Mój pierwszy rower

    Mój pierwszy rower

    Iza BEDNARZ

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Sławomir Pióro prezentuje rower do trialu, ciężki, masywny, odporny na duże obciążenia.

    Sławomir Pióro prezentuje rower do trialu, ciężki, masywny, odporny na duże obciążenia. ©Dawid Łukasik

    Jacek Jędrzejkiewicz, były prezydent Kielc, specjalista inżynierii sanitarnej (pierwszy z lewej, w żółtym stroju), uznaje tylko relaks na rowerze. Jak nie może jeździć w terenie, pedałuje na rowerze stacjonarnym w domu. Obok niego Jan Tarnawski, właścicie Dawid Łukasik

    Jacek Jędrzejkiewicz, były prezydent Kielc, specjalista inżynierii sanitarnej (pierwszy z lewej, w żółtym stroju), uznaje tylko relaks na rowerze. Jak nie może jeździć w terenie, pedałuje na rowerze stacjonarnym w domu. Obok niego Jan Tarnawski, właścicie
    (fot. Dawid Łukasik)

    Znacie ten dreszczyk na plecach i wiatr prosto w twarz, kiedy pędzi się w dół wąską ścieżką? A smak zwycięstwa po wtoczeniu ciężaru ciała plus roweru na stromą górę? I dumę odkrywcy, kiedy pierwszy raz ogląda się takie pejzaże, których nasze oko nigdy nie widziało i nie miałoby szans zobaczyć ani z samochodu, ani na piechotę? Taką frajdę daje rower. Ale żeby było bezpiecznie i sprawnie, trzeba dobrze wybrać sprzęt.

    Zwykle pierwszy prawdziwy rower dostaje się z okazji Pierwszej Komunii. Człowiek przesiada się z bobasowego rowerka, do którego jeszcze parę lat temu rodzice dopinali dodatkowe kółka, żebyśmy rozwijając zabójczą prędkość kłusującego obok rodzica, nie zrobili sobie krzywdy, na prawie dorosły rower. Jak wybierać sprzęt dla małego kolarza, żeby jeździł bezpiecznie i uczył się panować nad maszyną? - Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: nie da się kupić dobrego dziecięcego roweru w supermarkecie, ponieważ będzie miał kruchą ramę, która w nieoczekiwanym momencie może pęknąć podczas jazdy, narażając dziecko na wypadek, będzie miał kiepskie hamulce i takie same przerzutki, które będą zawodzić podczas jazdy. W sumie, zafundujemy dziecku produkt roweropodobny, w którym ciągle coś będzie się psuć - tłumaczy Sławomir Pióro ze sklepu "Rower-Sport" w Kielcach. - Na dobry, solidny rower dla dziecka trzeba przeznaczyć powyżej 350 zł, ale w tej cenie można już kupić bezpieczną maszynę. Na początek radziłbym wybrać rower uniwersalny, na którym dziecko będzie mogło poruszać się zarówno po szosie, jak i po leśnych ścieżkach. Na specjalistyczny sprzęt wyczynowy jeszcze przyjdzie czas, najpierw dzieciak musi nauczyć się dobrze panować nad rowerem, który ma już swoją masę i rozwija całkiem sporą prędkość.



    W ramę oprawiony

    Po pierwsze rama - musi być mocna, solidnie wykonana, dla dziecka powinna być lekka, więc najlepiej ze stopu aluminium.

    Wysokość ramy mierzymy, stawiając małego kolarza okrakiem nad ramą. Pomiędzy ramą a krokiem dziecka powinno być przynajmniej 5-10 cm luzu. To margines bezpieczeństwa potrzebny, żeby w razie nagłej utraty równowagi dziecko mogło bezpiecznie zeskoczyć z siodełka i stanąć na nogach.

    Odległość od siodełka do kierownicy możemy korygować długością wspornika kierownicy. Rama nie może być za długa, bo dziecko będzie jechało na rowerze w pozycji prawie leżącej, z głową zadartą do góry, co narazi je na bóle karku. Pozycja optymalna to dziecko lekko pochylone do przodu (ok. 15-20 proc. ciała).

    - Bardzo ważne jest, żeby rower dla dziecka nie był za duży, bo mały kolarz nie będzie się na nim czuł bezpiecznie i zamiast cieszyć się nim, zrazi się do niego - tłumaczy Sławomir Pióro. - Na początek radziłbym wybrać sprzęt bez amortyzatorów albo najwyżej z amortyzatorem przednim, jak najlżejszy.



    Hamulce typu V-break na przód i tył

    Przerzutki, najlepiej sprawdzonych firm ("Shimano", SRAM), dla dziecka wystarczą 18-biegowe, bo mały człowiek i tak nie wykorzysta całej mocy silniejszych przerzutek, bo po prostu fizycznie jego organizm jeszcze nie jest przygotowany do takich wysiłków. Przerzutki powinny być indeksowane, to znaczy tak wyregulowane, żeby mały kolarz nie musiał "szukać" biegu. Przełożenie ma wejść bezpośrednio po zmianie biegu, a nie po dwóch czy trzech "pyknięciach" przerzutki.

    Manetki przy przerzutkach najlepiej wybrać obrotowe, ponieważ dziecko ma małą dłoń i trudno będzie mu ogarnąć nią jednocześnie i kierownicę, i klamki przerzutek.

    - Odradzam stanowczo przerzutki suwakowe, montowane często przy masowej produkcji z supermarketów, bo nie trzymają biegu i albo spada bieg, albo łańcuch. W sumie udręka nie jazda - tłumaczy Sławomir Pióro.

    Opony przy dziecięcym rowerze powinny być uniwersalne, typu semislick, odpowiednie do jazdy po szosie i po ścieżkach leśnych. Typowo terenowe będą dla dziecka za ciężkie. Nie musimy pompować dętki do twardości kamienia. Przy oponach 24-calowych są oznaczenia ciśnienia maksymalnego i minimalnego. Dla kolarza w wieku komunijnym wystarczy ta dolna granica.



    Na co zwrócić uwagę

    Pedały w dziecięcym rowerze mogą być plastikowe. Są wprawdzie mniej trwałe niż aluminiowe, ale dużo lżejsze. I nawet jak pękną przy uderzeniu, wydatek 10 zł nie będzie taki straszny.

    Siodełko - dla dziewczynki powinno być krótsze, a szersze, dla chłopca dłuższe, a węższe. Dobrym rozwiązaniem dla dziecka jest siodełko z wkładką żelową, która poddając się miękko, amortyzuje wstrząsy. Jak już jesteśmy przy siodełku, sprawdźmy wysokość jego ustawienia. Najlepiej, jeżeli dziecko w pozycji siedzącej na siodełku dotyka ziemi czubkami palców. Można też sprawdzić, opierając stopę dziecka piętą na pedale opuszczonym w dół. Noga siedzącego w takiej pozycji dziecka powinna być leciutko (2-3 proc.) zgięta, wtedy mały kolarz będzie wkładał w pedałowanie tyle siły, żeby osiągnąć największą moc.

    Dodatkowe bajery to koniecznie oświetlenie diodowe, bo dziecko musi być dobrze widoczne. Koniecznie kask na głowę.



    Dla dorosłego, lecz początkującego

    Na początek może być rower typu miejskiego (tradition), który nadaje się do jazdy w mieście i do wycieczek za miasto. Ma lekką, aluminiową ramę, dobrej klasy osprzęt, przedni amortyzator, błotniki, bagażnik, podnóżkę, oświetlenie, amortyzowaną sztycę podsiodłową, która łagodzi wstrząsy na wyboistym terenie, regulowany wspornik kierownicy. Dobierając go do kolarza, kierujemy się tymi samymi zasadami wymiarowymi, co u dzieci.

    Cross - dla tych, którzy lubią większą prędkość i przygodę, bo taką maszyną można jeździć po szosie i po drogach leśnych. Powstał ze skrzyżowania roweru górskiego z szosowym, więc ma duże koła (28 cali). Przerzutki mają zwykle 24-27 biegów. Szprychy nierdzewne, piasty uszczelnione, żeby nie było problemu po jeździe w błocie.

    MTB - rower górski, dla tych, co lubią adrenalinę i jazdę po bezdrożach, gdzie diabeł mówi dobranoc. Ma mocną, ale lekką ramę (najczęściej ze stopu aluminium, może być też ze stali z dodatkiem chromu i molibdenu). 24-27 biegów pozwala na pokonanie nawet stromych podjazdów, amortyzator przedni, hamulce V-break, koła mniejsze niż w modelu miejskim i crossowym, o rozmiarze 26 cali, wyposażone w szerokie opony.



    Co kto lubi

    Trial i downhill - zdecydowanie najcięższe i najmasywniejsze, wymagają też od kolarza akrobatycznych umiejętności. Ponieważ podlegają silnym obciążeniom przy stromych zjazdach i skokach, muszą mieć masywną, wzmocnioną ramę i mocne amortyzatory (np. manitou, rockshox). Rower do downhillu jest ciężki (waży średnio 15-18 kg) i tak naprawdę jeździ się nim tylko w dół, na górę najlepiej transportować go kolejką lub wyciągiem.

    Rower do trialu powinien mieć dodatkowe wzmocnienie tylnych widełek. W obydwu typach rowerów montuje się hamulce tarczowe, takie jak przy motocyklach. Oba powinny być tak dobrane do kolarza, żeby między ramą a krokiem było przynajmniej 15 cm luzu.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo