Na targu zarobił "stówę"

    Na targu zarobił "stówę"

    /AD/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Zespół Szkół Technicznych nie reklamuje się zbyt mocno ze swoim kiermaszem, bo ma za mało miejsca, żeby przyjąć więcej sprzedających

    Zespół Szkół Technicznych nie reklamuje się zbyt mocno ze swoim kiermaszem, bo ma za mało miejsca, żeby przyjąć więcej sprzedających ©A. Dziekan

    Zespół Szkół Technicznych nie reklamuje się zbyt mocno ze swoim kiermaszem, bo ma za mało miejsca, żeby przyjąć więcej sprzedających

    Zespół Szkół Technicznych nie reklamuje się zbyt mocno ze swoim kiermaszem, bo ma za mało miejsca, żeby przyjąć więcej sprzedających ©A. Dziekan

    Najlepiej idą ściągi i opracowania. Paweł sprzedaje mniejsze, kieszonkowe za złotówkę, duże, obszerne nawet za 5 złotych. Zarobił już około 100 złotych. Jest rekordzistą. Ale on przychodzi ze swoimi książkami na wszystkie kiermasze w Mielcu, nie tylko na ten w Zespole Szkół Technicznych. Czterodniowe uczniowskie targi w "techniku" właśnie się wczoraj zakończyły.

    Wymyśliły je miejscowe bibliotekarki Urszula Połeć, Danuta Żelasko, Maria Głowacka i Adrianna Oparowska-Maniak. - Wcześniej brałyśmy od uczniów książki w komis. Ale taka bezpośrednia sprzedaż jest lepsza. Uczniowie za stare podręczniki mają od razu pieniądze i mogą kupować nowe.

    W auli szkoły stoi kilkanaście stolików. Sprzedawcy ustawiają towar. W ostatni dzień nie ma już zbyt dużych tłumów. - Ale w pierwsze dni to dopiero był tłok - opowiadają bibliotekarki.

    Bo warto. Książki są tańsze nawet o połowę. Chociaż nie wszystkie znajdują nabywców. - "Technologia" tylko 13 złotych. W ogóle nie używana - zachwala jedna ze sprzedających. Ale klienci patrzą niechętnie. Nie zamierzają kupować książki do wszystkich przedmiotów, jedynie do tych, o których wiedzą, że bez nich nie da się obejść.

    Sprzedający chcą jednak usilnie pozbyć się niepotrzebnych podręczników. Drugoklasista wskakuje na podwyższenie w auli i krzyczy: - "Historia", klasa pierwsza, 10 złotych!

    Cisza. Zdesperowany obniża więc cenę: - Pięć złotych?!

    Nadal nic. W końcu chłopak rezygnuje.

    - Na nasze targi przychodzą nawet rodzice uczniów innych szkół. Bo ich dzieci są wtedy na lekcji, więc sami wyruszają na poszukiwania podręczników - dopowiadają panie bibliotekarki. Ile książek sprzedaje się na ich kiermaszu, dokładnie nie wiedzą. - Kiedy brałyśmy w komis, to miałyśmy w sumie za książki nawet 20 tysięcy złotych.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo