Wiejący żywioł

    /ZS, TDM/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    W Jastkowicach strażacy pomagali usunąć zniszczony dach.

    W Jastkowicach strażacy pomagali usunąć zniszczony dach. ©Z. Surowaniec

    W Jastkowicach strażacy pomagali usunąć zniszczony dach.

    W Jastkowicach strażacy pomagali usunąć zniszczony dach. ©Z. Surowaniec

    Zniszczenia oceniał powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Marian Pędlowski. Z. Surowaniec

    Zniszczenia oceniał powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Marian Pędlowski.
    (fot. Z. Surowaniec)

    Mocno, bardzo mocno dmuchnęło w weekend w naszym regionie. W kilku miejscach zimowa zawierucha narobiła strat. Na szczęście nie było śmiertelnych ofiar, choć - jak już pisaliśmy w sobotnim wydaniu "Echa Dnia" - w powietrzu fruwały dachy.
    Zabezpieczanie dachu na szkole w Rudniku nad Sanem. S. Czwal

    Zabezpieczanie dachu na szkole w Rudniku nad Sanem.
    (fot. S. Czwal)


    W piątek wieczorem blaszany dach spadł przed wejście do Szkoły Podstawowej w Rudniku nad Sanem, w powiece niżańskim. W Jastkowicach, koło Stalowej Woli, doszło do zadziwiającego zjawiska - bardzo silny wiatr przeszedł jakby tunelem i narobił szkód tylko w jednym zakątku wsi, gdzie strącił dachy z trzech domów i naruszył konstrukcję czwartego, tak że na tynku powstała wyraźna rysa. Na jednej ulicy jedne dachy wytrzymały napór wiatru, a inne fruwały, jak kartki papieru.

    Zaraz po przejściu kataklizmu strażacy pomagali usunąć szkody. Prace trwały w sobotę. W Jastkowicach na miejsce zniszczeń przybył powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Marian Pędlowski. Według wstępnych ocen, nie było niebezpieczeństwa zawalenia się domów i konieczności ich rozbiórki. Usuwano tylko zniszczone konstrukcje dachów. Poszkodowani będą je musieli postawić od nowa. To ich mocno uderzy po kieszeni, bo nikt nie miał domu ubezpieczonego od takich kataklizmów.

    Strażacy mieli pełne ręce roboty przez kolejne dni. Na przykład w Stalowej Woli, sosna zwaliła się na ulicę Popiełuszki, a na cmentarzu walące się drzewa uszkodziły kilka pomników.

    - W Rudniku nad Sanem strzępy dachu zostały zabezpieczone jeszcze w piątek, a resztę zwalonego dachu uprzątnięto w sobotę - powiedział nam Waldemar Grochowski, burmistrz gminy. - Z dyrekcją szkoły podjęliśmy decyzję, że szkoła będzie funkcjonowała na dotychczasowych zasadach, jedynie wejście do budynku będzie od strony boiska - usłyszeliśmy od burmistrza.

    W nocy z piątku na sobotę przy szkole podstawowej czuwali strażacy z OSP w Rudniku, którzy zabezpieczali teren przed wejściem postronnych osób. W najbliższych dniach zostanie wykonany kosztorys prac związanych z usunięciem resztek 15-letniego dachu oraz z położeniem nowego. Władze gminy mają również wystąpić o uproszczoną procedurę przetargową na ułożenie nowego dachu. Pomimo silnych opadów deszczu i śniegu, pozostała konstrukcja nie przepuściła wody i nie doszło do zalania pomieszczeń szkoły. - Na wszelki wypadek prowadzimy monitornig, ale na razie nie widać przecieków na sufitach - dodał Waldemar Grochowski.



    Wichura narobiła szkód

    Prawie 240 razy wieczorem i w nocy z piątku na sobotę wyjeżdżali strażacy do usuwania skutków wichury, która przeszła nad Podkarpaciem. Wiatr wiał z prędkością ponad 100 km/godz. Ranna została jedna osoba. - W piątek wieczorem w Dębicy wiatr zerwał fragmenty ocieplenia budynku, które raniły przechodnia. Poszkodowany został przewieziony do szpitala - powiedział oficer dyżurny podkarpackiej straży pożarnej Waldemar Beściak. Wiatr zerwał 19 dachów z budynków w powiatach tarnobrzeskim, stalowowolskim, leżajskim, dębickim, brzozowskim, przemyskim i ropczyckim. 30 kolejnych dachów zostało uszkodzonych. Strażacy usunęli ponad 150 powalonych drzew i konarów. Przez kolejne dni nadal wiało, padał śnieg i śnieg z deszczem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo