Znowu dramaty nad wodą

    Znowu dramaty nad wodą

    Agata DZIEKAN, /saba,SB/, <a href="mailto:ziekan@echodnia.eu" target="_blank" class=menu>ziekan@echodnia.eu</a>

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Rzemień. Ostrzegawcza tablica nie zapobiegła tragedii.

    Rzemień. Ostrzegawcza tablica nie zapobiegła tragedii. ©A. Dziekan

    Rzemień. Ostrzegawcza tablica nie zapobiegła tragedii.

    Rzemień. Ostrzegawcza tablica nie zapobiegła tragedii. ©A. Dziekan

    To w pobliżu tego miejsca, niedaleko pomostu, 22-latek w niedzielę skoczył na głowę do wody. A. Dziekan

    To w pobliżu tego miejsca, niedaleko pomostu, 22-latek w niedzielę skoczył na głowę do wody.
    (fot. A. Dziekan)

    Ciało 28-letniego mieszkańca Mielca wydobyli wczoraj z zalewu w Chańczy płetwonurkowie. Człowiek utonął dzień wcześniej, ale poniedziałkowe poszukiwania skończyły się fiaskiem. Inny młody mężczyzna złamał kręgosłup po skoku do wody w stawie w Rzemieniu.

    - Czterej mężczyźni z Mielca i okolic przyjechali do Chańczy, pracowali przy robotach budowlanych - opowiada Paweł Sieczkowski z kieleckiej policji. - W poniedziałek około godziny 16.30 poszli się wykąpać, wygląda na to, że wszyscy byli po alkoholu, wypili co najmniej po piwie - relacjonuje.

    Żaden z pływających nie zauważył zniknięcia kolegi. Początkowo rozpoczęli poszukiwania na własną rękę. Sądzili, że wyszedł na brzeg i gdzieś się udał. Po kilku godzinach bezskutecznego przeczesywania terenu poinformowali policję. Niestety, wtedy już zakładali najgorsze, bo ubranie kolegi znaleźli na brzegu zbiornika.



    Bardzo niebezpieczny brzeg

    - Widziałem, jak się kąpali. Łowiłem ryby. Potem zwróciłem uwagę, że mężczyźni chodzą dookoła wołając kolegę. Nic nie było słychać, była cisza - opowiada mężczyzna w średnim wieku łowiący ryby niedaleko miejsca, gdzie utopił się 28-latek. - Ten brzeg jest bardzo niebezpieczny. Pamiętam, że kiedy budowali tamę, na dnie pozostało pełno konarów, które później zalała woda. Ponadto wypływa tu źródło, więc woda jest zimniejsza, a to stanowi kolejne zagrożenie dla pływających osób - dodaje. Już w poniedziałek strażacy szukali 28-latka. Bez skutku. Wczoraj w południe na miejsce przybyły grupy wodno-nurkowe z Jednostki Ratowniczo Gaśniczej Nr 2 w Kielcach, także ratownicy ze Starachowic oraz Sandomierza. Na początku próbowano zlokalizować ciało za pomocą echosondy, jednak takie działanie nie przyniosło rezultatów. - Akcja trwała prawie trzy godziny. Tuż przed 15. otrzymałem meldunek, że zwłoki zostały odnalezione - informuje zastępca dowódcy JRG 2 Kielce Leszek Dobosz.



    Był zakaz, ale skoczył

    Dramat rozegrał się też w niedzielę w ośrodku wypoczynkowym w Rzemieniu koło Mielca. 22-latek skoczył do stawu na głowę. Złamał kręgosłup. - Kiedy go wyciągali, był jeszcze świadomy, ale zaraz stracił przytomność. Nie mógł ruszać rękami i nogami - mówią świadkowie, którzy opalali się w pobliżu.

    Do wypadku doszło około godziny 17.45. 22-letni mężczyzna, który jest mieszkańcem Dębicy, najpierw trafił do szpitala w Mielcu, później do Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie. Ma niedowład kończyn.

    Mężczyzna skoczył do wody w pobliżu pomostu, na którym jest tablica z napisem: "Zakaz skoków do wody".

    Pracownik ośrodka wypoczynkowego informuje: - Obowiązuje u nas całkowity zakaz skoków do wody. Skoków na głowę i wszystkich innych. W miejscu, gdzie jest pomost, woda jest bardzo płytka.

    Na ostrzegawczej tablicy jest podana głębokość dwóch metrów, ale kąpiący się oceniają, że woda jest dużo płytsza.



    Może chciał zaimponować kolegom?

    Opalający się ludzie kiwają z żalem głowami. Pani Iwona: - Szkoda chłopaka. Ale pewnie chciał się popisać, zaimponować kolegom.

    Pan Marcin: - W mojej rodzinie z Wielkopolski też jest chłopak od roku sparaliżowany po skoku do wody. Może przed wakacjami przydałyby się w szkołach spotkania z młodzieżą na ten temat, żeby pedagog, czy policjant wbił im do głowy, jakie to niebezpieczne.

    Pracownik ośrodka w Rzemieniu twierdzi, że ludzie są jednak ostrożni: - Pracuję tu od czterech lat. Pierwszy raz słyszę o takim wypadku.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo