Obiecani - cacanki

    Obiecani - cacanki

    /JaS/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Ostatnie wypowiedzi polityków partii rządzącej - Prawa i Sprawiedliwości mogą utwierdzać przekonanie, że kampania wyborcza jest tylko po to, żeby wyborcom wcisnąć ciemnotę i są oni potrzebni partiom tylko w momencie głosowania. Z obiecywanych przez PiS trzech milionów mieszkań raczej nic nie wyjdzie. O obniżeniu podatków minister finansów mówi się teraz "ewentualnie". Cicho jest o budowie autostrad. Na włosku wisiało przywrócenie wyższej akcyzy na paliwo...

    Przed wyborami miało być tanie, oszczędne państwo, przyjazne obywatelom z niższymi podatkami, troszczące się o najuboższych. To kluczowe, sztandarowe punkty programu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. Jego elementami miały być między innymi trzy miliony mieszkań dla osób średnio i mało zarabiających, obniżenie stawek podatkowych, finansowanie budowy autostrad z budżetu państwa. Powołanie komisji Prawdy i Sprawiedliwości, która miała oczyścić polskie życie publiczne tropiąc afery i patologie. Wymieniać można wiele...

    Od wyborów minęły zaledwie dwa miesiące. Z jednej strony można powiedzieć, że to za wcześnie, by oceniać działania nowego rządu, który "de facto" działa dopiero od dwóch tygodni. Z drugiej jednak strony wypowiedzi części polityków lub osób związanych z PiS jednoznacznie wskazują ich zamierzenia.



    3 miliony złudzeń?

    PiS przed wyborami obiecywał, że dla średnio zarabiających rodzin państwo poręczać będzie długoterminowe, niskooprocentowane kredyty na budowę mieszkań. Miało ich powstać trzy miliony. Teraz Marek Zuber, który jest doradcą ekonomicznym premiera Kazimierza Marcinkiewicza mówi, że rządowy program kredytowy powstanie, ale będzie znacznie odbiegał od tego prezentowanego przez PiS w trakcie wyborów. Bo model lansowany w czasie kampanii: "Byłby zbyt niebezpieczny dla finansów państwa" - oświadczył Zuber.

    Obniżymy podatki - grzmiał PiS przed wyborami. "Ewentualnie wprowadzimy dwie stawki PIT: 18 i 32 procent. Być może lepiej dłużej utrzymać niezmieniony system podatkowy niż wprowadzać zmiany nieprzemyślane - mówi teraz w wywiadzie dla "Pulsu Biznesu" minister finansów Teresa Lubińska. Dodaje także, że partia wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie wprowadzi ulgi prozatrudnieniowej dla pracodawców, którzy przyjęliby do pracy nowe osoby.

    Budowa autostrad miała być finansowana z budżetu państwa, a nie tak jak teraz przy udziale prywatnych inwestorów. Obecnie słyszymy, że plan budowy autostrad będzie kontynuowany, o sposobie finansowania - cisza.

    Miała też powstać Komisja Prawdy i Sprawiedliwości, która miała tropić afery i patologie. Szef klubu parlamentarnego PiS, świętokrzyski poseł Prawa i Sprawiedliwości oświadcza teraz, że trzeba jej powołanie na razie odłożyć, gdyż są ważniejsze sprawy budżetowe. Wszystko wskazuje jednak na to, że w Sejmie, gdzie większość ma PiS przejdzie tak zwane "becikowe". To jednak pomysł nie PiS, lecz Ligi Polskich Rodzin. PiS ten projekt jednak poparł, przecież LPR poparła rząd Kazimierza Marcinkiewicza...



    III czy IV RP?

    Jeśli zatem przyjąć założenie, że realizacja wyborczych obietnic spowoduje, że będziemy mieli IV Rzeczypospolitą, to na razie żyjemy w III. Nie zgadza się z tym poseł PiS Przemysław Gosiewski: - Nie wycofujmy się z obietnic. Budżet państwa był przygotowany, mogliśmy tylko wprowadzać poprawki. Na głodne dzieci przekazano 250 milionów złotych. Zwiększamy zasiłki macierzyńskie. Jeśli chodzi o trzy miliony mieszkań to od początku mówiliśmy, że jest to program planowany na osiem lat. W roku 2007 ruszą prace nad reformą podatkową. Jeśli idzie o autostrady, to kolejne etapy ich budowy będą finansowane z budżetu, nie licząc oczywiście tych, które są już zakontraktowane - tłumaczy szef klubu parlamentarnego PiS, poseł Przemysław Gosiewski.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo