(Nie)byłem esbekiem!

    (Nie)byłem esbekiem!

    Marcin RADZIMOWSKI

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Czy to moja teczka? Czy "bezpieka" chciała mnie zwerbować do agentury? Skowrońska, Cholewiński, Karaś, Pluta, Korczak... Na opublikowanej w Internecie "liście Wildsteina", zawierającej spis 240 tysięcy osób z archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, można znaleźć wiele imion i nazwisk, które brzmią znajomo. Blady strach padł szczególnie na tych, którzy w latach PRL mieli jakikolwiek związek ze służbami mundurowymi.

    I stało się.
    Opublikowana w Internecie lista wywołuje ogromne emocje. Na stronie www jest informacja, że oprócz nazwisk tajnych współpracowników i zawodowych ubeków, są też kandydaci na współpracowników oraz osoby pokrzywdzone. My postanowiliśmy zapytać znane w regionie osoby wprost: Czy współpracował(a) pan(i) ze Służbą Bezpieczeństwa?

    - Na liście są dane osobowe takie jak moje, ale słyszałem, że człowiek o takim samym imieniu i nazwisku był agentem. Wystąpię do IPN o ujawnienie teczki, bo chcę uciąć wszelkie spekulacje - mówi Zygmunt Cholewiński, wójt Pysznicy, powiat stalowowolski. - W SB nigdy nie byłem, ale w wojsku byłem wyróżniającym się żołnierzem, wysportowanym. Nie wiem, być może ktoś chciał mnie zwerbować do SB?

    Na "liście Wildsteina" jest też Krystyna Skowrońska. Czy to posłanka Platformy Obywatelskiej z Mielca?

    - Nie byłam agentem, ale poproszę IPN o sprawdzenie tej teczki - zapowiada Skowrońska. - Jestem za lustracją, ale nie dziką lustracją. Opublikowanie takich danych w Internecie jest dla wielu osób mylące i może wyrządzić więcej krzywdy niż pożytku.

    Burmistrz Baranowa Sandomierskiego Mirosław Pluta uważa, że porządna lustracja powinna być zrobiona już dawno. - Ten Pluta z listy to na pewno nie ja - zapewnia.

    Nasze pytanie o kontakty agenturalne najbardziej zaskoczyło Andrzeja Karasia, wójta Zaleszan, powiat stalowowolski.

    - Nie widziałem tej listy, nie wiem, co ona zawiera - stwierdził. Gdy dowiedział się chwilę później, że człowiek o takich danych, jak jego, jest na liście, wyznał: - Był taki epizod w moim życiu... W latach 1972-75 byłem funkcjonariuszem SB. Nie wiem, może to jest moja teczka.

    Swojej przeszłości nie wstydzi się tarnobrzeski radny Jan Korczak, ale przekonuje, że nie jest żadnym z trzech Janów Korczaków, którzy widnieją na liście: - Byłem w PZPR, byłem też funkcjonariuszem Milicji Obywatelskiej, a takich osób nie inwigilowano - mówi. - Jestem za lustracją, żeby nie było niedomówień. Nie będę sprawdzał tych teczek, bo wiem, co robiłem, a czego nie.

    W MO służył i do PZPR należał także Krzysztof Barski, sekretarz Urzędu Miasta i Gminy w Nisku. Barski niegdyś nazywał się Baran, ale zmienił nazwisko. Na "liście Wildsteina" figuruje Krzysztof Barski Baran.

    - Przez dziewięć lat byłem w milicji i policji. W wojsku byłem dowódcą kompanii łączności, ale nie byłem w SB. Żadnego dokumentu o współpracy nie podpisywałem - mówi Barski.

    Czy burmistrz Niska Mariusz Kowalik też ma swoją teczkę w IPN? Zapewnia, że z aparatem bezpieczeństwa nie współpracował i wątpi w istnienie swojej teczki: - To na pewno zbieżność imienia i nazwiska.

    Swoją teczkę w IPN ma na pewno Andrzej Kaczmarek, przewodniczący Regionu NSZZ "Solidarność" Ziemia Sandomierska w Stalowej Woli. - Na liście są odnośniki do trzech teczek z moimi danymi osobowymi, ale to nie ja. Już wcześniej poprosiłem o swoją teczkę z IPN i mam status osoby pokrzywdzonej - mówi Kaczmarek. - Ta lista w Internecie jest niekompletna. Powinno być więcej danych, na przykład miasto lub imiona rodziców.



    Na komentarze czytelników czekamy pod numerem telefonu 823-26-02 i pod adresem e-mail: radzimowski@echo-dnia.com.pl

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo