Inwazja na Mielec?

    Inwazja na Mielec?

    /ARKA/, /AD/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Czy siły porządkowe na stadionie w Mielcu poradzą sobie z agresywnie nastawionymi kibicami?

    Czy siły porządkowe na stadionie w Mielcu poradzą sobie z agresywnie nastawionymi kibicami? ©S. Czwal

    Szykuje się prawdziwa inwazja na Mielec. Dzisiaj o godzinie 16 w jednym miejscu spotka się grubo ponad tysiąc wyjątkowo wrogo do siebie nastawionych szalikowców, którzy chętnie wykorzystają każdą okazję do "zadymy". Pretekstem będzie mecz czwartoligowych piłkarzy Stali i Resovii Rzeszów.

    O tym meczu wśród tak zwanych pseudokibiców mówiło się od dawna. Ma to być dla nich "próba sił", walka o prymat na Podkarpaciu. Na mieleckim stadionie z jednej strony pojawią się fani Stali Mielec, których mają wesprzeć zaprzyjaźnieni fani Cracovii Kraków, Korony Kielce i Czarnych Jasło. Z drugiej - Resovia Rzeszów, także ze swoimi "zgodami" - Stalą Stalowa Wola, ŁKS Łódź, JKS Jarosław.

    Już wiadomo, że klub sympatyków Resovii zorganizował specjalny transport do Mielca.
    Pociągiem, czterema piętrowymi wagonami pełnymi kibiców, ma stawić się w Mielcu aż 600 "resoviaków". Swój transport organizują też kibice zaprzyjaźnionej z "Sovią" Stali Stalowa Wola. A połączeni szalikowcy z Rzeszowa i Stalowej Woli nie znoszą tych z Mielca, zresztą z wzajemnością. Nie raz dochodziło do zadym z ich udziałem, pamiętne były walki szalikowców obu podkarpackich Stali na ulicach Mielca. Atmosferę podgrzeje jeszcze dodatkowo obecność tak zwanego Jude Gangu, czyli znanych w całej Polsce z agresywności chuliganów Cracovii Kraków. To oni potrafili kilka sezonów temu wpaść na stadion w Stalowej Woli i doprowadzić do regularnych zamieszek, z udziałem niebezpiecznych narzędzi. Krakowianie znani są z użycia na przykład noży. Czy tak niebezpieczne "towarzystwo" uda się w Mielcu opanować? Czy spotkaniu piłkarskiemu, które rozpocznie się dzisiaj o godzinie 16, towarzyszyć będą tylko i wyłącznie sportowe emocje?



    Mogą zamknąć stadion

    - Mam nadzieję, że tak będzie i o to apelujemy do kibiców - wzdycha Konstanty Czapiga, kierownik administracyjny Stali Mielec. - Przed tym meczem spotykaliśmy się z policją, ochroną, apelowaliśmy do naszych kibiców o spokój i nieprowokowanie awantur. Liczymy na ich rozsądek. Przecież w razie awantur może zostać zamknięty stadion Stali. Dwa tygodnie przed meczem wysłaliśmy zresztą pismo do Resovii, że nie wpuścimy kibiców przyjezdnych, ale pozostało to bez odzewu. A teraz dowiadujemy się, że przyjedzie do nas 600 fanów gości. Powinniśmy ich wpuścić tylko 200, zgodnie z przepisami, bo dla przyjezdnych mamy mieć pięć procent przyznanych miejsc. Ale co zrobilibyśmy z pozostałymi? Zostawili poza stadionem, na mieście? To by było dopiero niebezpieczne...

    Działaczom Stali ten mecz spędza sen z powiek.

    - Kibice obu zespołów będą siedzieć niemal obok siebie. To na pewno nie ułatwi nam zdania. Problem byłby rozwiązany, gdybyśmy mogli wpuścić przyjezdnych na przeciwległą trybunę od strony ulicy Solskiego, wtedy kibice byliby daleko od siebie i oddzieleni boiskiem. Ale nie mamy na to zgody prezydenta miasta, ze względu na zły stan trybuny. Szkoda, bo gdy jest bazar, to ta trybuna jest użytkowana i nic się nie dzieje...

    Prezydent Mielca Janusz Chodorowski ma na to wytłumaczenie.

    - Decyzja o wyłączeniu trybuny nie jest z mojej strony złośliwością. Była robiona ekspertyza i po prostu nie nadaje się do użytku - tłumaczy prezydent. - I nikt nie podejmie specjalnie ryzyka, by komuś ułatwić sprawę. Na wyłączonej trybunie są stemple budowlane, drewniane zabezpieczenia. Co by się stało, gdyby ktoś zaczął je wyrywać? W przypadku bazaru nikt nie spodziewa się zamieszek, a mecz piłkarski to jak wiadomo, zupełnie inna sprawa...



    Policja zwiera szyki

    Mielecka policja zwiera szyki. - Wiemy, że kibiców z Rzeszowa ma być dużo, bo już wynajęli specjalny pociąg, żeby dostać się do Mielca. Musimy ich opanować - mówi rzecznik prasowy Komendy Policji w Mielcu Waldemar Burak.

    Policja zamierza wpuścić na trybuny wszystkich gości. Nie będzie robić żadnych ograniczeń. Waldemar Burak przyznaje jednak, że stróże prawa mogą mieć trochę kłopotu z utrzymaniem w ryzach setek młodych ludzi. Pociąg z Rzeszowa dotrze do miasta na półtorej godziny przed meczem i odjedzie dwie godziny po meczu. Kibice będą mieć więc dużo czasu na to, żeby zacząć rozrabiać. Rzecznik deklaruje: - Będziemy ich dobrze pilnować. Nie pozwolimy wydostać się na miasto.

    Porządku będą pilnować wszyscy mieleccy policjanci. Dołączą do nich policjanci z oddziałów prewencji i brygada antyterrorystyczna z Rzeszowa oraz 20 mundurowych z psami. Waldemar Burak nie ukrywa jednak, że sobotni mecz to zdarzenie podwyższonego ryzyka. Stróże prawa muszą przygotować się na najgorszy wariant.

    Spore obawy ma też prezydent Janusz Chodorowski. - Trochę się boję. Rozdzielenie kibiców przeciwnych drużyn, gdy już będą na trybunach, jest przedsięwzięciem trudnym. Ale chyba policja jest świadoma tego, co może się stać i przygotowała się odpowiednio.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo