Cały dzień na lekcjach

    Cały dzień na lekcjach

    /AD/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Uczniowie narzekają, że muszą siedzieć w szkole tyle godzin, ile dorosły człowiek w pracy, a przecież ich wysiłek jest równie duży.

    Uczniowie narzekają, że muszą siedzieć w szkole tyle godzin, ile dorosły człowiek w pracy, a przecież ich wysiłek jest równie duży. ©A. Dziekan

    Uczniowie narzekają, że muszą siedzieć w szkole tyle godzin, ile dorosły człowiek w pracy, a przecież ich wysiłek jest równie duży.

    Uczniowie narzekają, że muszą siedzieć w szkole tyle godzin, ile dorosły człowiek w pracy, a przecież ich wysiłek jest równie duży. ©A. Dziekan

    Ania, licealistka z podmieleckiej miejscowości wychodzi z domu po godzinie 6 rano, a wraca przed 17, bo w szkole ma dziewięć lekcji. Tak jest dwa razy w tygodniu. W pozostałe dni jest trochę lepiej, raz osiem, raz siedem i raz pięć godzin. Ale i tak jest przerażona, że nie da sobie rady. - To nie jest wina szkoły. Ministerstwo Edukacji określa dokładnie, ile w danej klasie trzeba zrealizować godzin i koniec. Nic z tym nie można zrobić - tłumacza dyrektorzy szkół średnich.

    - Mogę wytrzymać sześć godzin, no czasem siedem. Ale nauka od godziny 7.10 do pół do czwartej! Trzy ostatnie lekcje to prawdziwa męczarnia - opowiada Ania.

    Sytuację dziewczyny pogarsza fakt, że musi dojechać do szkoły do Mielca. Dojazdy z czekaniem na autobus na dworcu PKS zabierają jej średnio około półtorej godziny dziennie. - Gdzie tu czas na odrabianie lekcji? - żali się.

    Dyrektorzy szkół rozumieją uczniów. - Szczególnie tych z pierwszych klas. Przychodzą z gimnazjum, a tu taki nawał zajęć. Oni są naprawdę przerażeni. Dla nas ta liczba godzin zresztą też jest szokująca - mówi wicedyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych w Mielcu Anna Zawrzykraj.

    I doskonale zdają sobie sprawę, że większy nawał przedmiotów to mniejsza skuteczność nauczania. Ale rozkładają bezradnie ręce. Tłumaczą, że oni tylko realizują wytyczne Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu, a te są kategoryczne. - W liceum ogólnokształcącym przez trzy lata nauki uczeń musi mieć w sumie w tygodniu 98 godzin, a w technikum 142 godziny - podaje Aleksander Buczek, zastępca dyrektora Zespołu Szkół Technicznych w Mielcu.

    Szkoły biedzą się tylko, żeby te godziny rozłożyć równomiernie na poszczególne lata i na poszczególne dni. Ale i tak 8-, 7-godzinnych zajęć nie da się uniknąć, nie ma siły.

    Tymczasem może być jeszcze gorzej. Bo Ministerstwo Edukacji ciągle narzuca szkołom nowe przedmioty i zajęcia, a nie zmniejsza limitu dla istniejących. Do niedawna nikt nie słyszał o wiedzy o kulturze. Teraz jest ona obowiązkowa w każdej szkole średniej. Podobnie jest z biologią w technikach. Uczniowie tych szkół byli z niej zwolnieni. W zeszłym roku szkolnym przyszło zarządzenie, że w tym rodzaju szkół też trzeba jej uczyć. - Mówi się też, że ma wejść czwarta lekcja wf - dopowiada Aleksander Buczek.



    Więcej dyscypliny

    Anna Zawrzykraj, wicedyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych w Mielcu radzi: - Żeby sobie poradzić z nawałem nauki uczniowie muszą zmobilizować się do systematycznej pracy. Są już niemal dorosłymi ludźmi, więc powinno się im udać. Potrzebne jest im więcej wewnętrznej dyscypliny.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo