Rozbudzone nadzieje

    Rozbudzone nadzieje

    /ZS/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Jan Rymarz tłumaczył Józefowi Wilkoszowi z Borowa - jednemu ze spadkobierców spacyfikowanej rodziny, że Stowarzyszenie Poszkodowanych przez III Rzeszę

    Jan Rymarz tłumaczył Józefowi Wilkoszowi z Borowa - jednemu ze spadkobierców spacyfikowanej rodziny, że Stowarzyszenie Poszkodowanych przez III Rzeszę Niemiecką nie zajmuje się odszkodowaniami za mienie, tylko za niewolniczą pracę. ©Z. Surowaniec

    Jan Rymarz tłumaczył Józefowi Wilkoszowi z Borowa - jednemu ze spadkobierców spacyfikowanej rodziny, że Stowarzyszenie Poszkodowanych przez III Rzeszę

    Jan Rymarz tłumaczył Józefowi Wilkoszowi z Borowa - jednemu ze spadkobierców spacyfikowanej rodziny, że Stowarzyszenie Poszkodowanych przez III Rzeszę Niemiecką nie zajmuje się odszkodowaniami za mienie, tylko za niewolniczą pracę. ©Z. Surowaniec

    Sukcesem zakończyły się starania o odszkodowanie za spalony przez Niemców młyn we wsi Łążek Chwałowski, podczas pacyfikacji wsi w czasie hitlerowskiej okupacji. Dwadzieścia trzy osoby - spadkobiercy właścicieli młyna wiejskiego, otrzymały informacje o przyznaniu im po 764 euro od Międzynarodowej Organizacji do spraw Migracji mającej siedzibę w Szwajcarii. Te pieniądze to tylko niewielka część zniszczonego majątku, ale i tak ludzie uznają to za sukces.

    Jak nam powiedział Edward Pałka, sołtys Łążka Chwałowskiego w powiecie stalowowolskim, właściciele gospodarstw indywidualnych, którzy starali się o odszkodowanie za zniszczenia gospodarstw dokonane przez Niemców podczas pacyfikacji, nie otrzymali ani grosza, choć zrównano ich zabudowania z ziemią w tym samym czasie co młyn. Nawet jednak odszkodowanie za młyn udało się uzyskać w ostatniej chwili, bo termin starań upłynął z końcem 2004 roku, a oni zabrali się za sporządzanie wniosku w połowie roku.

    Wiadomość o przyznanych pieniądzach rozeszła się szybko po okolicznych wsiach. W Borowie, gdzie przy pacyfikacji Niemcy zgładzili 840 ludzi, tworzone jest nawet stowarzyszenie, które zajmie się reprezentowaniem spadkobierców osób, które straciły majątek w wyniku hitlerowskiej pacyfikacji. Jak duże są przy tym emocje świadczy to, że dwóch spadkobierców wpadło wczoraj do siedziby oddziału Stowarzyszenia Poszkodowanych przez III Rzeszę Niemiecką w Stalowej Woli, z żądaniem wydania zaświadczeń o zniszczeniach, jakie złożyli tu mieszkańcy Borowa i okolic. Zostali przystopowani przez przewodniczącego oddziału stowarzyszenia Jana Rymarza.

    Stowarzyszenie bowiem reprezentuje tylko tych, którzy byli niewolnikami w III Rzeszy, a o wydanie złożonych przed piętnastu laty dokumentów każdy musi się starać osobiście. Przede wszystkim jednak o odszkodowania majątkowe można się ubiegać przez Fundację Polsko-Niemieckie Pojednanie lub przez Międzynarodową Organizację do spraw Migracji w Szwajcarii. Jednak prawdopodobnie minęły już terminy, w jakich można było składać wnioski. Ale jak widać, nadzieje się rozbudziły i wiele osób otrzymało impuls do starań o odszkodowanie.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo