Źle, panie prezydencie

    Źle, panie prezydencie

    (WW)

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Prezydent Aleksander Kwaśniewski wycofał się ze spotkania z komisją śledczą w sprawie PKN Orlen. - Odmawiam uczestniczenia w awanturze politycznej prowokowanej przez niektórych członków komisji śledczej - ostro podkreślił na specjalnej konferencji prasowej na 14 godzin przed przesłuchaniem. Wywołał tym lawinę domysłów. Jedno jest pewne - taki unik prezydenta nie znajduje uznania u większości obywateli.

    Co sądzą o decyzji wnikliwi obserwatorzy życia politycznego i politycy z Podkarpacia?
    - Zmartwiony jestem, niedobrze się stało. Bo najważniejsze jest dla mnie reakcja opinii publicznej, a pierwsze sygnały, właśnie od zwykłych ludzi są niedobre. Wszyscy zastanawiają się, czy prezydent ma coś na sumieniu - przyznał Krzysztof Martens, podkarpacki baron Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jego zdaniem, Marek Dochnal i Grzegorz Wieczerzak, którzy ostatnio atakowali prezydenta, byli w swoich zeznaniach przed komisją bardzo niewiarygodni.

    - Atakowany prezydent miał dwa wyjścia. Stanąć jako wojownik, albo zrezygnować. Rezygnacja oznacza dla niego duże koszty polityczne. Rozpocznie się zapewne procedura postawienia go przed Trybunałem Stanu - wieszczy Martens.

    Norbert Mastalerz, jeden z koordynatorów Socjaldemokracji, uważa, że prezydent niepotrzebnie robi unik. - Co prawda, wybitni konstytucjonaliści twierdzą, że nie ma obowiązku stawiać się przed komisją, ale skoro obiecał, to powinien. Sądzę, że chciał oszczędzić sobie i najbliższym tego cyrku w wykonaniu Giertycha (lider LPR, wiceprzewodniczący komisji, który posądza Kwaśniewskiego o plany sprzedania Rosjanom polskiego sektora naftowego - przyp. Red.), któremu nie zależy na złapaniu króliczka, ale gonieniu go. Nie uważam, że ma coś na sumieniu. Głowa państwa jest osobą, która chcąc nie chcąc spotyka się z politykami różnych opcji politycznych i biznesmenami różnej maści. Publikacja zdjęcia, na którym ktoś się z kimś wita nie dowodzi, że coś ich łączy.

    Wacław Golik, szef Tarnobrzeskiej Izby Przemysłowo-Handlowej mówi, że odmowa złożenia wyjaśnień stawia prezydenta w niekorzystnym świetle. - Jak naprawdę jest, nikt nie wie, ale prezydent daje zły przykład obywatelom. Jest równość wobec prawa, czy jej nie ma? To powoduje spadek zaufania do elity rządzącej.

    Odmowę prezydenta stara się zrozumieć Tadeusz Proszowski, członek zarządu Regionalnej Izby Gospodarczej w Stalowej Woli. Osobiście od dawna jest zniesmaczony pracami komisji śledczych. - Króluje tam język agresji i głupoty, brak obiektywizmu. Politycy zajmują się promowaniem siebie i opluwaniem innych. Jestem w stanie zrozumieć prezydenta, bo ludzie z komisji zrobiliby wszystko, aby go skompromitować. To byłaby obraza urzędu.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo