Przyjeżdżajcie! Czekamy!

    Przyjeżdżajcie! Czekamy!

    Edyta URBANIAK

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    - To wspaniałe święta - cieszą się rodzice znanych ludzi z naszego regionu. Po miesiącach rozłąki i oglądania swoich dzieci tylko w telewizji nareszcie będą mogli je uściskać, porozmawiać, spędzić z nimi choćby kilkanaście godzin. Do rodzinnego Tarnobrzega na Wigilię przyjadą mistrz olimpijski Robert Korzeniowski i aktor Kuba Palacz, do Stalowej Woli Maciej Zakościelny. Tylko rodzice dziennikarza muzycznego Hirka Wrony będą musieli złożyć synowi wigilijne życzenia przez telefon.

    Ich twarze zna cała Polska.
    Kibicujemy im, podziwiamy, są dla nas idolami. Cieszymy się, że pochodzą z naszych miast. Rodzice znanych ludzi z Mielca, Stalowej Woli, Tarnobrzega są dumni ze swoich dzieci. Ale jednocześnie rozdarci, bo sława kosztuje. Swoich najbliższych rzadko mogą uściskać, zobaczyć na żywo. Jak wyglądają, czy zmizernieli, czy zmienili uczesanie widzą tak, jak my wszyscy - na szklanym ekranie.



    Pierogi dla mistrza olimpijskiego

    Mama naszego wspaniałego mistrza olimpijskiego Roberta Korzeniowskiego z wielkim entuzjazmem mówi o zbliżających się świętach. W tym roku Boże Narodzenie będzie dla niej szczególne. Czwórka dzieci, która już wyfrunęła z rodzinnego gniazda, na Wigilię przyjedzie do Tarnobrzega, do rodziców. Najstarsi synowie Robert i Paweł z żonami i dziećmi. Obydwaj mają kilkumiesięczne dzieci. To będą dla nich pierwsze święta w życiu.

    Mistrz olimpijski stara się co roku spędzać święta z rodziną, ale nie zawsze w Tarnobrzegu. Czasem rodzice i rodzeństwo jadą do niego, do Krakowa. Bywało i tak, że spędzał święta tylko z żoną i starszą córeczką Andżeliką.

    - Wyjątkowo szczęśliwe to Boże Narodzenie - nie ukrywa radości Emilia Korzeniowska, mama mistrza olimpijskiego. - Widzę sens świąt, cel tych wszystkich przygotowań. Chcę się zmęczyć, przygotować każdemu z dzieci to, co najbardziej lubi.

    Dzwoniła, pytała synów i córkę, co by chcieli, żeby upichciła. A oni zgodnie stwierdzili, że najlepsze są te same potrawy, ciasta, co zawsze. W Wigilię u państwa Korzeniowskich będzie więc kapusta z grochem i grzybami, barszcz z uszkami, gołąbki z kaszy gryczanej z grzybami, zupa grzybowa i ryby - śledzie, karp. - Czasem Robert i Sylwia (siostra mistrza olimpijskiego - przyp. red.) przywożą znad morza węgorza, czy łososia - dodaje pani Emilia. Już myśli, co by tu przygotować dzieciom "na wynos". Robert w drugi dzień świąt jedzie na zgrupowanie. Dostanie więc od mamy paczuszkę z ciastem.

    Pani Emilia, kiedy zjawia się u jednego, czy drugiego syna, stara się wziąć ze sobą prowiant. Bo nie ma to, jak ruskie pierogi, lepione przez troskliwą mamę. - Piekę też drożdżówkę z bakaliami. Najstarsza wnuczka Andżelika, córka Roberta, ją lubi, zresztą Robert też - zdradza mama mistrza olimpijskiego.

    - Już nie mogę się doczekać dzieci. Bardzo jestem stęskniona. Sylwii nie było w domu od sierpnia. Przyjechała tuż po olimpiadzie, ale tylko na jeden dzień - dodaje Emilia Korzeniowska.



    Czy Maciej Zakościelny poprosi o "repetę"?

    Na święta do domu do Stalowej Woli zjedzie aktor Maciej Zakościelny. - Pewnie wpadnie w ostatniej chwili - domyśla się jego mama. Jest rzadkim gościem w domu rodzinnym. Przyjeżdża właściwie tylko na święta.

    - Ale za to bardzo chętnie - cieszy się Lucyna Zakościelny. - Moja siostra ma dzieci w podobnym wieku. Moi synowie i córka lubią się z nimi. Razem spędzimy święta. Jak się spotkają, pewnie znów nie będzie końca rozmów.

    Pani Zakościelny już sobie wyobraża ten świąteczny nastrój. Z pewnością wszyscy będą śpiewać kolędy. - Siostra Marysia (nauczycielka w szkole muzycznej) z córką zagrają na pianinach, moi synowie - najmłodszy Oskar i Maciek - na skrzypcach. Pod czujnym okiem siostry - belfra będziemy ładnie śpiewać, a kiedy się odwróci zaczną się rozmowy. Jak znów popatrzy, zaczniemy pilnie śpiewać - opowiada scenki z życia rodzinnego pani Zakościelny.

    Jak zwykle zrobi trochę więcej jedzenia, żeby syn wziął coś do Warszawy. Co najbardziej mu będzie smakować w Wigilię? - Przypuszczam, że barszczyk z uszkami - zawsze prosi o repetę, zje ryby, a potem ciasto. Maciek uwielbia moje makowce - zdradza mama aktora.

    Jest dumna z syna. - Były dwa takie momenty, kiedy wiedziałam, że idzie dobrą drogą. Jeden, gdy dostał się do Akademii Teatralnej w Warszawie i drugi, kiedy powiedział, że będzie grał w "Na dobre i na złe". Ucieszyłam się, że taki młody, a już będzie rozpoznawalny. Wie pani, że Maciek jest nominowany do TeleKamer? - cieszy się Lucyna Zakościelny. Śmieje się, że mąż żartuje, iż nie zagłosuje na syna, a na Witolda Pyrkosza, bo Maciek, 24-latek, ma jeszcze czas na nagrody.



    Hirek Wrona ma dyżur

    Do rodzinnego Mielca w święta nie przyjdzie znany dziennikarz muzyczny Hirek Wrona. - Ma dyżur - mówi jego ojciec Stanisław. - Był niedawno, w Mikołajki. Poprowadził dużą imprezę.

    Pan Stanisław nie narzeka, bo syn i tak stosunkowo często przyjeżdża do rodzinnego domu. W wakacje był tu z żoną dwa tygodnie. - Ma samochód, to dla niego podróż do Mielca nie jest dużym problemem. - Często też dzwoni - dodaje ojciec Hirka.

    Znany dziennikarz nie zapomina o starych znajomych ze szkoły. - Umawia się z nimi, jak przyjeżdża, dzwonią do niego. Spotyka się z nimi, gdy jest w terenie, nawet w Ameryce, Anglii, czy Francji - mówi Stanisław Wrona.



    Z bezludnej wyspy do Tarnobrzega

    Tarnobrzeg i rodziców odwiedzi krakowski aktor, znany z programu TVN "Wyspa Robinson" Kuba Palacz. - Nie możemy się doczekać - zdradza jego tato, pan Jan. Krakowski aktor przeważnie spędza święta w domu. - Chyba, że jedzie do rodziny swojej partnerki - dodaje Jan Palacz.

    Tarnobrzeżanie niedawno kibicowali Kubie, gdy występował w programie "Wyspa Robinson". Odpadł tuż przed finałem. - Cieszę się, że mu tak dobrze poszło - mówi tato Kuby. Przyznaje jednak, że gdyby dziś syn zdecydował się na udział w programie, odradzałby mu. - Uczestnicy musieli wytrzymać w ekstremalnych warunkach, co było bardzo trudne i fizycznie, i psychicznie - dodaje Jan Palacz.



    Robert Korzeniowski - mistrz olimpijski w Atenach, Sydney i Atlancie. Urodził się 30 lipca 1968 roku w Lubaczowie na Podkarpaciu. Dzieciństwo spędził w Tarnobrzegu. To zaczął trenować chód sportowy. Przeszedł w swej karierze więcej kilometrów, niż liczy trzykrotny obwód kuli ziemskiej. W historii tej konkurencji nikt nie osiągnął tyle, ile Korzeniowski. Po igrzyskach olimpijskich w Atenach zapowiedział, że kończy karierę sportową. Żonaty, ma dwie córki. Od 1993 roku mieszka w Krakowie.




    Maciej Zakościelny - aktor, urodzony 7 maja 1980 roku w Stalowej Woli. Kawaler. Początki jego zainteresowań artystycznych sięgają czasów nauki w stalowowolskiej szkole muzycznej, gdzie poznawał tajniki gry na skrzypcach. Przełomowym momentem okazało się wystartowanie w miniliście przebojów - konkursie zorganizowanym w Miejskim Domu Kultury. Zajął wtedy trzecie miejsce, naśladując Shakin Stevensa i zauważył, że pociąga go scena. Ukończył Akademię Teatralną im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Od tego roku jest w zespole warszawskiego Teatru Współczesnego. Popularność przyniosły mu role Igora w serialu "Na dobre i na złe" i ostatnio podkomisarza Marka Brodeckiego w "Kryminalnych". Nominowany do TeleKamer.




    Hirek Wrona - dziennikarz muzyczny, żonaty. Pochodzi z Mielca. Pracuje m.in. w radiowej "trójce" i "Teleekspresie". Do "trójki" trafił w 1985 roku ze Studenckiego Radia Centrum w Lublinie. Zaopiekowali się nim Wojciech Mann, Grzegorz Wasowski i Jan Chojnacki. Popularyzuje muzykę soul, funky, r'n'b, blues, jazz i hip-hop.




    Kuba Palacz - 28-letni aktor, pochodzi z Tarnobrzega. Ukończył tu Społeczne Liceum Ogólnokształcące, Państwową Wyższa Szkołę Teatralną w Krakowie, ma własny zespół muzyczny. Jest współwłaścicielem Kawiarni Naukowej w Krakowie. Nie jest związany na stałe z żadnym teatrem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo