Kury i ser znikną z bazarów

    Kury i ser znikną z bazarów

    (krs)

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Koniec z handlem mięsem i nabiałem na mieleckich targowiskach. Będą mogli robić to tylko ci, którzy spełnią rygorystyczne wymogi "Sanepidu". W innych przypadkach Straż Miejska nałoży wysokie mandaty.

    W czwartki i soboty na bazarze przy stadionie oraz niemal codziennie na al. Niepodległości przy Hali Targowej można było spotkać sprzedających na chodniku drób, mleko lub swojską wędlinę. Teraz jednak, decyzją Rady Miasta taki handel będzie zakazany.

    - Radni zaostrzyli regulamin miejskich targowisk w trosce o klientów, mieszkańców miasta - wyjaśnia wiceprezydent Mielca Mieczysław Wdowiarz. Dodaje, że w zapisie szczegółowo wymienione są produkty, których nie można teraz sprzedawać, bez odpowiedniego zaplecza sanitarnego i pozwoleń "Sanepidu". - Z bazarów mogą zniknąć m.in. sery, mleko czy drób, które rolnicy sprzedają teraz wprost z chodnika - powiedział.

    Władze miasta zaznaczają, że ta decyzja nie ma być dążeniem do likwidacji drobnego handlu na bazarach. - Jeśli handlowcy spełnią wymagania takie, jak na przykład chłodnia do przechowywania produktów spożywczych, to będą spokojnie mogli dalej sprzedawać swoje towary - podkreśla wiceprezydent. Zdaniem radnych, zmiana regulaminu targowisk ma zapewnić pewność kupującym produkty spożywcze z bezpiecznego źródła.

    W minioną sobotę nikt ze sprzedających swojski drób lub wędliny na targu przy stadionie nie wiedział o decyzji radnych.

    - Przyjeżdżam z Padwi i sprzedaję co kilka tygodni dwie, trzy kury. To nie jest dla mnie główne źródło dochodu, ale pozwala lepiej przeżyć - mówi pani Stanisława. Dodała, że od kilku lat choruje, a za pieniądze z handlu kupuje leki. - Mam niewiele ponad 500 złotych renty. Do tej pory mogłam podreperować budżet - wyjaśnia. Pani Stanisława, tak jak sprzedająca kiełbasę obok niej mieszkanka gminy Radomyśl zdecydowanie nie zgadzają się, że ich kury mogą zagrażać zdrowiu klientów.

    - Sprzedaję tu nie od dziś i mam swoich stałych klientów, którzy cenią nie tylko niższą cenę, ale także dobry towar. Kurczaki ze sklepów są faszerowane chemikaliami. Te nasze są zdrowe - przekonuje pani Stanisława. Kobiety martwią się, że nie stać ich na spełnienie wymogów "Sanepidu". - Teraz trzeba będzie hodować kurki tylko na własne potrzeby - dodaje druga z kobiet.

    Za kilka tygodni, gdy wejdą w życie nowe przepisy, na miejskich targowiskach i placach handlowych pojawią się strażnicy miejscy, którzy będą nakładać mandaty.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo