Nie uciekł przed śmiercią

    Nie uciekł przed śmiercią

    (krs)

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Resztki spalonych mebli i ubrań rozrzucone przed blokiem przy ulicy Solskiego

    Resztki spalonych mebli i ubrań rozrzucone przed blokiem przy ulicy Solskiego ©K. Urbański

    Resztki spalonych mebli i ubrań rozrzucone przed blokiem przy ulicy Solskiego

    Resztki spalonych mebli i ubrań rozrzucone przed blokiem przy ulicy Solskiego ©K. Urbański

    Ogień zniszczył całkowicie mieszkanie na trzecim piętrze oraz dostał się do mieszkania kondygnację wyżej K. Urbański

    Ogień zniszczył całkowicie mieszkanie na trzecim piętrze oraz dostał się do mieszkania kondygnację wyżej
    (fot. K. Urbański)

    We wtorek tuż przed północą w jednym z mieszkań przy ulicy Solskiego w Mielcu wybuchł pożar. Właściciel mieszkania uciekając przed płomieniami wyskoczył przez okno z trzeciego piętra. Zginął na miejscu. Gdyby skoczył dwie minuty później, strażacy zdążyliby rozłożyć płachtę.
    Wnętrze mieszkania na trzecim piętrze K. Urbański

    Wnętrze mieszkania na trzecim piętrze
    (fot. K. Urbański)


    Pożar wybuchł około 23.30. Na razie przyczyny jego powstania nie są znane. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się po całym, dwupokojowym mieszkaniu. Dym pierwsi zobaczyli sąsiedzi, którzy wezwali straż.

    Kładłam się już spać, gdy usłyszałam stłumiony, cichy krzyk "Ratunku!". Nie wiedziałam, co się dzieje, a chwilę potem nastąpiła seria odgłosów wybijanych szyb - mówi pani Anna, mieszkanka bloku przy Solskiego 10. Okazało się, że pomoc wzywała kobieta mieszkająca na czwartym piętrze.

    Widziałam, jak na trzecim piętrze w oknie tego drugiego pokoju, gdzie ognia i dymu było mniej, stanął człowiek i po prostu wyskoczył. Widoku, gdy spadał i uderzył w daszek sklepów, nie zapomnę do końca życia. Płonęły na nim spodnie - wspomina młoda kobieta, która, gdy wybuchł pożar, właśnie wracała do domu. Gdyby mężczyzna skoczył chwilę później, strażacy, którzy właśnie podjechali pod blok, zdążyliby rozciągnąć matę.

    - Do szpitala zostały przewiezione z objawami zatrucia dymem dwie kobiety w wieku 68 i 80 lat, które mieszkają na czwartym piętrze. Druga z nich po opatrzeniu ran została zwolniona do domu. 68-latka pozostała w szpitalu - informuje starszy aspirant Wiesław Kluk z mieleckiej policji.

    Policjanci i strażacy, a także specjaliści od spraw energetycznych, rozpoczęli dochodzenie, które ma wyjaśnić, jak doszło do pożaru.

    - W tej chwili trudno cokolwiek powiedzieć na ten temat. Czekamy na wyniki oględzin mieszkania - mówi Wiesław Kluk. Sąsiedzi podejrzewają, że mężczyzna mógł zasnąć z tlącym się papierosem. - On dużo palił, nawet bardzo dużo - zaznacza mieszkaniec z tej samej klatki.

    Ogień doszczętnie zniszczył mieszkanie na trzecim piętrze i częściowo na czwartym. Remontu będzie wymagała także klatka i elewacja bloku oraz fragment dachu. - Po zakończeniu akcji gaśniczej byłem na miejscu pożaru. Ponieważ w wyniku olbrzymiej temperatury odkształcił się strop mieszkania na trzecim piętrze, wydałem zakaz użytkowania obu mieszkań, gdyż stan obecny grozi zawaleniem - ocenia Józef Bryl, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo