Gazowa zmowa?

    /AD/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Kierowcy w Mielcu nie mają możliwości wyboru. Niemal wszystkie stacje paliw oferują tę samą cenę gazu.

    Kierowcy w Mielcu nie mają możliwości wyboru. Niemal wszystkie stacje paliw oferują tę samą cenę gazu. ©A. Dziekan

    Kierowcy w Mielcu nie mają możliwości wyboru. Niemal wszystkie stacje paliw oferują tę samą cenę gazu.

    Kierowcy w Mielcu nie mają możliwości wyboru. Niemal wszystkie stacje paliw oferują tę samą cenę gazu. ©A. Dziekan

    Umawiają się, czy tylko po prostu naśladują? Dlaczego prawie wszystkie stacje paliw w Mielcu mają takie same ceny gazu? Kierowcy ze złością obserwują podwyżki.

    Jeszcze kilkanaście dni temu gaz kosztował 1,76 złotego. Teraz, ni stąd ni zowąd, na tablicach stacji benzynowych wszędzie jest cena 1,92 złotego. Dla mielczan wygląda to bardzo podejrzanie. Bo, rozumieją, że ceny mogą być podobne, ale żeby właściciele stacji podnosili je dokładnie o tę samą kwotę co do grosza i jeszcze na dodatek w tym samym czasie? - Jakby się umówili - komentują ludzie.

    Pracownik jednej ze stacji benzynowej w Mielcu twierdzi, że nic nie wie o umowie. - Codziennie rano dzwonimy do innych stacji i pytamy, ile u nich kosztuje gaz. Później kontaktujemy się z naszą centralą i podajemy tę kwotę. Oni nam zwykle zatwierdzają taką samą - opowiada.

    Jego zdaniem, nie ma bezpośrednich rozmów z innymi właścicielami stacji benzynowych. Jest tylko obserwowanie stawek cenowych u innych i ustalanie na tej podstawie własnych.

    Do owej 1,92-złotowej normy, panującej obecnie w Mielcu, nie dostosowała się tylko jedna stacja. Oferuje gaz o 3 grosze tańszy. - Zawsze mamy trochę taniej, żeby przyciągnąć klientów - informuje jej pracownik. Dodaje, że inne stacje rzeczywiście mogą się umawiać. Dowodów bezpośrednich nie ma, ale takie wieści już kilka razy do niego docierały. - Nie wiem, czy dzwonią do siebie, czy się zjeżdżają, ale słyszałem, że tak się dzieje - dopowiada.

    Gdyby podejrzenia okazały się prawdziwe, w Mielcu miałby dużo do roboty Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Bo takie porozumiewanie się co do cen, zabija konkurencję, a to jest niezgodne z przepisami - wyjaśnia Justyna Lokajewska z krakowskiej delegatury UOKiK.

    Urząd jest zobowiązany w takiej sytuacji przeprowadzić postępowanie i w przypadku wykrycia naruszenia prawa, wydać zakaz stosowania praktyk cenowych.

    Zaraz jednak Justyna Lokajewska dodaje, że to bardzo trudna sprawa. Bo żeby urząd wziął się za właścicieli stacji, ktoś musi najpierw dostarczyć dowód, że właściciele się umawiają. Bo zawierania cenowych umów mogą się łatwo wyprzeć. A w takich sprawach o dowody trudno. - Jakie by one mogły być? - zastanawia się pracownik UOKiK. - Na przykład jakieś odręczne notatki o spotkaniu właścicieli, albo zeznania świadków.



    Taksówkarze się umówili

    Krakowski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zajmował się niedawno sprawą taksówkarzy w Tarnowie, którzy uzgodnili między sobą, że wszyscy będą pobierać tę samą cenę za usługę. Udało się im udowodnić łamanie prawa, bo ktoś dostarczył urzędowi sporządzoną odręcznie notatkę ze spotkania taksówkarzy.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo