo jak tu ewakuować leżące w pobliżu ważne zakłady ciasnymi ulicami.



    Z ojca na syna

    - O tradycjach wojskowych na Kielecczyźnie można opowiadać bez końca - mówi pochodzący z Piórkowa nieopodal Łysej Góry generał brygady w stanie spoczynku Jan Baraniecki, były zastępca dowódcy wojsk lotniczych w Polsce. - Mój ojciec był żołnierzem, stryj również, nawet teść. Nie pozostawało mi nic innego. Skończyłem Wojskową Akademię Techniczną we Wrocławiu i dodatkowo kurs szybowcowy, bo latanie było z kolei moim marzeniem. Poprzez wojsko mogłem je zrealizować. Służyłem we wszystkich jednostkach lotniczych, między innymi w Bydgoszczy, Pile, Dęblinie i Poznaniu. Na początku latałem, potem pracowałem jako inżynier lotnictwa. Tą pasją zaraziłem się jeszcze w Piórkowie od mojego sąsiada pilota. Podzielała ją moja żona, pochodząca zresztą z tej samej miejscowości, a pracująca jako ekonomistka w portach lotniczych. Po 38 latach pracy w armii poświęciłem się mojemu drugiemu hobby. Zbieram dobre książki, również o tematyce wojskowej. Niektóre wydane zostały sto lat temu.



    Do sztabu z Ponidzia

    Na rodzinne Ponidzie wraca nieustannie generał dywizji w stanie spoczynku Franciszek Puchała, były zastępca szefa sztabu Wojska Polskiego. - Urodziłem się w Przecławce koło Pińczowa, ale w czasie służby wojskowej przeprowadzałem się 12 razy - mówi generał Puchała. - Teraz mieszkam w Warszawie, ale rodzina moja i żony wciąż mieszkają na Ponidziu. To właśnie tu w czasie wojny wysiłkiem partyzantów powstała Republika Pińczowska. Nic dziwnego, że wychowałem się na opowieściach o wojnie i partyzantach. Jednak prawdziwe zainteresowanie wojskiem rozbudził we mnie profesor, który uczył mnie w liceum przysposobienia obronnego. Wybrałem Oficerską Szkołę Artylerii w Toruniu. No i przepracowałem w siłach zbrojnych 45 lat. Nawet na emeryturze nie mogę rozstać się z wojskiem. Ostatnio kierowałem zespołem, który opracował monografię "Sztab generalny wojska polskiego 1918-2003".

    - Kiedy w latach osiemdziesiątych powstawało Stowarzyszenie Sympatyków Ziemi Kieleckiej obliczyliśmy, że blisko połowa polskich generałów w służbie czynnej i w stanie spoczynku powiązana jest rodzinnie z regionem świętokrzyskim - mówi generał Wieczorek. - Teraz proporcje się zmieniły, ale na pewno jest nas około dwudziestu.



    Silna reprezentacja

    - Pochodzący z Łopuszna generał dywizji Edward Włodarczyk był rektorem Wojskowej Akademii Technicznej, generał Zenon Bryk ze Staszowa kierował Krakowskim Okręgiem Wojskowym, podobnie jak ja z Ponidzia pochodzi generał Ryszard Muszyński, były szef zarządu szkolnictwa wojskowego - wylicza Franciszek Puchała. - Nie brakuje również oficerów w służbie czynnej powiązanych z ziemią świętokrzyską. Generał brygady Gustaw Maj, zastępca rektora Akademii Obrony Narodowej pochodzi z Nieskurzowa pod Łysą Górą, generał brygady Julian Maj z Opatowa pracuje w dowództwie NATO w Brukseli. W Łagowie urodził się generał Andrzej Pietrzyk, pracujący w Ministerstwie Obrony Narodowej. Zastępca dowódcy wojsk lotniczych generał Leszek Majewski kończył technikum w Ostrowcu, teraz przebywa w Stanach Zjednoczonych.

    W ubiegłym tygodniu generałowie po raz kolejny odwiedzili Kielecczyznę. Zwiedzali Centrum Usług Satelitarnych w Psarach, wstąpili też do skarżyskiego "Mesko" na wojskową grochówkę. - Oficer w stanie spoczynku wreszcie ma czas na swoje pozawojskowe zainteresowania - stwierdził generał Ryszard Wieczorek. - Ja mówię wszystkim, że moim hobby jest Kielecczyzna. Odwiedzam ten region, kiedy tylko mogę, bo na stałe mieszkam w Warszawie. Nawet mieszkanie kupiłem przy ulicy Świętokrzyskiej. Nie jest duże, ale liczy się sentyment.



    Generał brygady Ryszard Wieczorek.

    Generał brygady w stanie spoczynku Ryszard Wieczorek urodził się w Kielcach. Studiował elektronikę na Politechnice Wrocławskiej. W wojsku przepracował 42 lata. Generałem został w 1986 roku. Przez wiele lat był szefem zamówień i dostaw wojskowych, współpracował z zakładami zbrojeniowymi na całym świecie. Otrzymał nagrodę za skonstruowanie najlepszego radaru w Europie. Żona, również kielczanka, jest technikiem dentystycznym.




    Generał dywizji Franciszek Puchała

    Generał dywizji w stanie spoczynku Franciszek Puchała pochodzi z Przecławki pod Pińczowem. Jest absolwentem Oficerskiej Szkoły Artylerii w Toruniu. Ma za sobą 45 lat pracy w siłach zbrojnych. Jest generałem od 1983 roku. Franciszek Puchała pełnił funkcję zastępcy szefa sztabu Wojska Polskiego. Kierował pracami nad monografią "Sztab generalny Wojska Polskiego 1918-2003". Żona pochodzi tak jak on z Ponidzia.




    Generał brygady Jan Baraniecki

    Generał brygady Jan Baraniecki urodził się w Piórkowie pod Łysą Górą, ukończył Wojskową Akademię Techniczną we Wrocławiu, kurs szybowcowy i spadochronowy. W wojsku służył 38 lat, w 1997 roku został generałem. Był zastępcą dowódcy wojsk lotniczych. Lotnictwo zawsze było jego pasją, teraz kolekcjonuje również unikatowe książki. Żona pochodzi z tej samej miejscowości.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo