Nie jesteśmy drugim gatunkiem

    Nie jesteśmy drugim gatunkiem

    (krs)

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    - W starostwie nie traktowano nas dotąd, jak partnerów do rozmów - mówiła podczas sesji  Lidia Rżany, sekretarz związku zawodowego pielęgniarek i po

    - W starostwie nie traktowano nas dotąd, jak partnerów do rozmów - mówiła podczas sesji Lidia Rżany, sekretarz związku zawodowego pielęgniarek i położnych. ©K. Urbański

    - W starostwie nie traktowano nas dotąd, jak partnerów do rozmów - mówiła podczas sesji  Lidia Rżany, sekretarz związku zawodowego pielęgniarek i po

    - W starostwie nie traktowano nas dotąd, jak partnerów do rozmów - mówiła podczas sesji Lidia Rżany, sekretarz związku zawodowego pielęgniarek i położnych. ©K. Urbański

    Około 30 pielęgniarek ze szpitala powiatowego w Mielcu przyszło na piątkowe obrady Rady Powiatu, by zaprotestować przeciwko, jak wyjaśniły, pominięciu ich przy ustalaniu podwyżek wynagrodzeń. Radni wysłuchali argumentów pielęgniarek i zdecydowali, że temu tematowi poświęcą specjalną sesję. Pielęgniarki i pozostali pracownicy szpitala - poza lekarzami - czują się zlekceważeni. Chodzi o przyznanie 30-procentowych podwyżek wyłącznie medykom.

    - Jesteśmy rozgoryczeni i zbulwersowani decyzją, jaką podjęła dyrekcja szpitala, zapewne za zgodą i przyzwoleniem organu założycielskiego, jakim jest starostwo powiatowe.
    Mamy prawo i moralny obowiązek zapytać, skąd wzięły się pieniądze na podwyżki, skoro od wielu lat załoga szpitala słyszała, że nie ma na to pieniędzy - mówiła Lidia Rżany, sekretarz związku zawodowego pielęgniarek i położnych. Pracownicy szpitala chcieli też dowiedzieć się od starosty, jaki wpływ na stabilność finansową szpitala ma podwyżka dla lekarzy.

    Pielęgniarki zarzucają władzom powiatu bierność, która doprowadziła do strajku lekarzy oraz przyznania tylko im wyższych wynagrodzeń. Zdaniem pracowników szpitala (poza lekarzami), to władze powiatu będą ponosić konsekwencje braku odpowiedniego działania w sprawie podwyżek.

    - Nie odsyłajcie nas do ustawodawcy, ministra zdrowia, czy prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. To nie oni nas potraktowali, jak drugi gatunek ludzi. To tu, w starostwie, nie traktowano nas poważnie, czyli jak partnerów do rozmów - powiedziała Lidia Rżany.

    Rozgoryczeni pracownicy szpitala uważają, że decyzja o przyznaniu podwyżek tylko lekarzom doprowadziła także do poróżnienia załogi jednego z najlepszych szpitali nie tylko w województwie, ale także w kraju.

    - Do tej pory nie nagłaśnialiśmy naszych problemów w mediach, ale niesprawiedliwość, która za zgodą lub milczącym przyzwoleniem władz powiatu nas dotknęła, wymusiła "pranie brudów" na zewnątrz - dodała przedstawicielka pielęgniarek.

    Starosta Józef Smaczny nie zgodził się z kierowanymi do niego zarzutami.

    - Nikt nie pytał władz powiatu, czy dać podwyżki lekarzom. Szpital to samodzielna jednostka i powiat nie ma wpływu ani na sprawy finansowe, ani na sprawy związane z wynagrodzeniami pracowników - powiedział. Starosta zaznaczył, że dwa tygodnie temu Społeczna Rada ZOZ uznała, że jeśli znajdą się pieniądze na podwyżki, to dla wszystkich. - Żeby była jasność, nie jestem wrogiem pielęgniarek. Jestem waszym sojusznikiem. Zarzucanie mi, że jest inaczej, jest krzywdzące i niesprawiedliwe - dodał starosta.

    Na sesji nie zabrakło komentarzy radnych, które przez innych zostały uznane za argumenty polityczne. Ostatecznie jednak przewodniczący Rady Powiatu Marek Paprocki uznał, że najlepiej będzie spotkać się wspólnie z dyrekcją szpitala na specjalnej sesji, która ma być zwołana w ciągu najbliższych kilku dni.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo