Mieleckie dzieci nie miałyby szans

    Mieleckie dzieci nie miałyby szans

    Agata DZIEKAN <a href="mailto:dziekan@echodnia.eu" target="_blank" class=menu>dziekan@echodnia.eu</a>

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Gdyby w mieleckim przedszkolu, czy żłobku wybuchł pożar, nauczycielki miałyby problemy z uratowaniem dzieci. Strażacy, którzy kontrolowali placówki, złapali się za głowy. Hydranty są nieczynne, klatki schodowe zagracone, a na podłogach leżą łatwopalne wykładziny.

    Strażacy wzięli pod lupę 12 miejskich przedszkoli i trzy żłobki. - Niektóre nieprawidłowości kwalifikują się jako zagrażające życiu - przyznaje Włodzimierz Bak, starszy inspektor w komendzie Państwowej Straży Pożarnej w Mielcu.

    Żadne ze skontrolowanego przedszkola, czy żłobka nie miało wymaganych niepalnych wykładzin.
    - Są albo zwykłe wykładziny, albo takie, które kiedyś może były niepalne, ale z biegiem lat straciły te właściwości - Włodzimierz Bak mówi, że na podłogach w takich placówkach powinny leżeć wykładziny ze specjalnym atestem.

    Dodaje, że łatwopalne wykładziny są nie tylko w salach dla dzieci, ale także na drogach ewakuacyjnych, czyli klatkach schodowych i korytarzach. A to niedopuszczalne.

    Strażacy zwrócili uwagę na drewniane albo papierowe okleiny na ścianach. W przedszkolach i żłobkach jest ich wyjątkowo dużo, a przecież na takim materiale płomienie rozprzestrzeniają się błyskawicznie.

    Każdy budynek powinien mieć dodatkową klatkę schodową, aby w razie nieszczęścia ewakuacja przebiegła sprawnie. - W przedszkolach i żłobkach są, ale zwykle mają one charakter gospodarczy, służą personelowi, często są zamknięte, albo czymś zastawione - relacjonuje strażak.

    Nie jest dobrze też z hydrantami. Powinny być na każdej kondygnacji. W przedszkolu przy ulicy Konopnickiej strażacy nie znaleźli żadnego czynnego hydrantu, a w innych placówkach były, ale działały tylko na jednym piętrze.

    Włodzimierz Bąk wyjaśnia, że sytuacja w mieleckich placówkach po wakacjach powinna się poprawić. Bo przedszkola i żłobki dostały dokładny spis tego, co muszą zmienić. Strażacy, oprócz zaimpregnowania wykładzin, zalecili także zainstalowanie urządzeń oddymiających, czujników dymu, świateł awaryjnych, uporządkowanie klatek schodowych.

    Marian Babula, dyrektor Miejskiego Zarządu Przedszkoli i Żłobków: - Mamy na to przeznaczone ponad 114 tysięcy złotych. Właśnie został rozstrzygnięty przetarg na wykonanie oddymiania, założenie czujników i założenia oświetlenia. Dowiadywałem się też już, ile kosztują niepalne wykładziny.



    Ewakuowacja na niby

    Strażacy przećwiczyli też ostatnio w przedszkolach i żłobkach akcję ewakuacyjną na wypadek pożaru. Mówią, że wypadło dobrze. Włodzimierz Bąk: - W żadnym przedszkolu czas ewakuacji w dzieci i personelu nie przekroczył trzech minut.




    W szkołach lepiej

    Włodzimierz Bąk, starszy inspektor do spraw kontrolno-rozpoznawczych w komendzie Państwowej Straży Pożarnej w Mielcu: - Skontrolowaliśmy także wszystkie szkoły średnie i gimnazja w powiecie. Tam jednak sytuacja jest inna. Te placówki mają inny charakter. Korytarze są szersze, a na ścianach i podłogach nie ma łatwopalnych materiałów.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo