"Biedronki" i siłaczki

    "Biedronki" i siłaczki

    /AD, MB/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    W ramach ogólnopolskiego programu kontroli sieci sklepów spożywczych "Biedronka", należących do Jeronimo Martins Dystrybucja sp. z

    W ramach ogólnopolskiego programu kontroli sieci sklepów spożywczych "Biedronka", należących do Jeronimo Martins Dystrybucja sp. z o.o. inspektorzy pracy przeprowadzili 229 kontroli. Najczęściej stwierdzane nieprawidłowości dotyczyły: nierzeteln ©A. Dziekan

    W ramach ogólnopolskiego programu kontroli sieci sklepów spożywczych "Biedronka", należących do Jeronimo Martins Dystrybucja sp. z

    W ramach ogólnopolskiego programu kontroli sieci sklepów spożywczych "Biedronka", należących do Jeronimo Martins Dystrybucja sp. z o.o. inspektorzy pracy przeprowadzili 229 kontroli. Najczęściej stwierdzane nieprawidłowości dotyczyły: nierzeteln ©A. Dziekan

    Cala Polska mówi o sprawie "Biedronki". Sąd Okręgowy w Elblągu przyznał byłej pracownicy tego sklepu 35 tys. zł odszkodowania za pracę po godzinach. Postanowiliśmy sprawdzić, jak na Podkarpaciu traktowani są pracownicy "Biedronki" i innych marketów.

    Państwowa Inspekcja Pracy na Podkarpaciu skontrolowano 18 sklepów "Biedronki". Urzędnicy stwierdzili wiele nieprawidłowości. Dwie z nich powtarzały się najczęściej.
    Pierwsza to nieprawidłowa ewidencja czasu pracy. - Chodziło na przykład o to, że czas pracy był zaniżany. Kilka razy w miesiącu pracownicy pracowali 15 albo 30 minut więcej niż powinni. Tak było w pięciu skontrolowanych sklepach. Za pracę w godzinach nadliczbowych pracownikom nie płacono - mówi Barbara Czarnek, zastępca okręgowego inspektora pracy w Rzeszowie.

    Drugi zarzut dotyczył higieny pracy. - W dwóch placówkach stwierdzono, że do wypakowywania palet z towarem angażowane były kobiety - mówi nasza rozmówczyni. Kobiety woziły na wózkach ręcznych palety ważące po kilkaset kilogramów, podczas gdy dopuszczalna waga to 80 kg (łącznie z wagą wózka). Norma (nie więcej niż 450 kg) przekraczana była także dla mężczyzn. - W sześciu sklepach ciężar palet z towarem przekraczał dozwoloną normę - mówi Barbara Czarnek.



    "Psie" pieniądze

    - Jest tak, jak mówią w radiu i telewizji - były pracownik "Biedronki" w Mielcu nie chce wdawać się w szczegóły. - To jest na porządku dziennym, że pracuje się więcej niż osiem godzin i nic za tę dodatkową pracę się nie dostaje.

    Ale, zdaniem naszego rozmówcy, nikt się nie odzywa, bierze "psie" pieniądze i kombinuje, jak za nie utrzymać rodzinę. Nie ma innego wyjścia.

    Dla pracownicy dębickiej "Biedronki" najgorszy jest koniec miesiąca. Bo wtedy szef liczy, ile sprzedawczynie zrobiły manka. I trzeba wszystko wyrównać z własnej kieszeni. - Podnosimy konsekwencje za to, że nie dopilnowałyśmy klientów i ktoś nam ukradł towar z półki. A nas jest za mało w sklepie i czasami się nie da wszystkich obserwować. Ale dla szefa to żadne wytłumaczenie - żali się kobieta.



    "Zakup testowy"

    W innych marketach wcale nie jest lepiej. - Oprócz tego, że pracujemy ponad normę i nie dostajemy za to wynagrodzenia, oprócz tego, że dźwigamy ciężary, to jeszcze ochrona zamiast pilnować klientów, pilnuje nas. Ochroniarze robią na przykład testowe zakupy. Do szklanek, zamkniętych w kartonie, wpychają batony. Jeśli kasjerka przepuści taki towar, informacja o tym idzie do kierownika. Za manko, czy fałszywe pieniądze, płacimy z własnej pensji - opowiada była pracownica "Minimalu" w Mielcu. Odeszła z pracy, do innego marketu w Mielcu. Podobnie, jak kilka innych osób z "Minimala".



    Wszystko gra

    Tymczasem kierownicy marketów twierdzą, że wszystko jest w porządku. Ich zdaniem, precedensowy wyrok w sprawie "Biedronki" nie będzie oznaczał, że pracownicy mieleckich supermarketów też pójdą do sądu. - U mnie nie ma nadgodzin. Ludzie pracują 40 godzin w tygodniu, czyli tyle, ile jest w kodeksie pracy. W niedzielę moje sklepy są zamknięte, nie ma więc problemu - twierdzi Kazimierz Lodarski, właściciel marketów "A&K".

    - Nasz sklep jest w porządku wobec swoich pracowników. Oczywiście mówię o obecnej sytuacji, dotyczącej nowych pracowników, zatrudnionych od niedawna. To co było dwa, cztery lata temu, to zupełnie inna sytuacja. To są sprawy stare. Teraz u nas jest wszystko w porządku - zapewnia kierownik sklepu "Biedronka" przy ul. Warneńczyka w Mielcu.

    Spokojni są też w "Minimalu". Kadrowa zapewnia, że za nadgodziny pracownicy dostają wynagrodzenie i nie odpowiadają materialnie za kradzieże z półek. Nie ma więc powodu do skarg. Bardzo ostrożne muszą być jedynie kasjerki. Gdy zdarzy się manko, o co jednak raczej trudno, niestety, płacą z własnej kieszeni.



    Wyniki kontroli

    W ramach ogólnopolskiego programu kontroli sieci sklepów spożywczych "Biedronka", należących do Jeronimo Martins Dystrybucja sp. z o.o. inspektorzy pracy przeprowadzili 229 kontroli. Najczęściej stwierdzane nieprawidłowości dotyczyły: nierzetelnego prowadzenia ewidencji czasu pracy, niezapewnienia pracownikom dobowego i tygodniowego odpoczynku, niewłaściwego planowania czasu pracy w harmonogramach pracy, zaniżania wysokości wypłacanego wynagrodzenia za pracę, nieprzestrzegania przepisów dotyczących zatrudniania pracowników młodocianych. W siedmiu sprawach skierowano do właściwej rejonowo prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo