"Nie chciałem nikogo zabić"

    "Nie chciałem nikogo zabić"

    Krzysztof URBAŃSKI <a href="mailto:urbanski@echodnia.eu" target="_blank" class=menu>urbanski@echodnia.eu</a>

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Rewolwer, z którego strzelał Leszek D., To siedmiostrzałowy "bębenkowiec" oficerów NKWD.

    Rewolwer, z którego strzelał Leszek D., To siedmiostrzałowy "bębenkowiec" oficerów NKWD. ©K. Urbański

    Rewolwer, z którego strzelał Leszek D., To siedmiostrzałowy "bębenkowiec" oficerów NKWD.

    Rewolwer, z którego strzelał Leszek D., To siedmiostrzałowy "bębenkowiec" oficerów NKWD. ©K. Urbański

    Dwa strzały padły w miniony piątek w pobliżu tego sklepu w Borowej. K. Urbański

    Dwa strzały padły w miniony piątek w pobliżu tego sklepu w Borowej.
    (fot. K. Urbański)

    43-latek wyjął broń i przyłożył koledze do głowy. Nie strzelił. Wyszedł przed altankę i chcąc pokazać, że pistolet jest sprawny, oddał dwa strzały w ziemię...
    Leszek D.: Znajomy trochę mnie zdenerwował, ale nie chciałem go postrzelić. K. Urbański

    Leszek D.: Znajomy trochę mnie zdenerwował, ale nie chciałem go postrzelić.
    (fot. K. Urbański)


    Mielecka policja i prokuratura badają okoliczności strzelaniny, do której doszło w piątek wieczorem w Borowej, w powiecie mieleckim. Wiadomo jednak już, że mężczyzna, który pociągał za spust rewolweru, odpowie tylko za nielegalne posiadanie broni palnej.

    Do zdarzenia doszło około godziny 18.50 w Borowej w okolicach jednego ze sklepów spożywczych, w którym sprzedawany jest także alkohol. W drewnianej altance, około 100 metrów od sklepu, kilku mężczyzn piło wódkę i piwo. W pewnym momencie jeden z nich, 43-letni mieszkaniec Borowej, wyjął rewolwer bębenkowy i przyłożył koledze do głowy. Nie strzelił. Wyszedł przed altankę i chcąc pokazać, że rewolwer jest sprawny oddał dwa strzały w ziemię. - Mężczyzna wsiadł potem na rower i pojechał do domu, bo chciał ponownie załadować broń. Zdołał wsadzić do bębenka kolejne dwa naboje, ale nie zdążył wrócić przed sklep, bo zatrzymali go policjanci - relacjonuje podinspektor Władysław Błażejowski, zastępca komendanta powiatowego policji w Mielcu.



    Z takich strzelali oficerowie NKWD

    Okazało się, że zatrzymany jest kompletnie pijany. Alkomat wykazał u niego 3.02 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Rewolwer, z którego strzelał, to radziecki siedmiostrzałowy "bębenkowiec" z 1941 roku. Takiej broni używali podczas II wojny światowej wyżsi oficerowie NKWD.

    W sobotę rano policjanci rozpoczęli przesłuchania świadków zdarzenia. To zadanie w kilku przypadkach trzeba było przesunąć na niedzielę, bo kilku z mężczyzn było tak pijanych, że nie można było się z nimi porozumieć. Prokurator, który zajmuje się tą sprawą, nie zdecydował się na postawienie 43-latkowi zarzutów zagrożenia życia, lecz jedynie nielegalne posiadanie broni. Śledczy nie wystąpili także do sądu o tymczasowe aresztowanie mężczyzny, który w niedzielne przedpołudnie opuścił pomieszczenia dla zatrzymanych mieleckiej komendy.



    Rewolwer - zabytek

    - Nie chciałem do nikogo strzelać - powiedział nam Leszek D. po wyjściu z "dołka". - Tamten mnie zdenerwował, bo mnie wyzywał, ale na pewno nie chciałem strzelać ani do niego, ani do jakiejkolwiek innej osoby. Niepotrzebnie się tak narobiło, bo teraz dużo problemów, a poza tym to zabrali rewolwer, a to zabytek. Można by było spiłować iglicę i sprzedać kolekcjonerom - powiedział "Echu".

    W samej Borowej można usłyszeć dwie opinie na temat piątkowych wydarzeń. - Ta altana, przy której to wszystko się zdarzyło, to miejsce, w którym non stop coś się dzieje. O awanturę tam nie trudno. Wiele razy zgłaszane było na policję i do gminy, żeby coś z tym zrobili, ale policjanci tylko mogą zamknąć na chwilę tych najbardziej aktywnych, a gmina nic nie robi, żeby było spokojniej. A człowiek po pijanemu w takim słońcu może być niebezpieczny - powiedziała nam jedna z mieszkanek Borowej.

    Druga opinia dotyczy samego Leszka D. - To spokojny facet. Nigdy nie słyszałem, żeby wszczynał awantury. Popił pewnie zdrowo i mu się coś poprzestawiało, ale ogólnie to nie jest groźny facet - przyznał starszy mężczyzna.

    43-letniemu mężczyźnie za nielegalne posiadanie brani grozi do 8 lat więzienia.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo