TP SA zwalnia

    /WK/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Pracownicy Telekomunikacji grożą, że jeśli dojdzie do strajku, mogą zamilknąć telefony.

    Pracownicy Telekomunikacji grożą, że jeśli dojdzie do strajku, mogą zamilknąć telefony. ©W. Kamińska

    Pracownicy Telekomunikacji grożą, że jeśli dojdzie do strajku, mogą zamilknąć telefony.

    Pracownicy Telekomunikacji grożą, że jeśli dojdzie do strajku, mogą zamilknąć telefony. ©W. Kamińska

    Nawet 150 pracowników Telekomunikacji Polskiej SA na Podkarpaciu do końca roku może stracić pracę. Obroną przed grupowymi zwolnieniami ma być strajk. Niewykluczone, że wkrótce zamilkną nam telefony.

    Związki zawodowe dostały informację, że TP SA planuje zwolnienia grupowe. W całej Polsce z 31 tysięcy zatrudnionych pracę straci trzy i pół tysiąca ludzi. Ilu w naszym regionie?

    - Nie ma jeszcze na ten temat dokładnych informacji, ale szacunkowo wyliczyliśmy, że na Podkarpaciu pracę może stracić od 100 do 150 zatrudnionych w TP SA - mówi Robert Bąk, przewodniczący komisji oddziału "Solidarności" Telekomunikacji Polskiej SA w Rzeszowie.

    Izabela Szum, rzecznik prasowy firmy, wyjaśnia, że nie ma jeszcze żadnych decyzji co do liczby zwalnianych pracowników w poszczególnych województwach i oddziałach.

    Informacja o zamiarze zwolnień grupowych w TP SA pojawiła się w grudniu ubiegłego roku. W związku w TP SA na Podkarpaciu przeprowadzono referendum, w którym pracownicy mieli opowiedzieć się, czy są za strajkiem czy przeciw. Na 770 zatrudnionych głos oddało 700 osób. Większość jest za strajkiem.

    - Nie możemy na razie podać szczegółów referendum, bo za kilka dni zakończy się ono we wszystkich województwach i wówczas będą podane wyniki - wyjaśnia przewodniczący "Solidarności".

    Jakie formy może przybrać strajk?

    - W ciągu trzech lat Telekomunikacja zwolniła 43 tysiące ludzi i zapewniano, że więcej zwolnień nie będzie. Teraz słyszy się o zwolnieniach grupowych. Pracownicy czują się więc oszukani. Myślę, że może dojść do sytuacji, że zamilkną telefony - mówi przewodniczący "Solidarności". Decydujący wpływ na to, czy strajk się odbędzie i jaki będzie miał przebieg, będą miały jednak wyniki rozmów przedstawicieli związków zawodowych z zarządem firmy, które rozpoczną się prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu.

    Rzecznik prasowy twierdzi, że powodem zwolnień są automatyzacja pracy i zmniejszająca się liczba klientów oraz wzrastająca konkurencja. Przewodniczący "S" zaś uważa, że to wynik złej sytuacji ekonomicznej i dużego zadłużenia "France Telecom", głównego udziałowca firmy, który w ten sposób szuka oszczędności.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo