Debiutanci obok gwiazd

    Debiutanci obok gwiazd

    Artur SZCZUKIEWICZ

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Lidia Kopania wygrała konkurs "Trendy" i ma szansę za rok znaleźć się na... topie.

    Lidia Kopania wygrała konkurs "Trendy" i ma szansę za rok znaleźć się na... topie. ©A. Szczukiewicz

    Widzowie zdecydowali, że najbardziej topową polską artystką minionego sezonu jest "Doda". A. Szczukiewicz

    Widzowie zdecydowali, że najbardziej topową polską artystką minionego sezonu jest "Doda".
    (fot. A. Szczukiewicz)

    - Trendy jest coś, co jutro będzie na topie, a topowe jest to, czego wszyscy chcemy słuchać dzisiaj - tak w największym skrócie można streścić ideę jednego z najmłodszych polskich festiwali - Festiwalu Top-Trendy, który już po raz czwarty odbył się w Sopocie.
    "Mandaryna" z makaronem na głowie. W kuluarach szeptano, że powinna zmienić fryzjera. A. Szczukiewicz

    "Mandaryna" z makaronem na głowie. W kuluarach szeptano, że powinna zmienić fryzjera.
    (fot. A. Szczukiewicz)


    Impreza organizowana przez Telewizję Polsat jest podsumowaniem minionego sezonu muzycznego i zapowiedzią tego, co ma przynieść kolejny sezon.
    Z tegorocznej edycji festiwalu nie wynikło jednak nic, czego wcześniej nie dowiedzielibyśmy się z festiwalu w Opolu. Czyli tego, że publiczność kocha Beatę Kozidrak, ekscytuje się coraz śmielej odsłanianym na scenie ciałem "Dody", docenia elegancję Krzysztofa Kiljańskiego i z uwagą przygląda się poczynaniom sióstr Natalii i Pauliny Przybysz z zespołu Sistars. Jest jednak coś, co sopocki festiwal odróżnia od opolskiego - w Sopocie, przynajmniej w koncercie "Top", nikt nie "ściga" się po nagrody, nikt nie walczy o wyróżnienia, bo wszyscy wykonawcy doskonale znają swoje miejsce w szeregu. O miejscu na podium decyduje liczba sprzedanych płyt, a nie widzimisię jurorów, o zwycięstwie decydują widzowie, a nie specjalnie do tego celu powołane komisje. Inny jest także na Top-Trendy sposób prezentacji poszczególnych wykonawców - dla jednych oryginalny i dowcipny, dla drugich zbyt ekstrawagancki i kontrowersyjny.



    Michał oczarował wszystkich

    Z całą pewnością do historii polskiej konferansjerki przejdą tegoroczne "wyczyny" Michała Koterskiego, który prowadził koncert "Trendy". Okrzyknięto go "odkryciem sezonu" i największą gwiazdą festiwalu. Każde jego pojawienie się na scenie witane było niemal owacyjnie. Michał za kulisami cieszył się jak dziecko z braw, jakie dostawał i stwierdził, że wreszcie znalazł dla siebie właściwą drogę. - Chyba zostanę konferansjerem - powtarzał każdemu, kogo spotkał. Michałem zachwyciła się nie tylko publiczność, ale też legendarne gwiazdy polskiej piosenki, które zaproszono do udziału w koncercie w charakterze dowodu na to, że pewne przeboje i pewni artyści są zawsze trendy. Sława Przybylska, Halina Kunicka, Andrzej Dąbrowski, grupa Bolter i Edward Hulewicz pokazali, że są w doskonałej formie, czego, niestety, nie można powiedzieć o większości młodych wykonawców stojących dopiero u progu kariery i walczących tego dnia o tytuł "Najbardziej Trendy". Publiczność z mieszanymi uczuciami przyjęła wyróżnienie tym tytułem niczym szczególnym się nie wyróżniającej Lidii Kopani, znanej wcześniej (w wersji blond) wokalistki niemieckiego zespołu Kind Of Blue. Ci, którzy naprawdę zaistnieli na scenie Opery Leśnej, przepadli w głosowaniu i wyjechali z Sopotu z niczym. Lidia dostała pół miliona złotych na promocję swojej debiutanckiej płyty.

    Ciekawie, głównie ze względu na udział "Mandaryny" i "Dody", zapowiadał się koncert "Top". Konfrontacja obu pięknych blondynek wzbudzała emocje, ale przyniosła rezultat, jakiego spodziewali się chyba wszyscy - wygrała "Doda". Niestety, "Mandaryna" nie wyciągnęła nauczki ze swej ubiegłorocznej porażki w Sopocie i znów tutaj przyjechała. W kuluarach szeptano, że zdecydowała się wziąć udział w Festiwalu Top-Trendy tylko dlatego, że jest to jedyna tego typu impreza, na której można śpiewać z playbacku. Jej występ nie był jednak udany. "Mandaryna" w znanych już wszystkim srebrnych buciorach, w nieciekawym stroju i w przedziwnej peruce przypominającej rozgotowany makaron z sosem pomidorowym, wyglądała przy "Dodzie", jak jej starsza siostra z prowincji. "Doda" - coraz bardziej widowiskowa i coraz skąpiej odziana - rzuciła na kolana widzów w Operze Leśnej i przed telewizorami. Nic więc dziwnego, że to właśnie ona została uznana przez widzów za najbardziej topową artystkę roku, choć regulaminowa nagroda "Top" przypadła w udziale grupie Kombii. Inni uczestnicy koncertu - Lipnicka i Porter, Sistars, Beata Kozidrak, Brodka, Krzysztof Kiljański i Hey - zaśpiewali poprawnie, ale nie porywająco.

    Porywający natomiast był koncert charytatywny "Artyści na rzecz Varius Manx" z udziałem między innymi byłych wokalistek grupy - Anity Lipnickiej i Kasi Stankiewicz. Gwiazdy zapowiadane przez Kasię Cichopek i Krzysztofa Ibisza dały z siebie wszystko i dostarczyły widzom wielu wzruszeń.



    Zabawy do świtu

    Za kulisami festiwalu było w tym roku wyjątkowo spokojnie. Gdyby nie dzieci "Mandaryny", które płaczem reagowały na każdy występ mamy podczas prób, nie byłoby o czym mówić. Fabienne i Xavier, hasający po Operze Leśnej w asyście dziadka i menażera Marty, dali wszystkim wyraźnie do zrozumienia, że wolą, kiedy ich mama bawi się z nimi na plaży zamiast śpiewać i tańczyć. Syn Kasi Nosowskiej był bardziej tolerancyjny i posłusznie siedział w garderobie w czasie, gdy Kasia znajdowała się na scenie. Artyści wpadali do Opery Leśnej i natychmiast po próbach z niej znikali. Na ulicach Sopotu ze świecą można było szukać gwiazd - wszystkie siedziały w hotelach i udawały, że ich w ogóle nie ma. Życie towarzyskie kwitło tylko po koncertach, kiedy to w jednym z najmodniejszych sopockich klubów spotykali się wykonawcy, by przy grillu i piwie bawić się do świtu.



    Ranga rośnie, ale…

    Ranga Festiwalu Top-Trendy rośnie z roku na rok. Pomysł, by obok uznanych gwiazd prezentować w Sopocie młode talenty, jest interesujący, choć wcale nie nowy. Organizatorzy imprezy, w przeciwieństwie do organizatorów festiwalu w Opolu, dają jednak debiutantom szansę na zaistnienie i nie spychają ich na drugi plan. A jednak tegoroczny Festiwal Top-Trendy nieco rozczarował. Choćby dlatego, że w koncercie "Top" zabrakło artysty, który w ostatnim roku sprzedał najwięcej płyt - Piotra Rubika.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo