Nie ma pieniędzy na podwyżki

    Nie ma pieniędzy na podwyżki

    (krs)

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Dyrekcja mieleckiego szpitala nie ma pieniędzy na podwyżki dla pielęgniarek, laborantów, techników i pracowników administracji. Co to oznacza? - Będziemy negocjować ze związkami zgodnie z zasadami sporu zbiorowego - mówi dyrektor placówki Leszek Kołacz. - Jeśli mediacje zakończą się fiaskiem, nie wykluczamy strajku - mówią związkowcy.

    Członkowie pięciu związków zawodowych w mieleckim szpitalu (poza lekarskim) domagają się 30-procentowych podwyżek, podobnych do tych, jakie dostali lekarze.

    - My nie przystąpiliśmy do strajku tylko dlatego, że nie chcieliśmy pogarszać i tak już kiepskiej sytuacji szpitala - mówi Alicja Adamczyk, przewodnicząca związku zawodowego pielęgniarek i położnych. - Jeśli teraz większe zarobki otrzymać ma tylko jedna grupa zawodowa, uważamy to za niesprawiedliwe. Nikt nie podważa słuszności podwyżek lekarskich, ale więcej powinni zarabiać wszyscy pracownicy.

    Dyrektor szpitala Leszek Kołacz rozumie argumenty pracowników, ale zaznacza, że po podwyżkach dla lekarzy w kasie szpitala nie ma już pieniędzy. - Zgodnie z procedurami sporu zbiorowego, rozpoczniemy negocjacje ze związkowcami. Mam nadzieję, że znajdziemy wyjście satysfakcjonujące nas wszystkich - mówi dyrektor. Przyznaje, że koncepcja poprawy zarobków w szpitalu opiera się na dwóch założeniach. Pierwsze związane jest z zapewnieniami ministra finansów i prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, którzy obiecali 800 milionów na podwyżki w służbie zdrowia. Te jednak pracownicy dostaliby dopiero od 1 października. Drugie założenie wiąże się z wypowiedzią prezesa NFZ, który chce wchodzić w ugody przedsądowe z dyrektorami szpitali, które objęte są sporem związanym z niewypłaceniem pieniędzy z tytułu ustawy "203". - Te pieniądze mają być wypłacane od grudnia tego roku do grudnia roku przyszłego. Mając na uwadze te plany, podjęliśmy decyzję o podwyżkach dla lekarzy, jakby na wyrost - wyjaśnia dyrektor.

    Oznacza to jednak, że przynajmniej na razie pozostali pracownicy szpitala nie otrzymają większych pensji. Kiedy zatem można spodziewać się podwyżek?

    - O to proszę pytać ministra zdrowia i prezesa NFZ. Dyrektorzy szpitali w całej Polsce, nie tylko w Mielcu, jasno powiedzieli, że rozwiązanie tego problemu nie leży w ich kompetencji, bo nie mają na to pieniędzy - mówi Leszek Kołacz. Zaznacza także, że szpital zapłaci za podwyżkę dla lekarzy (która obowiązuje od 1 kwietnia) tylko do października.

    - Po tym terminie czekamy na pieniądze obiecane przez ministra zdrowia. Jeśli ich nie będziemy mieć, szpital nie udźwignie dalszych kosztów z tym związanych - dodaje.

    Jeśli zatem negocjacje związkowców z dyrekcją zakończą się fiaskiem, niewykluczone, że pielęgniarki, laboranci i pozostali pracowni szpitala rozpoczną strajk.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo