Szykanują anonimowo

    Szykanują anonimowo

    /MB/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Pracownicy pogotowia potrzebują pomocy? Czy mszczą się za decyzje szefa?

    Pracownicy pogotowia potrzebują pomocy? Czy mszczą się za decyzje szefa? ©archiwum

    Pracownicy pogotowia potrzebują pomocy? Czy mszczą się za decyzje szefa?

    Pracownicy pogotowia potrzebują pomocy? Czy mszczą się za decyzje szefa? ©archiwum

    Anonimowi pracownicy mieleckiego pogotowia zarzucają swojemu szefowi Arkadiuszowi Pióro działania na szkodę pacjentów. On sam kwituje ich zarzuty krótko: - Bzdura.

    O tym, co o rządach Arkadiusza Pióro myślą jego pracownicy, sam zainteresowany dowiedział się z listu, który został skierowany do dziennikarzy. Pracownicy, nie wiadomo ilu i kto, ponieważ pod listem nikt się nie podpisał, zarzucają mu przede wszystkim: wprowadzenie ograniczenia prędkości karetek do 90 kilometrów na godzinę, ograniczenie zużycia paliwa i leków, ograniczenie powierzchni ambulatorium, na której postawił swój sekretariat, przez co "jak jest dużo pacjentów, to chorzy biorąc zastrzyki niemalże wypinają tyłki na chorych badanych przez lekarza". Pracownicy mają też pretensje, że dyrektor zatrudnia się na dyżurach jako lekarz pogotowia.

    Arkadiusz Pióro zarzuty kwituje krótko i dosadnie: - Bzdura.

    Twierdzi, że to nie on wprowadził ograniczenie prędkości karetki, ale przepisy ruchu drogowego. - Zespół ma dojechać do pacjenta cało - tłumaczy. Jeśli chodzi o paliwo, to rzeczywiście zmniejszył jego zużycie z 16 na 13 litrów na 100 kilometrów dla karetki. - Normy paliwowe wyliczył Instytut Techniki Samochodowej - dodaje. Owszem, ograniczył powierzchnię ambulatorium i postawił na niej sekretariat, ale zrobił to z zachowaniem wszelkich norm i wymagań. A dyżury w pogotowiu pełni, ale, jak twierdzi, zgodnie z prawem. - Był ogłoszony konkurs na świadczenie tych usług. Podpisałem normalną umowę - tłumaczy.

    Coś jednak jest nie tak, skoro pracownicy pogotowia szykanują swojego szefa w mediach. Czy pracownicy mają podstawy do niezadowolenia? Być może sprawdzi to Starostwo Powiatowe. Samorząd jest organem założycielskim pogotowia i teoretycznie powinien kontrolować poczynania zakładu. - Zapoznam się z listem i jeśli zajdzie taka potrzeba, będę mógł podjąć kolejne działania. Niewykluczone, że porozmawiam ze starostą i zarządem na temat tego listu - mówi Paweł Pazdan, dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych w mieleckim Starostwie Powiatowym.



    TO RIPOSTA

    Arkadiusz Pióro, szef mieleckiego pogotowia: - To riposta za to, że zmniejszyłem zużycie paliwa. Pod listem nikt się nie podpisał, może w ogóle nie wyszedł z pogotowia. Pracownicy nie muszą się obawiać mojej "mściwości", jak ktoś pisał w tym liście. Nie mam zamiaru szukać jego autora.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo