Niewinny, ale "siedzi"

    Niewinny, ale "siedzi"

    /ram/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Rzeszowski Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy wyrok tarnobrzeskiej "okręgówki", uniewinniający Marka Z. od zarzutu dokonania zbrojnego napadu na właściciela kantoru w Krzątce, powiat kolbuszowski. Poszlakowe dowody zebrane przez prokuraturę zostały w sądzie podważone, więc nie można było z całą stanowczością przypisać oskarżonemu sprawstwa. Teraz Marek Z. może domagać się odszkodowania za rok spędzony w tymczasowym areszcie.

    Sąd Apelacyjny w Rzeszowie nie miał w czwartek wątpliwości, że sąd pierwszej instancji - Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu dobrze rozpoznał sprawę. Przypomnijmy, że uzasadniając uniewinniający wyrok, przewodnicząca składu sugerowała, że oskarżony mógł mieć związek z napadem, jednak...

    - Nie da się udowodnić, że w tym konkretnym czasie, oskarżony był w Krzątce. Sąd jednak musi ponad wszelką wątpliwość udowodnić winę, co w tym przypadku było niemożliwe - uzasadniała wyrok Małgorzata Szwedo - Dec sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu.

    Zdarzenia, o których mowa, rozegrały się 19 marca 2003 roku. Właściciel kantoru wiózł "fordem" ze Stalowej Woli do Mielca prawie sto tysięcy złotych. W Krzątce zajechał mu drogę "wartburg". W tym czasie z tyłu w "forda" uderzył "polonez". Z samochodów wyskoczyło czterech zamaskowanych bandytów. Jeden z nich przystawił właścicielowi kantoru karabin maszynowy do głowy, pozostali zaczęli bić ofiarę. Zrabowali pieniądze, uciekli "polonezem".

    Zatrzymano podejrzanego, Marka Z. Ustalono, że "polonez" użyty w napadzie, był jego własnością. W czasie śledztwa najpierw wyparł się tego, potem jednak twierdził, że kupił ten samochód, ale przed datą napadu sprzedał go jakiemuś mężczyźnie.

    Głównym asem w rękawie prokuratury miał być włos znaleziony w "fordzie" pokrzywdzonego. Zlecono badanie DNA. Okazało się, że to nie jest włos należący do oskarżonego. Na wniosek prokuratury sąd zlecił wykonanie badań DNA 114 włosów ujawnionych w kominiarce znalezionej w "polonezie" użytym podczas napadu. Badania trwały tak długo, że trzeba było rozpocząć proces od nowa. Okazało się, że żaden z włosów nie należał do oskarżonego.

    Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu uniewinnił oskarżonego od zarzutu dokonania zbrojnego napadu, wyrok ten "przyklepał" Sąd Apelacyjny. Pomimo tego jednak, Marek Z. nadal przebywa w areszcie śledczym. Jeszcze w trakcie trwania procesu, stalowowolska prokuratura przedstawiła mu zarzut próby szantażu.

    Niezależnie od tego, będzie miał prawo domagać się od Skarbu Państwa odszkodowania za roczny pobyt w tymczasowym areszcie (w sprawie napadu). Na razie obrońca Marka Z. - mecenas Zofia Gładysz nie wie, czy jej klient wystąpi z takim wnioskiem do sądu.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo