Artur Żmijewski zagra księdza Jerzego Popiełuszkę w drugiej...

    Artur Żmijewski zagra księdza Jerzego Popiełuszkę w drugiej części głośnego filmu o Papieżu-Polaku.

    Artur SZCZUKIEWICZ

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Dwa tygodnie temu w Republice Południowej Afryki padł pierwszy klaps na planie drugiej części włoskiego filmu poświęconemu Papieżowi Janowi Pawłowi II. Tym razem reżyser Giacomo Battiato zamierza opowiedzieć o latach pontyfikatu Ojca Świętego. W roli głównej ponownie zobaczymy Piotra Adamczyka, zaś osobistego papieskiego sekretarza Stanisława Dziwisza zagra Dariusz Kwaśnik. W postać księdza Jerzego Popiełuszki wcieli się... Artur Żmijewski.

    Artur Żmijewski pojawi się na planie filmu "Wojtyła - papież, który pozostał człowiekiem" dopiero na początku grudnia. Sceny z jego udziałem realizowane będą w Rzymie i w Polsce. Artur zagra bardzo ważną dla najnowszej historii Polski postać - wcieli się w zamordowanego przez Służbę Bezpieczeństwa Polski Ludowej księdza Jerzego Popiełuszkę. Aktor nie starał się o tę rolę, nie brał udziału w castingu. Reżyser Giacomo Bat-tiato, przystępując do kompletowania obsady do drugiej części swojego filmu, nie miał wątpliwości, komu powierzyć rolę księdza Jerzego. Bez wahania wybrał Artura Żmijewskiego.



    Aktor... romantyczny

    W wieku 22 lat Artur Żmijewski zagrał Mickiewiczowskiego Gustawa-Konrada w filmie "Lawa" Konwickiego. Był studentem III roku warszawskiej Szkoły Teatralnej i przez chwilę poczuł się jak człowiek, który otrzymał niespodziewany dar od losu. Większość jego kolegów o takiej roli mogła tylko marzyć. Kolejne kreacje - w "Stanie posiadania" Zanussiego i "3 dniach bez wyroku" Wójcika - potwierdziły, że ma wielki talent i niezwykłą osobowość. Okrzyknięto go największą nadzieją polskiego kina, wróżono oszałamiającą karierę. Artur postanowił wtedy, że będzie przyjmował jedynie role najwyższej jakości w filmach najlepszych reżyserów. Nie przypuszczał, że przez kilkanaście kolejnych miesięcy nie zadzwoni do niego z propozycją żaden reżyser.

    - Dopiero niedawno pewien producent powiedział mi, że nikt po prostu nie wiedział, jak mnie obsadzać - mówi Artur Żmijewski. - Bohater romantyczny? Tak. Subtelny, nieprzystosowany inteligent? Tak. Ale co poza tym? Dzięki "Lawie" i "Stanowi posiadania" przestałem być anonimowy, ale w świadomości reżyserów zostałem zepchnięty do kategorii romantycznego amanta. Musiałem odczekać swoje, zanim Władysław Pasikowski obsadził mnie "na odwyrtkę" w roli bandyty w "Psach". Tyle, że po "Psach" wpadłem w kolejną pułapkę. Zaczęto oczekiwać ode mnie, żebym był bezwzględny i zimny. Znalazłem się w nowej "szufladzie", nie przestając ani na moment być amantem. Zostałem na kilka lat amantem-twardzielem.



    Czekając na zawodowe wyzwania...

    Artur Żmijewski gotowy był podjąć każde zawodowe wyzwanie. Chciał grać, ale interesowała go przede wszystkim zmienność, możliwość wcielania się w różne postaci. Wiedział doskonale, że tylko to da mu szansę rozwoju.

    - Gdy producenci "Na dobre i na złe" zwrócili się do mnie z propozycją zagrania Jakuba Burskiego, miałem pełną świadomość, że ten serial zaciąży jakoś na moim życiu zawodowym - opowiada aktor. - Po przeczytaniu scenariuszy pierwszych kilkunastu odcinków, uznałem jednak, że warto zaryzykować. "Bywałem już w różnych pułapkach i potrafiłem się z nich uwolnić" - pomyślałem tylko i podpisałem kontrakt. Zresztą nikt nie wiedział, jaki będzie los serialu. Po trzynastu odcinkach mógł zniknąć z ekranu. To widzowie przedłużają mu żywot.

    Granie w wieloodcinkowym "tasiemcu" na szczęście nie odebrało Arturowi Żmijewskiemu szans ciągłego rozwoju. Wręcz przeciwnie. Masowa popularność, jaką zdobył dzięki Kubie Burskiemu, spowodowała, że reżyserzy wręcz zasypują go propozycjami. W ciągu ostatnich pięciu lat zagrał w sześciu filmach kinowych, kilkunastu spektaklach Teatru Telewizji, kilku premierach Teatru Narodowego, na scenie którego można go oglądać niemal co wieczór. Jedyne, o czym marzy dziś Artur Żmijewski to... urlop.

    - Brak czasu usiłuję nadrobić bardzo wczesnym porannym wstawaniem i późnym kładzeniem się spać - śmieje się aktor. - W ten sposób maksymalnie wydłużam dzień.



    Ulubieniec widzów

    Mimo niezliczonych dowodów sympatii, jakie Artur Żmijewski wciąż i zewsząd odbiera, sukces w ogóle go nie zmienił. Aktor wciąż jest tym samym, co przed laty, życzliwym i sympatycznym, skromnym i miłym człowiekiem.

    - W moim zawodzie odrobina rozsądku, dystansu do siebie samego i do świata jest absolutnie konieczna - podkreśla zawsze. - Jeśli ma się w miarę zdrowy kręgosłup, presja na osiągnięcie sukcesu nie jest niebezpieczna. Natomiast może być groźna wtedy, gdy człowiek da się ponieść emocjom, dostanie zawrotu głowy i uwierzy, że jest mistrzem świata. Nie jestem w sobie zakochany! Lubię się, ale nie ma w tym cienia narcyzmu. Podoba mi się to, kim jestem. Kiedyś chciałem być wysokim, barczystym facetem z gęstwiną czarnych włosów. Już nie chcę... Bo po co mi to? Akceptuję siebie takim, jakim jestem.

    Także widzowie akceptują Artura Żmijewskiego w niemal każdej roli. - Kocham publiczność za to, że chce oglądać takich ludzi, jakich gram - mówi aktor, a na pytanie, czy czuje się spełnionym w zawodzie, odpowiada: - Gdybym czuł się tak do końca spełniony, to położyłbym się wygodnie na kanapie i leżałbym w nieskończoność nic nie robiąc. Życie straciłoby dla mnie sens. Nie oczekiwałbym niczego więcej. A mam nadzieję, że jeszcze wiele rzeczy przede mną.

    Na razie z niecierpliwością czekamy na to, jak Artur Żmijewski wywiąże się z arcytrudnego zadania - jak wypadnie w roli legendarnego księdza Jerzego Popiełuszki. Premiera filmu "Wojtyła - papież, który pozostał człowiekiem" ma się odbyć w Watykanie w rocznicę śmierci naszego Papieża. Artur Żmijewski zamierza zadedykować swą rolę, zmarłemu w kwietniu tego roku, Janowi Pawłowi II.



    "Wojtyła - papież, który pozostał człowiekiem"

    Włoski reżyser Giacomo Battiato chce tym razem opowiedzieć nie tylko o Janie Pawle II, ale także przedstawić najważniejsze wydarzenia jego pontyfikatu oraz historię Polski, między innymi narodziny Solidarności i wprowadzenie stanu wojennego. Jedną z najważniejszych scen będzie zamach na papieża na Placu świętego Piotra.




    "Karol - człowiek, który został papieżem" w TVN

    Pierwszą część filmu o Papieżu Polaku, podzieloną na dwa "odcinki", obejrzymy już w najbliższym tygodniu w TVN - Środa, 19 października, 20:10 - część 1. Sobota, 22 października, 17:00 (powtórka części 1). Czwartek, 20 października, 20:10 - część 2. Niedziela, 23 października, 17:00 (powtórka części 2).

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo