Z miłości do ludzi

    Z miłości do ludzi

    Dorota KOSIERKIEWICZ

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    O tajemnicy świąt wielkanocnych rozmawiamy z kapucynem ojcem Grzegorzem Marszałkowskim

    * Przed Wielkanocą większość ludzi idzie do spowiedzi, nawet ci, którzy robią to raz w roku. Dlaczego robią to właśnie teraz?

    - Związane jest to z przykazaniem kościelnym, które mówi, że katolik powinien choćby raz w roku, w Wielkanoc, spowiadać się i przyjmować komunię świętą. Tak jest od soboru trydenckiego, kilka wieków. Wierni uważają, że najważniejsza jest spowiedź przed Wielkanocą. To oczyszczenie z grzechów ma głęboki sens. Jezus na krzyżu umarł za nasze grzechy.

    * Ale czy to pójście do spowiedzi raz w roku ma sens?

    - Oczywiście. Łaska Boża działa mocą samego sakramentu bez względu na to jaki mamy do tego stosunek i czy chodzimy do spowiedzi raz w miesiącu, czy raz w roku. Pan Bóg nas oczyszcza z grzechu czy jesteśmy tego świadomi, czy też nie, czy jest w nas pragnienie poprawy na 20 procent czy też na 100. Nie mnie sądzić co się dzieje w sercu człowieka. Może się zdarzyć, że ten niedowiarek zasmakuje w religii i nie przejdzie na ciemną stronę mocy.

    * Ciągnie nas do Kościoła przed Wielkanocą, bo to najważniejsze święta chrześcijańskie, dlaczego?

    - Wielkanoc związana jest z najważniejszymi wydarzeniami w życiu Jezusa Chrystusa i kluczowymi dla chrześcijaństwa. Boże Narodzenie ma wiele pięknych tradycji, ale istotą naszej wiary jest śmierć Syna Bożego na krzyżu za grzechy ludzi i jego zmartwychwstanie. Święty Paweł mówi, że jeżeli nie byłoby zmartwychwstania to próżna jest nasza wiara. Ta śmierć przez ukrzyżowanie to konkretny dar miłości od Boga. Powinniśmy się zastanowić dlaczego Jezus umarł na krzyżu.

    * Dlaczego?

    - Z miłości, umarł z miłości do ludzi. Tak jak człowiek zakochany w drugiej osobie jest gotów zrobić dla niej wszystko. Jezus dał nam największy dar - swoje życie. Chce nam pomóc, oczyścić nas z grzechu i dać nam wolność. Przeżywając na nowo Wielki Tydzień, krok po kroku uświadamiamy sobie to, co w życiu jest najważniejsze. Cud zmartwychwstania jest największym cudem, jakiego dokonał Jezus Chrystus. Zmartwychwstając przełamał wszelkie obawy swoich apostołów i sprawił, że dwunastu prostych rybaków poniosło jego naukę w świat. Prawda o zmartwychwstaniu przełamuje lęk. Powoduje, że zupełnie inaczej patrzymy na świat. Daje nadzieję, że życie się nie kończy tylko zmienia. Nie liczy się latami tylko wydarzeniami, jakie przyszło nam przeżyć.

    * Coraz więcej ludzi uczestniczy w drogach krzyżowych, Gorzkich Żalach, garną się do kościoła.

    - Ludzie tęsknią za religią, za Bogiem, za pokutą, która oczyszcza. Pragną dobra, którego brakuje w świecie techniki i konsumpcji, gdzie wydawałoby się, że wszystko można kupić.

    * W świętach wielkanocnych jest dużo symboli, to ważne?

    - To są trudne święta. Dużo mówi się o bólu i cierpieniu. Wydawałoby się, że powinny być ciche i smutne, tymczasem są to święta radości. Krzyż jest przecież nie symbolem cierpienia, ale miłości, która zwyciężyła tak ogromny ból, że pozwoliła Jezusowi na podjęcie decyzji na mękę i śmierć przez ukrzyżowanie. Wiedział na co się godzi, wahał się, prosił Ojca, by oddalił od niego ten kielich goryczy. Ale jednak poszedł na Golgotę. Miłość związana jest z ofiarą. Cierpienie nie jest najważniejsze, bo to śmierć na krzyżu z miłości uświęciła cierpienie, nadała mu sens. Wielkanoc przekonuje nas o tym, że idąc za Chrystusem zwyciężamy choćby nie wiem co. Każdy z nas będąc na miejscu Jezusa i wiedząc co go czeka uciekłby, gdzie pieprz rośnie.

    * To znaczy, że Bóg wiedział, co robi zakrywając przed nami przyszłość?

    - Pewnie. Życie jest czasami trudne. Idziemy do zakonu, bierzemy ślub, gdybyśmy wiedzieli co nas czeka... Ale wracając do sensu cierpienia. Doskonałym przykładem jest tu ojciec Pio, który przez 50 lat nosił stygmaty i nigdy nie skarżył się na ból. Przemieniał cierpienie na modlitwę. Kiedy chodził do szpitali i słyszał narzekania, mówił, że tyle cierpienia się marnuje, bo ludzie nie przyjmują swojego krzyża.

    * W Wielkim Tygodniu dużo się mówi o tym, że ostatnie tygodnie życia Jezusa dają nam wskazówki w najtrudniejszych decyzjach. Jak to rozumieć?

    - Niedziela Palmowa rozpoczyna się w atmosferze wielkiej radości. W ewangelii czytamy opis tryumfalnego wjazdu syna Bożego do Jerozolimy. Zmierzając ku miastu od strony Góry Oliwnej Jezus dosiadł osiołka, a tłum witający go rozścielał na drodze płaszcze i gałązki oliwne. Spełniło się zatem starotestamentowe proroctwo Zachariasza, który zapowiadał: "Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny - jedzie na osiołku...". Nie cichły radosne okrzyki wiwatującego tłumy, który kilka dni późnej zawyrokuje: "Ukrzyżuj Go!" Palma przynoszona w Niedzielę Palmową do poświęcenia jest symbolem ludzkiej niestałości w opiniach i dążeniach oraz boskiej stałości, bo ten wiwatujący tłum odwrócił się od Jezusa. On jednak mimo strachu przed bólem i cierpieniem pozostał niewzruszony w swojej decyzji, umarł za nasze grzechy.

    * To jest opowieść o największej miłości?

    - O miłości Boga do człowieka, mimo że jest on ułomny, niestały, grzeszny. Kiedy upada, Bóg podaje mu rękę, bo jest dobry i miłosierny. Wielki Tydzień pokazuje nam głęboką troskę Boga o człowieka. Wszystko, co wtedy robi Jezus jest wolą Boga Ojca dla dobra człowieka. Jednym z najważniejszych słów w Biblii są słowa: "Dla was!". W pierwszych dniach Wielkiego Tygodnia czytania podczas mszy przypominają kolejne epizody z życia Jezusa. Wypędzenie kupców ze świątyni, ostatnie dyskusje Syna Bożego ze starszyzną żydowską, decyzję Sanhedrynu o konieczności zgładzenia "człowieka, który czyni wiele znaków". Jest też wezwanie do ciągłej czujności czy nasze wybory są dobre, bo "wtedy szatan wszedł w Judasza, zwanego Iskariotą, który był jednym z Dwunastu. Poszedł więc i umówił się z arcykapłanami i dowódcami straży, jak ma im go wydać. Ucieszyli się i ułożyli się z nim, że dadzą mu pieniądze. On zgodził się i szukał sposobności, żeby im go wydać bez wiedzy tłumu". Wydarzenia zaczynają się toczyć coraz szybciej, a ich dramaturgia z dnia na dzień przybiera na sile. Jakby Bóg krzyczał: Człowieku! Zastanów się!

    * Ale najważniejsze z nich przypominane są dopiero w liturgii Triduum Paschalnego?

    - Tak, chodzi tutaj o Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę przed wielkanocną niedzielą, czyli przed zmartwychwstaniem Pańskim. Zacznijmy od Ostatniej Wieczerzy, kiedy to Jezus zostawia nam swój testament - ustanawia sakramenty na pamiątkę swojego życia. Jest to wielki dar dla chrześcijańskiej wspólnoty. Umycie nóg apostołom uzmysławia nam, że życie w chrześcijaństwie to służba dla drugiego człowieka, a przez to dla Boga. Potem Jezus modli się w Ogrójcu do swojego Ojca, dając nam piękny wzór solidarności z człowiekiem. Jezus jako Syn Boży nie jest wolny od strachu, rozterek i niepokoju. I z tym wszystkim zwraca się do Boga Ojca. To jest podpowiedź, żebyśmy w chwilach trudnych tam właśnie szukali pomocy i pokładali ufność w Bogu. Ostatnie dni życia Jezusa naszpikowane są takimi podpowiedziami i symbolami. Do Judasza mówi przyjacielu, mimo że wie o zdradzie. Wieczorem w Wielki Czwartek, kiedy ten spotyka go, by wydać oprawcom, zapytał Judasza: - Po coś przyszedł? Trudno jest kłamać prosto w oczy. Judasz nic nie powiedział, pocałował go tylko zdradzając tym samym. To przypowieść o ludziach, którzy zapominają o prawdzie i pozwalają się zwieść szatanowi.

    * Dzisiaj Judaszów byłoby więcej, a na dwunastu apostołów Jezusa jeden okazałby się zdrajcą. Świat się zmienił?

    - Nie, Judasz to podwójnie tragiczna postać. Święty Franciszek mówił, że bardziej od tej śmierci ludzkiej boi się tej drugiej - potępienia. Ale Bóg nigdy sam nie odwraca się od człowieka, taka śmierć jest konsekwencją grzechu i odrzucenia Boga przez człowieka. Człowiek jest wolny i sam wybiera między dobrem a złem. Myślę, że dzisiaj proporcje byłyby takie same, na dwunastu sprawiedliwych jeden okazałby się takim zdrajcą, jak Judasz. Ludzie grzeszą, są słabi i zagubieni, ale bardzo licznie przychodzą do Kościoła. A to znaczy, że treści tam przekazywane są dla nich ważnymi wskazówkami w życiu. I niewielu jest ludzi zdolnych do takiej podłości jak Judasz.

    * To wszystko nie jest wprost, czy Bóg nas próbuje co z tego zrozumiemy?

    - Bóg daje nam wskazówki, trzeba się dobrze wsłuchać w jego słowa. Kochał nas tak bardzo, że dał nam swojego Syna, który umarł na krzyżu z miłości do nas, dla naszego zbawienia.

    * Dziękuję za rozmowę.



    Wielkanoc związana jest z najważniejszymi wydarzeniami w życiu Jezusa Chrystusa i kluczowymi dla chrześcijaństwa. Boże Narodzenie ma wiele pięknych tradycji, ale istotą naszej wiary jest śmierć Syna Bożego na krzyżu za grzechy ludzi i jego zmartwychwstanie.

    Wielki Tydzień pokazuje nam głęboką troskę Boga o człowieka. Wszystko, co wtedy robi Jezus jest wolą Boga Ojca dla dobra człowieka. Jednym z najważniejszych słów w Biblii są słowa: "Dla was!"




    Ojciec Grzegorz Marszałkowski

    Proboszcz parafii pod wezwaniem Świętego Franciszka z Asyżu i gwardian Klasztoru Kapucynów w Kielcach. Pochodzi z Pruszcza Gdańskiego, święcenia otrzymał w 1996 roku. W Kielcach jest od lipca 2002 roku. Prowadzi grupę charytatywną, opiekuje się grupą Taize, Anonimowymi Alkoholikami i Duszpasterstwem Geodetów, jest spowiednikiem sióstr albertynek. Prywatnie uwielbia taternictwo.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo