Straszny atak! Tuż przy domu!

    Straszny atak! Tuż przy domu!

    /AD/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    To w tym miejscu,  w którym teraz stoi pani Maria, we wtorek rozegrała się tragedia.

    To w tym miejscu, w którym teraz stoi pani Maria, we wtorek rozegrała się tragedia.

    To w tym miejscu,  w którym teraz stoi pani Maria, we wtorek rozegrała się tragedia.

    To w tym miejscu, w którym teraz stoi pani Maria, we wtorek rozegrała się tragedia.

    Szaleniec w Radomyślu Wielkim zaatakował najpierw 20-letnią dziewczynę. Wracała na rowerze, była tuż przy swoim domu. "Zabiję się k...!" - krzyczał do niej. Na pomoc wybiegli 21-letni brat i 41-letni ojciec ofiary. Ale napastnik miał nóż. Poranił im głowy i zadał kilka ciosów w klatki piersiowe. Sąsiedzi nie zareagowali! Jak się zaczęły się krzyki i szamotanina, pogasili światła...

    Dom poszkodowanej rodziny położony jest przy ul.
    Wałowej, ale znajduje się nie tuż przy głównej trasie. Dojeżdża się do niego drogą gruntową. I właśnie tą drogą we wtorek przed godziną 20 wracała do domu 20-letnia Beata. Była kilkadziesiąt metrów od swojego podwórza, kiedy z pobliskich brzózek wypadł mężczyzna. Miał nóż. Beata zaczęła krzyczeć: "Tatusiu ratuj! Pomocy!"

    Pani Maria, babcia Beaty: - I syn wybiegł tak jak stał. A nie był dobrze ubrany, bo miał się właśnie kąpać. Może dlatego go tak mocno poranił.

    Pan Stanisław dostał kilka ciosów w głowę i klatkę piersiową. Ostrze noża dosięgło też jedno płuco. Zaczął się słaniać. Na pomoc pobiegł jego 21-letni syn Sylwester. Ale napastnik zadał mu jeszcze cięższe rany. Jego wujek, pan Zbigniew był w szpitalu: - Chłopak dostał także w worek osierdziowy.

    Dopiero kiedy szaleniec zaczął tracić siły, unieszkodliwiły go Beata i jej mama. - Siadły na nim i go trzymały przy ziemi aż przyjechała policja - dopowiada pani Maria.

    Widziała nóż. - Taki jak scyzoryk, ale z bardzo ostrym szpikulcem. Domowej roboty. Jakby na kogoś przygotowany.

    Rodzina nie ma pojęcia, skąd ten straszy atak. Wiedzą, że napastnik mieszka niedaleko, domyślają się, jak się nazywa, ale go nie znają, nigdy z nim nie rozmawiali.

    Sąsiadka poszkodowanej rodziny mówi: - Słyszałam, że chciał zabić swoją żonę. Ale coś mu się pomyliło. Beatę wziął za swoją żonę. Był trochę psychiczny.

    Pani Maria ma żal do sąsiadów. Bo przecież od tego miejsca, gdzie rozegrała się tragedia było bliżej do nich, niż do jej domu. A nikt nie wybiegł na pomoc. - Jak się zaczęły się te krzyki i szamotanina, to pogasili światła - twierdzi.

    Wiesław Kluk, rzecznik prasowy Komendy Policji w Mielcu informuje: - Napastnik to 40-letni Stanisław K. z

    Radomyśla Wielkiego. Zaraz po zatrzymaniu okazało się, że miał 1,97 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

    Wczoraj podejrzanym zajęła się Prokuratura Rejonowa w Mielcu. Marian Burczyk, prokurator rejonowy, podawał, że mężczyźnie został postawiony zarzut usiłowania dokonania zabójstwa dwóch osób i spowodowania u nich ciężkich obrażeń ciała.

    Dzisiaj prokuratura złoży wniosek do sądu o tymczasowe aresztowanie podejrzanego.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo