Skazani na powódź

    Skazani na powódź

    /AD/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Sprawa z wałami dotyczy z samej ulicy Wiejskiej i Teligi 70 domów. Ludzie oceniają, że gdy podnosi się poziom wód, zalewany jest dobytek kilkuset mieszkańców

    Sprawa z wałami dotyczy z samej ulicy Wiejskiej i Teligi 70 domów. Ludzie oceniają, że gdy podnosi się poziom wód, zalewany jest dobytek kilkuset mieszkańców miasta.

    Sprawa z wałami dotyczy z samej ulicy Wiejskiej i Teligi 70 domów. Ludzie oceniają, że gdy podnosi się poziom wód, zalewany jest dobytek kilkuset mieszkańców

    Sprawa z wałami dotyczy z samej ulicy Wiejskiej i Teligi 70 domów. Ludzie oceniają, że gdy podnosi się poziom wód, zalewany jest dobytek kilkuset mieszkańców miasta.

    Rolnicy przeklinają pogodę, a oni wzdychają z ulgą. Bo wystarczy ulewa w górach, żeby znowu zalało im podwórka. Tylko w ciągu ostatnich trzech lat mielczanie z czterech nadrzecznych ulic miasta siedem razy walczyli z powodzią. Dziewięć lat proszą o wały.

    Mówią, że jest coraz gorzej, bo wszędzie wzdłuż Wisłoki powstają wały, a u nich ciągle otwarty brzeg. Dlatego, ich zdaniem, woda wylewa częściej i osiąga coraz wyższy poziom - ostatnio prawie dziewięć metrów.

    Na dowód wyliczają, że w ostatnim czasie "wielką wodę" mieli jednorazowo w 1998 roku, w 2000, 2001 i 2004, a w zeszłym i w tym roku zalewało ich po trzy razy. Ostatnio 2 lipca, kiedy w górach przeszła gwałtowna burza.

    Opowiadają, co się wtedy dzieje: - Drogi dojazdowe są momentalnie zalewane. Domy, ponieważ stoją trochę wyżej, otacza woda. Jesteśmy odcięci od świata. Zwykle wcześniej, gdy jest zagrożenie powodzią, robimy zapasy pieczywa i wody mineralnej. Dzieci nie mogą dostać się do szkoły, my do pracy. Patrzymy tylko, czy woda podchodzi pod budynki, czy już zaczęła wlewać się do piwnic, czy wkrótce wleje się nam do mieszkań.

    Kiedy w 1997 roku Polskę dotknęła wielka powódź, mielczanie z najbardziej zagrożonych rejonów ulicy Teligi, Wiejskiej, Zagrody i Flisaków założyli komitet społeczny. Zaczęli systematycznie domagać się wałów przeciwpowodziowych. Pisali do wszystkich instytucji, o których sądzili, że mogą im pomóc: premiera, ministrów, wojewody, prezydenta miasta.

    Odpowiedzialną za wały instytucją jest Wojewódzki Zarząd Gospodarki Wodnej i Melioracji. Tam też pisali, ale długo na ich prośby nie było konkretnej odpowiedzi. Brakowało pieniędzy.

    Ostatnio coś drgnęło, ale mielczanie są pełni obaw - żeby tylko udało się przedsięwzięcie doprowadzić do końca. W latach 80-tych mieszkańcy już raz cieszyli się, że będą mieć wały i później sprawa ucichła.

    Stefan Przywara z Wojewódzkiego Zarządu Gospodarki Wodnej i Melioracji w Rzeszowie potwierdza, że koncepcja budowy czterech kilometrów wałów koło Mielca i poprawy stanu wałów w Złotnikach niedaleko Mielca jest już pawie gotowa. Do końca roku powinien powstać projekt budowlano-wykonawczy. Ale później przedsięwzięcie czeka długa droga zdobywania potrzebnych zezwoleń i opinii. Wymienia dla przykładu: - Pozwolenie na budowę, pozwolenie wodno-prawne, decyzja o oddziaływaniu na środowisko.

    Twierdzi, że potrzeba na to co najmniej trzech lat. Zatem wały mogłyby być gotowe najwcześniej w 2010 roku. I to jeszcze pod warunkiem, że Zarząd dostanie z budżetu państwa potrzebne na wały 20 milionów złotych. O pieniądze już wystąpił.



    KOGO ZALEWA?

    Sprawa z wałami dotyczy z samej ulicy Wiejskiej i Teligi 70 domów. Ludzie oceniają, że gdy podnosi się poziom wód, zalewany jest dobytek kilkuset mieszkańców miasta.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo