Tylko dla odważnych

    Tylko dla odważnych

    (mati)

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Kto nie próbował dokonać tej sztuki - czyli przeprowadzenia poważnego remontu - ten nie wie, z czym przyjdzie mu się zmierzyć. Problemy ze znalezieniem fachowców, urlop zmarnowany na nadzorowanie ich pracy i zakupy materiałów budowlanych, które trzeba nieustannie uzupełniać bo "coś źle policzone i zabrakło"... Jak się okazuje, do sprawnego przeprowadzenia remontu potrzeba tyle samo pieniędzy, co determinacji, cierpliwości i pogody ducha na "trudne" momenty.

    Oto historia z życia wzięta - wyobraźmy sobie, że kupiliśmy kawalerkę w starym budownictwie.
    Jeszcze tylko mały remont i już możemy cieszyć się własnym "m". Niestety. W dzisiejszych czasach zbyt piękne, by było prawdziwe. Dlaczego? Każdy kto choć raz przerabiał powyższy scenariusz doskonale zdaje sobie sprawę, że niekiedy kupno samego mieszkania wymaga o wiele mniej zachodu, niż przywrócenie go do stanu używalności.

    Nasze "nowe" mieszkanie to kawalerka w jednym z kieleckich blokowisk. Nienajlepsza lokalizacja, rozkład i wymiary pomieszczeń też nie przypominają wymarzonego apartamentu, ale nie ma co narzekać. Już prawie jesteśmy na swoim. Jedyne co pozostaje nam do zrobienia, by w pełni cieszyć się własnym "m", to remont. Z pozoru zadanie bardzo proste. Szczególnie jeśli dysponujemy sporym zapasem wolnej gotówki. Wówczas wystarczy jedynie zatrudnić kilku fachowców i czekać na efekt. Niby nic łatwiejszego, ale jak się szybko okaże, już na tym etapie rozpoczynają się przysłowiowe schody.



    Poszukiwany, poszukiwana...

    Choć fabuła filmu Stanisława Bareji nie ma nic wspólnego z remontem mieszkania, to tytuł doskonale sugeruje nam od czego należy zacząć. Ano od poszukiwania fachowca. Już po kilkunastu telefonach szybko zorientujemy się, że poszukiwana jest... jakakolwiek pomoc. W większości przypadków - rozpaczliwie. Dlaczego?

    Z prostej przyczyny - w polskim budownictwie powoli zaczyna brakować rąk do pracy. Już teraz brakuje nam kilkadziesiąt tysięcy spawaczy, murarzy, tynkarzy, hydraulików, glazurkarzy i malarzy. Każdy, kto ma tak zwany "fach w ręku", korzysta z dwóch podstawowych swobód, jakie gwarantuje nam członkostwo w Unii Europejskiej - swobodnego przepływu usług i osób. I nie ma się co dziwić. Za tę samą pracę rodzimi fachowcy na obczyźnie zarabiają krocie w porównaniu do krajowych stawek.

    Nie oznacza to jednak, że z naszego remontu nici. Co zatem musimy zrobić? Niemal każdy z nich posiada zarejestrowaną działalność i rzadko kiedy pracuje w pojedynkę. Co to oznacza? Tylko jedno - będzie drożej. Nie obejdzie się też bez czekania. Mało który fachowiec zdecyduje się rozpocząć pracę od ręki. W szczególności remontu małego mieszkania, gdzie napracować się trzeba, a zarobek niewielki. Co innego duży dom lub jakaś jeszcze większa "fucha" zlecona przez dużego inwestora. Wówczas fachowiec zjawia się w mgnieniu oka i w pełnej gotowości bojowej.

    Jeśli jednak nie posiadamy większej gotówki do wydania siłą rzeczy musimy uzbroić się w cierpliwość. Być może po jakimś czasie uda nam się znaleźć fachowca. Może mieć on dwa oblicza - pierwszy będzie zatrudniony gdzieś na etacie i podejmie się wyzwania, ale tylko "po godzinach". Druga możliwość to "wiekowy" specjalista, dorabiający do emerytury. W obydwu przypadkach możemy być pewni, że wszystko będzie trwało dłużej, ale za to taniej niż w przypadku "regularnych" budowlańców.



    Bez ofiary się nie obejdzie

    Jeśli udało nam się znaleźć specjalistów, można powiedzieć że jest już "z górki". Nie ma jednak mowy, byśmy w remoncie nie mieli choć odrobiny własnego udziału. I nie chodzi tu bynajmniej o zawinięcie rękawów i pomoc przy pracy.

    Prawdziwe urwanie głowy czeka nas podczas zakupów. Pół biedy, jeśli my lub nasz fachowiec jest zmotoryzowany. Teoretycznie mamy problem z głowy. Robimy listę niezbędnych zakupów, podjeżdżamy do sklepu i po bólu. O wiele większy problem pojawia się w momencie gdy żadnym środkiem transportu nie dysponujemy. Wtedy to nie ominie nas codzienne wymykanie się z pracy i... uzupełnianie zakupów przy pomocy taksówki. Nawet jeśli mamy wóz, tez możemy być zmuszeni do częstych wędrówek po sklepach, bo okaże się, że mimo przygotowania szczegółowej listy prawie codziennie będzie czegoś brakowało. Teoretycznie można uniknąć stresującego wymykania się z pracy - wystarczy wziąć urlop. Ale nie oszukujmy się. Na kilku dniach z pewnością się nie skończy, a nie każdy z nas zdecyduje się poświęcić dwadzieścia (lub więcej) dni zasłużonego wypoczynku po to, by wszystkiego dopilnować.

    Problem ze znalezieniem fachowca, koszty robocizny i materiałów budowlanych oraz czas potrzebny na zakończenie całego przedsięwzięcia - co najmniej kilka tygodni - mogą przerażać. Nie ma się jednak co zniechęcać. W końcu czekamy na własne, wymarzone "m".



    Fachowiec w cenie

    Ile będzie nas kosztowało wynajęcie fachowców? Wszystko zależy od rodzaju i ilości wykonywanych prac. Łatwiej się w tym wszystkim połapać, jeśli będziemy mieli ogólny pogląd na to, jak cenią się poszczególni fachowcy.

    Prawdopodobnie najmniej zapłacimy malarzowi. Metr przygotowania powierzchni (wyrównanie starej powłoki i zagruntowanie) i położenia nowej farby to wydatek rzędu czterech - pięciu złotych. Jeśli jednak nasze ściany są w opłakanym stanie, wymagają kucia i wyrównania, cena może wzrosnąć nawet dwukrotnie.

    Swoją pracę wyceni nam również hydraulik. Z reguły liczy około 100 złotych od tak zwanego "punktu". Ten ostatni to nic innego jak wanna, umywalka, sedes, czy grzejnik. W cenie zawarte jest przygotowanie powierzchni (mowa tu o żmudnym kuciu ścian) oraz tak zwany biały montaż, czyli instalacja poszczególnych sanitariatów. Bardzo dobrze, jeśli hydraulik posiada uprawnienia gazowe. Wówczas nie będziemy musieli wzywać kolejnego specjalisty by podłączył nam kuchenkę lub piecyk w łazience.

    Glazurkarz - ten zażąda od nas w granicach 20 - 30 złotych za metr kwadratowy ułożenia płytek. Wszystko zależy od trudności prac. Im więcej przycinania, pasowania i montowania płytek w trudnodostępnych miejscach, tym drożej. Cena automatycznie wzrasta w przypadku, gdy ściany wymagają kucia i wyrównania. Nawet o 50 procent.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo