Oni kradną, my płacimy

    Oni kradną, my płacimy

    (krs)

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Ryszard Masłyk, dyrektor Rejonu Mielec Rzeszowskiego Zakładu Energetycznego: - Za prąd, który kradną "kombinatorzy" płacą wszyscy pozostali

    Ryszard Masłyk, dyrektor Rejonu Mielec Rzeszowskiego Zakładu Energetycznego: - Za prąd, który kradną "kombinatorzy" płacą wszyscy pozostali abonenci. ©K. Urbański

    Nawet 40 tysięcy złotych kary może zapłacić złodziej prądu, przyłapany na gorącym uczynku. Mimo tak wielkich kar wciąż wiele osób decyduje się na nielegalne "pozyskiwanie" energii. Coraz więcej takich przypadków wykrywają pracownicy Zakładu Energetycznego.

    Jak mówi Ryszard Masłyk, dyrektor rejonu mieleckiego Rzeszowskiego Zakładu Energetycznego, sposobów na oszukanie licznika energii jest wiele. Oprócz "tradycyjnych" metod, takich jak, mostki i podłączanie przewodów przed licznikiem doszły ostatnio magnesy neodymowe. Ta metoda jest jednak dla użytkowników mocno niedoskonała, bo łatwo ją wykryć.

    - Użycie magnesów powoduje nieodwracalne zmiany w strukturze magnetycznej licznika i jego obudowy.
    Mamy specjalne przyrządy, dzięki którym bardzo łatwo sprawdzić, czy dany licznik pracował pod wpływem magnesu neodymowego - mówi Ryszard Masłyk. - Poza tym magnes neodymowy sprawia, że po jego odłączeniu licznik zaczyna pracować znacznie szybciej i nalicza wtedy znacznie więcej prądu niż powinien. Tego typu przypadki wiążą się z karą zależną między innymi od rodzaju licznika. Wynosi ona kilka tysięcy złotych.

    Jednak kradzieże prądu na tak zwany na magnes, to nie jedyne metody. - Ludzie przekuwają w ścianach przewody, podłączają się do nich przed licznikiem energii, robią specjalne obejścia, dziurawią liczniki. Wszystkie te metody jednak prędzej czy później da się wykryć - ostrzega dyrektor.

    Najczęściej stosowane kradzieże to omijanie licznika i podłączanie się dodatkowymi przewodami. Tego typu "usprawnienia" są obłożone najsroższymi karami, sięgającymi nawet 40 tysięcy złotych.

    Miesięcznie pracownicy Rzeszowskiego Zakładu Energetycznego, rejonu Mielec, na swoim terenie wykrywają kilkanaście nielegalnych podłączeń do prądu. - Trzeba podkreślić, że za wszystkie straty spowodowane przez "elektrycznych" złodziei płacimy my wszyscy. Koszty skradzionych kilowatów są rozkładane na pozostałych użytkowników - informuje Ryszard Masłyk.

    Straty związane z kradzieżą energii elektrycznej sięgają kilku procent produkcji.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo