W KIESZENIACH PREZYDENTÓW

    W KIESZENIACH PREZYDENTÓW

    Wioletta WOJTKOWIAK, współpraca /ZS, krs/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Jan Dziubiński zaczął wreszcie oszczędzać. Bogactwem Andrzeja Szlęzaka są książki. Janusz Chodorowski wszystko co miał, zainwestował. Sprawdziliśmy, ile w ciągu zeszłego roku zarobili prezydenci Tarnobrzega, Stalowej Woli i Mielca. Porównując oświadczenia majątkowe do zeszłorocznych można się przekonać, że w sytuacji materialnej notabli zaszły niewielkie zmiany. Raczej na korzyść, bo żaden z prezydentów nie zadłużył się po uszy. A kredyty, które spłacają są na miarę ich wysokich możliwości.

    Ma najwyższą pensję

    Z całej trójki najwięcej na urzędzie zarobił w ubiegłym roku prezydent Tarnobrzega Jan Dziubiński. Dochód włodarza wyniósł 143.113,84 złotych brutto. A ponieważ zasiada w Radzie Nadzorczej Tarnobrzeskiej Spółdzielni Mieszkaniowej zarobił dodatkowo 1.859 złotych. Widać, że czasu na posiedzenia miał mniej niż w 2004 roku, bo wtedy na jego konto wpłynęło 4,4 tysiąca złotych. Jan Dziubiński jeszcze zeszłej wiosny twierdził, że nie ma żadnych oszczędności. Teraz przyznaje się do odłożenia 20 tysięcy złotych.

    Nadal mieszka w 72 - metrowym mieszkaniu w Tarnobrzegu, o wartości 65 tysięcy złotych. W oświadczeniu wymienia też 64 - metrowe mieszkanie w Krakowie, o wartości 135 tysięcy złotych. Na krakowskie lokum dla córki zaciągnął 50 tysięcy kredytu, który spłacał będzie do 2013 roku. Ma też garaż, na własność 1,65 hektara leśnego gruntu, wartego 1200 złotych, a na współwłasność 0,162 hektara gruntu leśnego i łąkę, o wartości dwóch tysięcy złotych. Prezydent nie zmienił auta. Jeździ volkswagenem golfem, rocznik 1993.



    Kawaler bez samochodu

    Andrzej Szlęzak, kiedy kandydował na urząd prezydenta Stalowej Woli oświadczył, że jest właścicielem biblioteki, której wartość wycenił na 40 tysięcy złotych. A że jest miłośnikiem książek i spokojnie koło księgarni nie przejdzie, zbiór się powiększył. O ile w 2003 roku dochody prezydenta wyniosły 111 tysięcy 577 złotych, w 2004 roku - 121 tysięcy złotych, to w minionym "tylko" 117 tysięcy 746 złotych brutto. To zmniejszenie apanaży wzięło się z wycofania trzynastych pensji dla prezydentów. Prezydent zaoszczędził w ubiegłym roku 20 tysięcy złotych. Jest kawalerem, mieszka w bloku, w mieszkaniu własnościowym o powierzchni 48 metrów kwadratowych, które wycenia na 45 tysięcy złotych. Nie ma samochodu. W 2002 roku prezydent wziął w banku kredyt dla przyjaciela, w wysokości 60 tysięcy złotych. Spłaca miesięcznie po 1.270 złotych, a pozostało mu jeszcze 15 tysięcy. Panowie rozliczają się między sobą. Jeden procent ze swoich dochodów przeznaczył na Fundację Narodową im. Dmowskiego.



    Żadnych długów

    Zeszłoroczny dochód Janusza Chodorowskiego, prezydenta Mielca to około 122 tysiące złotych. Z PIT- a wynika, że wyszedł na zero: fiskus nic mu nie zwróci i nie wypłaci. Rok temu w oświadczeniu wykazywał spore oszczędności - 26 tysięcy w złotówkach, 1.694 dolary i obligacje, warte 50 tysięcy złotych. Teraz je pomnaża.

    - Nie mam już gotówki na koncie, wszystko włożyłem w fundusz inwestycyjny - mówi prezydent Mielca. Można powiedzieć, że swoim domowym budżetem zarządza tak, jak miejskim. Sam nie zaciąga kredytów, a Mielec, jako nieliczna z polskich gmin ma w budżecie nadwyżkę. Chodorowski mieszka w 48- metrowym mieszkaniu. Ma jedną trzecią udziału we własności działki z drewnianym domem. Jeździ skodą octavią z 1998 roku.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo