Wygrać z "blokersami"!

    Wygrać z "blokersami"!

    Agata DZIEKAN

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Wiesław Kluk, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Mielcu.

    Wiesław Kluk, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Mielcu. ©archiwum

    Wiesław Kluk, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Mielcu.

    Wiesław Kluk, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Mielcu. ©archiwum

    Małżeństwo z Mielca wystąpiło przeciwko "blokersom". I na razie zwycięża. Chociaż on jeździ na wózku inwalidzkim, a ona też nie jest w pełni sprawna. Powiedzieli dosyć, kiedy jeden z prześladowców nasikał im na wycieraczkę. Wcześniej znosili wyzwiska, porysowany samochód i porozbijane butelki po piwie na swoim balkonie.

    Mieszkają w osiedlu Smoczka. - To osiedle dorastającej młodzieży - tłumaczy Halina Karamara.

    Ich problem ciągnie się już pięć lat. Na początku nie było tak strasznie. - Ci ludzie stali przed klatką, przeklinali do drugiej w nocy, ale nie czepiali się nas bezpośrednio - Wiesław Karamara opowiada, że zwykle zbiera się dziesięciu. Mają po 16, 17, 20 lat.



    Szok!

    Kilka miesięcy temu mężczyzna wracał wieczorem do domu. Porusza się na wózku inwalidzkim i ma specjalny podjazd do mieszkania. Dostaje się przez balkon. - Poczułem, że coś chrzęści pod kołami na podjeździe. To były porozbijane butelki po piwie - mówi, iż tak się zdenerwował, że mu białe plamki stanęły przed oczami. Szkło przebiło opony. - Wyzwałem ich takimi sami słowami, jakich oni zwykle używają - przyznaje.

    Państwo Karamarowie wtedy po raz pierwszy zadzwonili po policję. Kilku "blokersów" odjechało w radiowozie. Ale później małżeństwo miało porysowaną całą maskę samochodu. A kiedy następnym razem któryś z sąsiadów znowu wezwał policję, było już na Karamarów. - Oni myśleli, że to my. W rewanżu mieliśmy porozbijane butelki na balkonie, oberwaną bramkę na podjeździe. Huśtali się na niej i wyłamywali z zawiasów - relacjonuje pani Halina.



    Strach!

    Kobieta zaczęła się trochę bać. Po godzinie 16 nie wychodziła w ogóle z mieszania. Żadnych zakupów i wyrzucania śmieci. - Doszło do tego, że gdy tylko zjawił się u mnie znajomy albo szwagier, najpierw dawałam mu worek ze śmieciami, żeby wyrzucił go za mnie - opisuje.

    Czy planowali jakoś rozprawić się z prześladowcami? Gdy rozmawiali z sąsiadami, żeby coś wspólnie przedsięwziąć, było tylko wzruszanie ramionami, bo ludzie bali się zemsty. Martwili się o swoje małe dzieci i samochody, więc woleli milczeć.

    - To było zaraz po Bożym Narodzeniu. Kiedy najpierw wchodziłam do klatki, spostrzegłam dwóch takich. Jeden mówi do mnie: "Dobry wieczór", a drugi: "Ty szmato zajeb..., zadzwoń na policję". Była u mnie znajoma. Opowiadam jej o tym, a ona, że wyjdzie i im coś nagada. Kiedy otworzyła drzwi mieszkania, ten jeden właśnie sikał na moją wycieraczkę. Wtedy nie wytrzymałam, znowu zadzwoniłam na policję - relacjonuje pani Halina.



    Respekt!

    Policjanci poważnie wzięli się za sprawę, ustalili, kto to zrobił i sprawa trafiła do sądu. Rozprawy jeszcze nie było, ale na "blokersów" to pomogło. - Teraz, kiedy podjeżdżamy pod blok, uciekają. Policja dała im się we znaki. Kilku chyba miało jakieś inne sprawy i trafili do "poprawczaków" - mówią.

    Pani Halina dopowiada, że to zdecydowane działanie było chyba dla "blokersów" szokiem. Poczuli respekt. Kobieta nie wie, co będzie dalej, ale już nie da za wygraną. Będzie twardo walczyć z chamstwem.



    Razem przeciw agresji

    Wiesław Kluk, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Mielcu: - Indywidualnie, samemu trudno jest coś zdziałać w stosunku do takiej agresywnej młodzieży. Ale jeśli ludzie staną solidarnie, można się skutecznie przeciwstawić. Strach przed przestępczością nie może nas paraliżować. Jeśli ktoś zakłóca spokój, trzeba się odważyć, być świadkiem w takiej sprawie. Policjanci pytają ludzi, czy im jakieś zachowanie tej agresywnej młodzieży przeszkadza i słyszą, że nie. Co mogą zrobić? Ja sam ostatnio rozmawiałem z rozżalonym mieszkańcem, który opowiadał, że koło Górki Cyranowskiej szalała młodzież. Dopytuję się, czy zawiadomił policję. No, nie. To do kogo ma pretensje, skoro nawet tego nie zrobił?




    Czy Mielcem trzęsą "blokersi"? Czekamy na Państwa opinie w tej sprawie pod numerem telefonu 583-75-10 i na forum internetowym na stronie: www.echo-dnia.com.pl.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo